Jak okręty na morzu 
Wielu seniorów mierzy się z samotnością, która doskwiera bardziej niż inne problemy. Często nie wiedzą, że tak nie musi być, bo są grupy czy instytucje, w których odnajdą podobnych sobie.
Zbliżające się dni, w których swoje święto obchodzą babcie i dziadkowie przypominają nam o tym, jak ważnymi osobami są oni w życiu rodzin. W wielu domach, zwłaszcza wielopokoleniowych, to najważniejsze osoby, które są autorytetami i wzorcami dla młodszego pokolenia. Niestety taki tradycyjny model rodziny jest coraz rzadszy i coraz więcej seniorów żyje samotnie. A zamieszczane w przestrzeni internetowej wskaźniki badań społecznych pokazują, że aż 39 proc. osób powyżej 80. roku życia doświadcza poczucia pustki, 48 proc. z nich brakuje towarzystwa, a co trzecia osoba powyżej 75. roku życia mieszka sama. Ta samotność najbardziej uwydatniła się w czasie pandemii i związanych z nią ograniczeń w kontaktach międzyludzkich.
Samotność w tłumie
Samotność seniorów ma wiele twarzy. Nie widzimy, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, gdzie żyjąca starsza osoba odlicza godziny, dni do spotkania z rodziną, czy ewentualnie z kimś, kto przyjdzie choć na chwilę odwiedzić, czy przynieść zakupy. Dobrze jest, kiedy seniorzy mają siebie nawzajem, kiedy oboje małżonkowie żyją i są dla siebie towarzyszem, wsparciem w codziennym życiu. Ale, gdy zabraknie jednego z nich pozostaje nie tylko pustka, ale narasta wiele trudności.
Przytoczę tutaj historię pani Wandy, która po śmierci męża została zupełnie sama, jej córka mieszka na stałe w Australii i bardzo rzadko bywa w ojczyźnie. W domu rodzinnym była ostatnio 12 lat temu i pani Wanda nawet nie spotkała wnucząt. Jedynie widziała przez kamerkę internetową. Nie chcąc być sama w pustym mieszkaniu zaprosiła do siebie siostrę, która była także samotną, starszą panią. – Zamieszkałyśmy razem i nie czułyśmy się już jak samotne okręty na morzu – żartuje pani Wanda dodając, że ponadto postanowiła zapraszać raz w tygodniu na kawkę i pogaduchy samotne sąsiadki. – Początkowo sama piekłam ciasto i zapraszałam panie z bloku, ale potem losowałyśmy, która upiecze coś słodkiego i przyniesie do kawki. Spotkanie odbywało się w moim mieszkaniu i zaznaczę, że nie kończyły się tylko przy kawce, ale też grałyśmy w różne gry, opowiadałyśmy sobie historie z życia, anegdoty i kawały. Kiedy któraś zachorowała, to pomagałyśmy sobie w zakupach, dzieliłyśmy się obiadkami itd. Najbardziej sprawdziła się nasza komitywa podczas pandemii, gdzie mogłyśmy liczyć tylko na siebie i wspierać się nawzajem – mówi pani Wanda zaznaczając, że z czasem towarzystwo rozrosło się poza panie z bloku i nawet dołączyło dwóch panów. To zmieniło się, gdy półtora roku temu zmarła siostra pani Wandy, a ona sama przeniosła się do Domu Seniora, gdzie ma towarzystwo i mnóstwo zajęć, które nie pozwalają jej czuć się samotną.
