Halucynacje czy objawienia?
Od końca lat 50. ubiegłego wieku watykańskie Święte Oficjum zakazało rozpowszechniania kultu miłosierdzia Bożego w formach podanych przez s. Faustynę. Również ks. Różycki, cenzor jej pism dla Watykanu, był przez lata przekonany, że była ona „ofiarą halucynacji na podłożu histerii”. Jak to możliwe, że teraz mówimy o niej święta?
Prywatne objawienia, a do takich należą s. Faustyny, zanim rozpocznie się ich przekazywanie, muszą być zbadane i uznane przez Kościół za prawdziwe. Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla też, że rolą prywatnych objawień nie jest „ulepszanie” czy „uzupełnianie” Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w wyjaśnianiu i pełniejszym przeżywaniu go.
Siostra histeryczka
Faustyna jako siostra ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia zobaczyła Jezusa Miłosiernego m.in. w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu 1931 roku, czyli 22 lutego, w zakonnej celi w klasztorze w Płocku. Opisała później w Dzienniczku, że Jezus ubrany był w białą szatę, jedną rękę miał wzniesioną do błogosławieństwa, a drugą dotykał szaty na piersiach. Z uchylonej szaty na piersiach wychodziły promienie – czerwony i blady. Jezus prosił o namalowanie obrazu i ustanowienie święta Bożego Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Wyjaśnił, że promień blady oznacza wodę, która uzdrawia dusze, a czerwony krew, która jest życiem dusz. Przełożone s. Faustyny na początku zachowywały dystans wobec tego, co mówiła o objawieniach. Jak pisze w biografii Świętej Ewa Czaczkowska przez jedną z nich nazywana była histeryczką, a inna mówiła: „nauczyła się z książek i mądrzy się”. Święta słysząc to nie żaliła się, szła do Jezusa do kaplicy.
Na swojej drodze s. Faustyna spotkała spowiedników, którzy starali się rozeznać, czy to wytwór wyobraźni, czy objawienia. Pierwszym z tych, którzy potwierdzili, że jej doświadczenia to łaska darowana przez Boga, był o. Edmund Elter głoszący rekolekcje dla sióstr w 1932 roku. Potem jej spowiednikiem został o. Józef Andrasz, a następnie ks. Michał Sopoćko. To on zalecił badania lekarskie, by wykluczyć chorobę psychiczną s. Faustyny. Polecił jej też spisać życie z uwzględnieniem wizji. A potem stał się propagatorem kultu miłosierdzia Bożego.
Dzienniczek z błędami
S. Faustyna zmarła na gruźlicę mając 33 lata 5 października 1938 roku. Już
w 1946 roku Episkopat Polski zwrócił się do watykańskiej Kongregacji Dyscypliny Sakramentów z prośbą o ustanowienie święta Bożego Miłosierdzia. Natomiast w 1948 roku Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia podjęło starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego s. Faustyny. Zaczęto zbierać informacje o niej, spisywać wspomnienia sióstr, rodziny i znajomych. W maju 1953 roku Święte Oficjum uznało, że nie należy wprowadzać święta Miłosierdzia Bożego. Dlaczego? O zarzutach za chwilę. W styczniu 1957 roku Święte Oficjum poprosiło kard. Stefana Wyszyńskiego o zebranie opinii biskupów na temat kultu miłosierdzia Bożego. Razem z tymi opiniami Prymas wysłał do Watykanu Dzienniczek, ale nie oryginał. Był to tekst przepisany kilka lat wcześniej na maszynie i przetłumaczony na język włoski. Niestety źle przepisany i przetłumaczony, dlatego zawierał liczne błędy. Przepisująca tekst s. Ksawera zmieniła niektóre określenia, dodać lub opuścić pewne wyrazy, a nawet przez nieuwagę pominęła obszerniejsze partie. W tekście nie zostało też zaznaczone, które słowa są Faustyny, a które Jezusa.
W związku z tym główny zarzut Świętego Oficjum dotyczył tego, że w objawieniach Faustyny kultowi obrazu Jezusa Miłosiernego, a także świętu Miłosierdzia Bożego, odmawianiu koronki miałoby być przypisywana nieograniczona moc działająca sama w sobie, to tak jakby wystarczyło czcić obraz, propagować jego kult i dzięki temu osiągnąć życie wieczne.
