TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Lipca 2019, 08:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kawałek nieba na ziemi

Kawałek nieba na ziemi

Szczęśliwe małżeństwo to największe dobro, jakie może spotkać człowieka na ziemi. Trzeba jednak jeszcze przed ślubem pamiętać o kilku ważnych elementach i cechach, żeby nie oszukać samego siebie i zamiast kawałka nieba stworzyć sobie we dwoje piekło na ziemi. Mówił o tym ks. Marek Dziewiecki w bazylice św. Józefa podczas comiesięcznej modlitwy o dobrego męża i dobrą żonę.

Ks. Marek zaznaczył na początku, jeszcze w homilii, że każdy z obecnych powinien sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie: „Kim jestem?”, żeby mógł prawdziwie kochać. - Kiedyś sądziłem, że właściwą definicją człowieka jest określenie: „istota wolna i rozumna”, ale jednak jest wiele osób zniewolonych, a przez to nierozumnych, a jednak nadal pozostają ludźmi. Dlatego najwłaściwszą definicją jest powiedzenie, że człowiek jest osobą kochaną przez Boga, zawsze i bez względu na wszystko i to właśnie jest doskonałe określenie jego człowieczeństwa.
Po drugie każdy z nas jest podobny do Boga. Nie jesteśmy zwierzętami, choć niektórzy wprost się do tego przyznają choćby twierdząc, że muszą ulegać swoim popędom i instynktom, które mają nad nimi władzę. Nie jesteśmy też bożkami, choć czasami ulegamy pokusie głoszenia, że wszystko wiemy najlepiej i zawsze mamy rację. Nie jesteśmy też połączeniem tych dwóch istot, choć w rzeczywistości czasami zdarzają się i takie zachowania. Jestem nie mniej i nie więcej tylko człowiekiem podobnym do Boga. Skoro jestem podobny do Boga, to tak jak On potrafię kochać i przyjmować miłość – zaznaczył ks. Marek podczas Mszy św., której przed cudownym obrazem św. Józefa przewodniczył ks. Waldemar Gruszka.

Bóg jest rodziną
Następnie Kaznodzieja zwrócił uwagę, że aby móc prawdziwie i dojrzale kochać trzeba sobie odpowiedzieć także na pytanie: „Kim jest Bóg?”. - Oczywiście każdy powie, że Bóg jest miłością. To prawda, ale jest to stwierdzenie bardzo ogólne. Kilka miesięcy odkryłem natomiast, że Bóg w swojej wspólnocie Trójcy Świętej jest rodziną. Są ku temu spełnione wszystkie warunki. Po pierwsze pochodzenie osób: Syn pochodzi od Ojca, a Ducha Święty od Ojca i Syna. Po drugie panuje między nimi relacja wzajemnej miłości. To dlatego, że Bóg jest rodziną, tak bardzo tęsknimy do tworzenia małżeństwa i rodziny. W końcu jesteśmy do Niego podobni - podkreślił ks. Marek Dziewiecki. Nie można chyba sobie wymarzyć lepszego miejsca na taką refleksję niż przed cudownym obrazem Świętej Rodziny w kaliskim sanktuarium, gdzie widoczna jest nie tylko Trójca Przenajświętsza, ale także ta trójca (Jezus, Maryja, Józef) tworząca ziemską, najdoskonalszą rodzinę z krwi i kości. - Co jest pierwszym złem dla człowieka? Samotność. A co jest pierwszym dobrem dla człowieka zaraz po stworzeniu świata? Małżeństwo i rodzina. Dzięki nim człowiek może wyjść ze swojej samotności. Bóg wymyślił małżeństwo, żeby człowiek nie był sam i powiedział: „bądźcie płodni i rozmnażajcie się”. Dlatego sprawdzianem miłości zarówno między narzeczonymi (w rozmowach), jak i małżonkami, jest to, czy chcą mieć ze sobą dzieci. Jeśli się kochamy, to chcemy mieć ze sobą dzieci. Nie ma nic piękniejszego na ziemi - mówił Ks. Rekolekcjonista i autor licznych książek. Następnie opowiedział zebranym o czterech cechach miłości małżeńskiej. - Po pierwsze męża czy żonę kocham najbardziej na świecie, zaraz po Bogu. Przed rodzicami, przed dziećmi, rodzeństwem i przyjaciółmi. Małżonek zawsze jest pierwszy po Bogu. Po drugie, w przysiędze małżeńskiej ślubujemy sobie miłość „aż do śmierci” i to miłość z bliska. Deklarujemy, że zawsze będziemy najbliżej tej kochanej osoby. Mam kochanych przyjaciół, których widzę raz na kilka lat, bardzo się wspieramy, ale ich kocham z daleka. Żonę czy męża masz zawsze kochać z bliska. Trzecia cecha miłości małżeńskiej to chęć zawierzenia tej osobie swojego doczesnego losu. Ten wieczny oczywiście zawierzam Bogu, ale doczesny pokładam w ręce małżonka. Czwartym elementem jest właśnie to dopełnienie małżeństwa poprzez dzieci. Sakrament ten zakłada, że z tą osobą i tylko z tą osobą chcę mieć dzieci. To jest właśnie wasze powołanie, a powołaniem nas kapłanów, jest wspierać małżeństwa i rodziny - zaznaczył ks. Marek.
Z pomocą Boga, ludzi i ciężkiej pracy
Następnie ks. Marek Dziewiecki nawiązał do Ewangelii z dnia, w której do Jezusa przyniesiono sparaliżowanego człowieka, aby go uzdrowił. - Każdy z nas jest w jakiś sposób zraniony na skutek grzechu. Każdy ma jakieś dolegliwości, duchowa czy fizyczne, a może wręcz w pewnym sensie, jest takim kaleką, jak ta osoba z Ewangelii. Wszyscy potrzebujemy nawrócenia. To nie stanie się samo spontanicznie. Spontanicznie nie będziemy też prawdziwie kochać i rozwijać się. Możemy to zrobić wyłącznie z pomocą Boga, ludzi i ciężkiej pracy nad sobą, co pokazuje właśnie ten fragment Ewangelii. Potrzebujemy spotkania z Bogiem, sakramentów i pracy nad sobą, żeby dorastać do małżeństwa - powiedział na zakończenie pierwszej części ks. Marek. Drugą część swojej refleksji w konferencji po Mszy św. Prelegent rozpoczął od przypomnienia, że z małżeństwem nie ma żartów. Może być ono bowiem najpiękniejszą drogą błogosławieństwa, ale też drogą przekleństwa. Zaznaczył przy tym, że nie ma takiego powołania, jak bycie singlem. - Jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie wejdzie w małżeństwo i będzie dobrze żył, będzie miał piękne życie, ale nie aż tak piękne, jakby mógł mieć w szczęśliwym małżeństwie. Natomiast, jeśli ktoś będzie grzeszył, wejdzie na drogę przekleństwa, ale nie tak strasznego, jak wówczas, kiedy będzie w małżeństwie. Nie ma nic bardziej bolesnego, jak nieszczęśliwe małżeństwo. Dlatego albo się nie decyduje na żadne kompromisy, ciężką pracę i wolę być sam, niż w złym towarzystwie, albo się przykładam do tego - podkreślił ks. Dziewiecki. Następnie odpowiedział na pytanie, co zrobić, żeby zbudować szczęśliwe małżeństwo, które będzie kawałkiem nieba na ziemi.