W grupie raźniej
Pani Wanda jest przykładem, że z samotnością można sobie poradzić, wystarczy wyciągnąć rękę do innych w podobnej sytuacji. Dziś w przestrzeni publicznej działa także wiele placówek, gdzie senior znajdzie coś dla siebie i gdzie spotka drugiego w podobnej sytuacji. Mówiąc o placówkach przywołam jako przykład Senioralne Centrum Wolontariatu, które powstało w Pleszewie w 2018 r. z inicjatywy Fundacji Animacja i jej szefowej Lucyny Roszak. Pani Lucyna od 25 lat rozwija Centrum Wolontariatu dla uczniów w powiecie pleszewskim, w którym nie brakuje seniorek chcących zaangażować się w bezinteresowną pomoc i zdobyć nowe doświadczenie. Starsze panie świetnie współpracują z młodzieżą łącząc pokolenia. Organizowane są pleszewskie „garażówki”, dożynki, festyny, zawody sportowe, w tym Bieg Przemysława, także różnego rodzaju akcje edukacyjne i profilaktyczne. To tylko niektóre działania, w które seniorki wkładają całe serce, dzielą się uśmiechem, dobrym słowem, pomagają, prowadzą i zarażają aktywnością. Jedną z nich jest pani Małgorzata, która angażuje się we wspomniane działania i jak twierdzi, czas spędzony wspólnie z innymi, daje jej radość. – Spędzamy mile czas i co najważniejsze spędzamy go w towarzystwie młodych ludzi, co podnosi nas na duchu i wpływa także na lepsze samopoczucie. Uczestniczę wraz z podobnymi mi osobami w różnych warsztatach. Bywa, że same podpowiadamy, co chciałybyśmy robić, ale i proponowane projekty też są ekstra. Poza tym ważne jest, że możemy wyjść z domu, spotkać się i mieć do kogo otworzyć usta, czyli z kim pogadać – opowiada pani Małgorzata. Dalej podpowiada, że można sobie wyrobić legitymację senioracką i zapisać się do klubu seniora. – W klubie organizowane są różne spotkania, wyjazdy, zabawy. Ale też zorganizowana była kolacja wigilijna i zabawa sylwestrowa – akcentuje seniorka.
Pani Małgorzata zaznaczyła także, że poza zabawą i różnymi zajęciami chętnie angażują się w pomoc innym. Ona sama pewnego czasu pomogła panu, który sprowadził się w okolice i trzeba było mu pomóc. – Syn tego pana zgłosił się do wolontariatu z prośbą o pomoc przy rozpakowywaniu i ja chętnie podjęłam się tego zadania. Przez dwa dni pomagałam mu się rozpakować i urządzić w nowym miejscu – wspomina pani Małgorzata podkreślając przy tym, że gdyby wiedziały o innych osobach, które potrzebują pomocy, to chętnie by pomagały w razie potrzeby.
Dzielić się sobą
I tutaj znów przytoczę historię pewnej pani. I choć ona nie jest osobą samotną, to jeśli tylko może dołącza do grupy seniorów, by spędzić czas z rówieśnikami, podzielić się z nimi swoimi troskami i po prostu odpocząć od codzienności.
Pani Janina ma 81 lat i opiekuje się 60-letnią córką, która jest osobą niepełnosprawną. – Córka potrzebuje pomocy praktycznie we wszystkim, często nie mam już sił, bo poruszam się o balkoniku. I gdy chcę coś załatwić, czy to w mieście, czy u lekarzy, jestem zdana na męża, który musi mnie zawieź – wyznaje pani Janina. O sobie samej mówi, że jest osobą uczuciową, nie przejdzie obojętnie obok osoby potrzebującej i lubi pomagać w miarę swoich możliwości. Bardzo lubi szydełkować, spod jej rąk wychodzą cudowne rzeczy, którymi obdarowuje innych.
Mimo wszystkich trudności nie zamknęła się w domu. Należy do wspólnoty „Wiara i Światło” działającej przy parafii św. Floriana w Pleszewie, a także uczestniczy w spotkaniach grupy samopomocowej „Ostoja Seniora”. W ramach tej grupy panie spotykają się na różnych aktywnościach, ale też wspierają się w różnych sytuacjach. – Muszę tutaj wspomnieć panią Danutę Kuszewską, która pomogła mi w wielu sytuacjach przy mojej chorej córce, bo jak wspomniałam mieszkam z mężem i chorą córką i bardzo przydałby nam się ktoś do pomocy. Podobnych inicjatyw jest wiele i nie zawsze ten samotny senior musi być samotny, musi być zdany na siebie. Zachęcam zatem, by szukać w swojej okolicy grup czy klubów seniora, a także wspólnot parafialnych, gdzie można znaleźć bratnie dusze i podobnych sobie ludzi – dodaje pani Janina, pod czym i ja się podpisuję.
Arleta Wencwel-Plata
zdjęcia: CWIO/ Fundacja Animajcja
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!