Zakaz i proces
Ostatecznie 6 marca 1959 roku przyniósł notyfikację Stolicy Apostolskiej zakazującą rozpowszechniania obrazów Jezusa Miłosiernego i pism propagujących nabożeństwo do miłosierdzia Bożego w formach przedstawionych przez s. Faustynę. Pozostawiła ona „roztropności biskupów” sprawę usuwania obrazów wystawionych już do publicznego kultu. Oficjum wycofało się z części tego, co było w pierwszej wersji dokumentu, m.in. z sądu dotyczącego prawdziwości objawień i nie zajmowało stanowiska związanego z świętem Miłosierdzia Bożego. Jak podkreślił ks. Sopoćko decyzja nie była zaskoczeniem, jego zdaniem niektórzy rzeczywiście kładli większy nacisk na objawienia s. Faustyny i wyniesienie jej na ołtarze niż na dogmatyczne, liturgiczne i psychologiczne uzasadnienie kultu
Przekonany o nadprzyrodzoności objawień s. Faustyny był kard. Karol Wojtyła, który w 1964 roku został arcybiskupem Krakowa. Kiedy w czasie Soboru Watykańskiego II zapytał sekretarza Świętego Oficjum, czy w związku z notyfikacją można rozpocząć proces beatyfikacyjny s. Faustyny i usłyszał: „Zacznijcie jak najszybciej, dopóki żyją świadkowie”. I tak
w 1965 roku rozpoczął się proces informacyjny o życiu Faustyny, w czasie którego m.in. przesłuchano 45 świadków jej życia i zebrano pisma. Później akta procesu zostały przesłane do Rzymu. Kongregacja dla Spraw Świętych rozpoczęła proces beatyfikacyjny w 1968 roku. Teraz najważniejszym zadaniem było zbadanie Dzienniczka s. Faustyny, jeden z jego cenzorów miał być Polakiem. Zaproponowano to ks. Ignacemu Różyckiemu, który na początku mówił „nie”. „Po latach wyznał, że „dłużej niż ćwierć wieku żywił głęboką nieufność tak w stosunku do heroicznej świętości Heleny – Faustyny, jak i przede wszystkim wobec objawień”. Uważał, że była ona „ofiarą halucynacji na podłożu histerii, zatem nie tylko jej rzekome objawienia były pozbawione wszelkiej wartości religijnej, ale tym samym heroiczność jej życia to sprawa przegrana” - pisze Ewa Czaczkowska. Jednak pewnego dnia zaczął przeglądać Dzienniczek, potem przeczytał cały i uznał, że warto się nim zająć. W efekcie stwierdził: „Świętość Heleny – Faustyny jest prawdziwie heroiczna, a jej objawienia noszą wszelkie znamiona pochodzenia nadprzyrodzonego”.
Wiadomo, że ks. Różycki uczestniczył w procesie beatyfikacyjnym od 1967 roku. Kiedy zażądał od sióstr oryginału Dzienniczka, by wydać opinię dla Watykanu,
s. Beata Piekut zwróciła się do kard. Wojtyły, co ma zrobić, bo nie wydawano nikomu oryginału. Tak wspominała rozmowę z Metropolitą krakowskim: „Usłyszałam: „Niech się Ks. Profesor pofatyguje do Łagiewnik i tam na miejscu ze wszystkim zapozna. Siostra nie będzie przewoziła Dzienniczka”. Z uśmiechem dodał: „Siostra jedzie z Dziennikiem do ks. Różyckiego, tramwaj się wykolei, siostra zginie, nie szkodzi, pójdzie do nieba. Dziennik przepadnie, to najgorsze”.
Miłosierdzie owocem
Analizę teologiczną Dzienniczka ks. Różycki zakończył w 1979 roku, jego dokument miał około 500 stron. Dla porównania praca drugiego eksperta ukończona dziewięć lat wcześniej liczyła niecałe 60. „Analiza ks. Różyckiego do dziś stanowi teologiczny fundament nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia w formach podawanych przez s. Faustynę - pisze autorka biografii Świętej. - Obalił też argument, często podnoszony przez teologów krytycznie odnoszących się do treści objawień s. Faustyny, a mianowicie, że propagują one czczenie jednego tylko przymiotu Boga – miłosierdzia”. Fakt, że s. Faustyna pisze o miłosierdziu jako przymiocie, tłumaczył, że jest używane nie w sensie filozoficzno-teologicznym, ale biblijnym – tak jak w Starym i Nowym Testamencie. A tam oznacza „czynne przejawy miłości Bożej wobec człowieka”. Z miłości do człowieka Bóg najpierw wybrał i prowadził naród wybrany, a potem zesłał Syna, który zbawił ludzi. Miłosierdzie Boże - największy przymiot w sensie biblijnym, oznacza, że: „skutki działania miłosierdzia-miłości są w świecie największe i pod tym względem miłosierdzie przewyższa wszystkie inne przymioty Boga” - podkreślał ks. Różycki. S. Faustyna ujęła to w Dzienniczku: „miłość Boża jest kwiatem – a miłosierdzie owocem”. Nie ma tu miejsca na bardzie szczegółowe wyjaśnienia, więc dodam tylko, że słowo „miłosierdzie” w objawieniach s. Faustyny jest równoznaczne z miłością, litością, dobrocią, a także oznacza samego Jezusa. Ks. Różycki na podstawie Dzienniczka określił pięć form kultu miłosierdzia Bożego: święto Miłosierdzia Bożego, obraz z podpisem „Jezu, ufam Tobie”, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Godzina Miłosierdzia i szerzenie czci Miłosierdzia.
Po zakończeniu badania pism s. Faustyny prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w 1981 roku podpisał dekret zezwalający na dalsze prowadzenie procesu beatyfikacyjnego. Wcześniej, dzięki analizie oryginału Dzienniczka, w 1978 roku Stolica Apostolska odwołała notyfikację z 1959 roku. Faustyna została ogłoszona błogosławioną w 1993 roku, a kanonizowana w 2000 roku.
Renata Jurowicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!