Na własną odpowiedzialność
Wybór osoby, z którą chcemy stworzyć małżeństwo, jest bardzo ważny, dlatego wiele osób czeka, czasami całe życie, aż Pan Bóg wskaże im tę jedną, jedyną, która da im szczęście. - Pewien student, miał 26 lat, rozstał się z siódmą dziewczyną, bo przekonał się, że to nie jest ta, którą mu Pan Bóg wyznaczył, jak mi się zwierzył. Akurat tę siódmą znałem, to była wspaniała dziewczyna, również z duszpasterstwa akademickiego. Powiedziałem mu: „Ty mięczaku jeden, maminsynku, Bóg ci żadnej kobiety nie wyznaczył. To ty decydujesz, czy jesteś mężczyzną, czy wybierasz tę kobietę i jesteś gotów ją pokochać najbardziej ze wszystkich ludzi na świecie, a szczególnie dużo bardziej, niże swoją mamę”. Najpierw się obraził na mnie, ale potem zaczął się radykalnie zmieniać, dystansować się od mamy, kochając ją coraz bardziej, ale mądrze. Walczył też o tę ostatnią dziewczynę, bardzo szlachetnie i po dwóch latach się z nią ożenił. Dlatego warto pamiętać, że osobę, z którą mamy spędzić życie wybieramy samodzielnie, na własne ryzyko i na własną odpowiedzialność. Oczywiście Pan Bóg pomaga nam, jak we wszystkim, ale decyzja należy do nas - zaznaczył ks. Marek. Przy tej decyzji jednak wielu zastanawia się bardzo długo, dlatego Prelegent wskazał cechy i wartości, które powinien mieć dobry kandydat na męża i na żonę, żeby we dwoje mogli stworzyć szczęśliwe małżeństwo i rodzinę. - Pierwszym warunkiem, żeby dobrze zweryfikować kandydata na męża czy na żonę, jest to, że sam staje się dojrzałym człowiekiem, wspaniałym kandydatem na męża na żonę. Weryfikuje siebie w relacji z Bogiem, w życiu sakramentalnym, w kontakcie ze stałym spowiednikiem, ze swoim sumieniem, we wspólnocie, choćby duszpasterstwie akademickim. Sam rozwijam się i pracują nad sobą. To już jest pół sukcesu i wtedy bezbłędnie zweryfikujesz, czy druga osoba będzie dobrym małżonkiem i rodzicem. Obaj z ks. Waldkiem studiowaliśmy we Włoszech, więc dobrze znamy włoski. Gdyby ktoś do nas podszedł to rozpoznalibyśmy, czy dobrze mówi po włosku czy nie, niemal od razu. Jeśli natomiast ktoś słabo zna włoski to nie rozpozna tego, a nawet pochwali. To samo jest z dorastaniem do małżeństwa. Jeśli z pomocą Boga stałaś, stałeś się dojrzały to już sobie poradzisz, nikt cię nie oszuka - powiedział ks. Marek.

