TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Grudnia 2019, 21:24
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Gospodarka dawnej Polski u szczytu potęgi (4)

Gospodarka dawnej Polski u szczytu potęgi (4)

Polskę XVI i XVII wieku można postrzegać jako kraj handlu, leżący na przecięciu najważniejszych szlaków biegnących we wszystkich kierunkach i łączących zachodnią i północną Europę ze wschodem i południem. Nasz kraj był wielkim rynkiem wymiany produktów.

Silne więzi gospodarcze łączyły Polskę zarówno z zachodnią Europą, jak i z szeroko pojętym wschodem. Pierwszą pozycję w eksporcie Rzeczpospolitej niewątpliwie zajmowało zboże - pszenica i żyto. W związku ze wzrostem liczby ludności, rozwojem miast i wytwórczości pozarolniczej w Europie pojawiła się idealna koniunktura na żywność.

Spichlerz Europy

Głody i nieurodzaje związane z małą epoką lodową jeszcze bardziej zwiększały zapotrzebowanie na zboże i inne rodzaje pożywienia. Rolnictwo zachodnie nie mogło tego zapotrzebowania zaspokoić, więc ceny żywności rosły. Z gospodarstw ziarno trafiało na jarmarki i do portów rzecznych. Tam ładowano je na statki rzeczne: przede wszystkim wielkie, wyposażone w maszt z żaglem szkuty, o ładowności 120 ton, a także na mniejsze dubasy, komięgi i galary. Ważnym portem rzecznym i ośrodkiem składowania zboża na handel był Kazimierz Dolny nad Wisłą. Statki rzeczne budowano w miejscowości Ulanów nad Sanem. Targi zimowe, na których Gdańszczanie skupowali zboże odbywały się w Toruniu i w Lublinie. Polskie zboże trafiało najpierw do Gdańska, potem do portów niderlandzkich, a potem rozchodziło się po najdalszych zakątkach Europy, trafiało do Anglii, a nawet do Hiszpanii. Z Półwyspu Iberyjskiego napływały w zamian kruszce w postaci pieniądza złotego i srebrnego. Eksport zboża był bardzo zyskowny, za łaszt pszenicy lub żyta sprzedanego w Gdańsku, można było nabyć bardzo dużo towarów przemysłowych. W 1618 roku z Rzeczpospolitej wyeksportowano przez Gdańsk 116,3 tys. łasztów zboża.

Kupcy z Gdańska skupowali zboże na jarmarkach, bądź bezpośrednio u właścicieli ziemskich, kontraktując plony jeszcze przed ich zebraniem. Rozwinęła się spekulacja na zbożu i jego cenach, identyczna co do zasad, jak spekulacja giełdowa. Kiedy gdzieś w Europie zaczynał panować głód, zwracano się w kierunku Polski. W 1591 roku wenecki sekretarz Marco Ottobon przybył do Gdańska, by zakupić transport pszenicy dla swojego miasta i spotkał w porcie 200 statków holenderskich, które przypłynęły po ten sam towar. Zauważył przy tym, że życie i utrzymanie w Polsce jest bardzo tanie, a za dwa talary mógł przez tydzień jeść dwa pokaźne posiłki dziennie. Polska stała się prawdziwym spichlerzem Europy.

Gdańsk – handlowa stolica

Kolejnymi ważnymi towarami, w które zaopatrywała Europę, były woły (a w domyśle ich mięso, skóry i kości), a także drewno i liczne towary leśne (smoła, dziegieć, wosk, potaż, popiół, węgiel drzewny). Stocznie położone nad Morzem Północnym i Atlantykiem kupowały każdą ilość polskiego drewna na maszty, a także polskie konopie i płótno do wyrobu żagli.

Większą część towarów przewożono Wisłą do Gdańska, który stał się handlową stolicą kraju, bramą do Rzeczpospolitej i jej bogactw. Prym wiedli tu kupcy z Niderlandów, którzy konkurowali z Anglikami o kontrolę nad handlem bałtyckim. Produkty spływające Wisłą i jej dopływami do Gdańska trafiały do Hagi, Amsterdamu i Antwerpii. Stamtąd zaś przywożono do Polski rozmaite wyroby przemysłowe, solone ryby, tkaniny. Gdańsk był ośrodkiem obróbki i handlu bursztynem: „(…) tutaj, jak i na całym pruskim wybrzeżu, występuje bursztyn, czyli elektrum (przez cudzoziemców zwany ambrą, którą, przypływem wód na brzeg wyrzucaną, ludzie rozebrani, w wodzie brodząc, małymi siatkami wyławiają; miękka początkowo, na powietrzu wkrótce twardnieje i ciemnieje, pozwalając się różnorako kształtować przy użyciu dłut) (…)”. Polska stanowiła zaplecze gospodarcze Holandii, która nie mogłaby sobie poradzić bez polskiego drewna, smoły, mięsa, zboża, płótna i lin konopnych. Eksportowano też wyroby żelazne, węgiel kamienny, bursztyn, wyroby drewniane i skórzane. Wielkie dochody przynosił handel czerwonym barwnikiem wyrabianym z poczwarek czerwca polskiego, który z południowej Małopolski i Rusi Czerwonej trafiał do Gdańska, a stamtąd do całej Europy.

Między Moskwą a zachodnią Europą

Rzeczpospolita miała także rozwinięty handel tranzytowy, pośrednicząc w wymianie między Moskwą a zachodnią Europą. Polscy kupcy przybywali do Smoleńska, Moskwy i Możajska, by kupować futra z Syberii, które następnie trafiały na rozległą sieć jarmarków na terenie Polski, gdzie skupowali je handlarze z Niemiec i innych państw zachodnich. Najważniejszy jarmark futrzarski odbywał się w Gnieźnie. Handel i transport były tak ważnymi działami polskiej gospodarki, że aż 2% mieszkańców kraju pracowało jako kupcy, faktorzy, furmani, flisacy i marynarze. Polska była połączona ważnymi szlakami handlowymi z południem i wschodem. Szlak łączący Wrocław z Krakowem i Lwowem był tutaj kluczowy, bo łączył Europę z Imperium Osmańskim i Persją.

Ormianie szybko bogacili się na handlu ze wschodem i opanowali miasta takie jak Lwów, Zamość, Kazimierz nad Wisłą i Lublin. Znad Zatoki Perskiej sprowadzali perły, tak chętnie noszone przez zamożne kobiety ze stanu szlacheckiego i z mieszczaństwa. Kupcy z Polski docierali do Kaffy, Stambułu, Białogrodu, gdzie przywozili futra, skóry, bursztyn, wyroby żelazne, tkaniny. Kupowali na południu towary lewantyńskie: jedwab, przyprawy, barwniki, ryż, tkaniny. Z Moraw, Węgier i Mołdawii sprowadzali wino i niekiedy bydło. W Gdańsku mołdawskie bydło wymieniano na angielskie sukno. Do Polski ściągali liczni cudzoziemcy, zwabieni możliwościami zarobku i bogactwem kraju. Ówczesna Polska była krajem, do którego emigrowali przedstawiciele różnych narodów w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Szkoci przybywali ze swojej biednej i jałowej ojczyzny, by zajmować się handlem tandetą i rzemiosłem, a także by służyć w wojsku. Włosi przybywali jako handlarze, artyści, architekci i inżynierowie. Wielkich majątków dorabiali się Grecy, tacy jak Konstanty Korniakt, najbogatszy człowiek we Lwowie, długo trzymający w swoim ręku handel wschodni.

Tekst Szymon Modzelewski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!