Z każdym dniem bardziej
Pierwszą cechą, która decyduje o tym, czy dana osoba nadaje się na dobrego męża, czy dobrą żonę, jest jej wewnętrzna wolność od zła, ale też do dobra. Bycie człowiekiem wolnym warunkuje możliwość kochania, przyjmowania i okazywania miłości. Punktem wyjścia miłości jest decyzja, jest nią też sama miłość, dlatego tylko wolny człowiek może podjąć takie zobowiązanie, że codziennie chce kochać coraz mocniej tę jedną osobę. - Muszę być przede wszystkim człowiekiem wolnym od zła, od uzależnień i grzechu ciężkiego. Może kiedyś byłem uzależniony, grzeszyłem, ale teraz jestem nawrócony. Jakieś powszednie mogę mieć, ale trzeba i z nich chcieć się wyzwalać. Człowiek uzależniony i ciężko grzeszący oszukuje samego siebie, jest zakochany w zachowaniach, które prowadzą do piekła, także tu na ziemi. Poza tym świetnie manipuluje ludźmi wokół, zwłaszcza kandydatem na małżonka i nie jest wrażliwy na jego cierpienie. To jest katastrofa. Jeśli natomiast ja i ty potrafimy nieustannie, od rana do nocy okazywać miłość, nie tylko deklarować, ale też okazywać, jesteśmy zdolni do małżeństwa. Mogę nie mieć czasu dla pracy, dla przyjaciół, dla mojego hobby, ale dla tej drugiej osoby zawsze mam czas. Potrafię też jej służyć ofiarnie, nie dojem, nie dośpię, ale jestem gotowy na wszystko. Ponadto jestem też czuły, a najwspanialszym objawem tej czułości jest cierpliwość. To okazywanie miłości z każdym dniem, szczególnie po ślubie, powinno rosnąć. Jeśli na początku znajomości jest tego okazywania bardzo dużo, a potem z dnia na dzień mniej, to idzie to w przeciwnym kierunku niż powinno - przekonywał ks. Marek Dziewiecki. Następnie mówił o uczciwości nie tylko małżeńskiej, ale też w relacji z dziewczyną, chłopakiem i narzeczonym, narzeczoną. - Po pierwsze musisz wiedzieć, czy sam jesteś uczciwy wobec Boga, wobec siebie. Po drugie, czy ta osoba jest uczciwa, czy potrafi przyznać się do błędu, przeprosić, kiedy zbłądzi. Jeśli choćby jego mama cię zraniła, a on nie stanął po twojej stronie i nie potrafi zobaczyć swojego błędu, przeprosić, nie będzie uczciwy. Jeśli sama jesteś uczciwa, uczciwy, tego samego wymagaj od kandydata na męża - zasugerował ks. Marek. Wspomniał też, że małżonkowie nie powinni mieć przed sobą tajemnic i niczego przed sobą nie ukrywać, szczególnie relacji z innymi osobami. Zaznaczył też ważną rolę trwania w czystości, która pozwala najpierw zbudować bliskość psychiczną, duchową i społeczną, a dopiero po publicznej deklaracji miłości, bliskość fizyczną. To gwarantuje pełne bezpieczeństwo i gwarancję, że oboje będą dla siebie najbardziej zachwycający. Ponadto, jeśli w wielkim zakochaniu uda się zapanować nad sobą i swoimi popędami, to uda się także po ślubie kiedy przyjdą różne pokusy.
W wyborze małżonka ważne jest też to, jaką ma on relację z Bogiem. - W małżeństwach, które znam, on i ona okazują sobie miłość od świtu do nocy, są wobec siebie niezwykle uczciwi, przeżyli narzeczeństwo w czystości, kochają się wzajemnie nad życie, ale wiedzą, że Bóg jest ważniejszy od współmałżonka i Jego kochają bardziej. Jeśli któreś z nich wejdzie w kryzys, każdemu może się to zdarzyć, i będzie drugiemu proponować coś grzesznego, krzywdzić go, to moja więź z Bogiem jest silniejsza i nie dam się oszukać czy wciągnąć w ten kryzys. Bo każde z nich ma niewiarygodnie silną więź z Bogiem - podkreślił ks. Marek zapewniając, że połączenia tych cech, zachowań i wartości, zmaksymalizuje prawdopodobieństwo stworzenia szczęśliwego małżeństwa i rodziny będącego kawałkiem nieba na ziemi.

Anika Nawrocka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!