TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Sierpnia 2019, 13:13
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Gospodarka dawnej Polski u progu rozkwitu

Gospodarka dawnej Polski u progu rozkwitu

Czytając o historii naszego kraju zwykle spotykamy się z krzywdzącymi opiniami autorów i publicystów, które mówią o jego wiecznym i niemożliwym do przezwyciężenia zacofaniu. Czytamy i słyszymy o „prymitywnej gospodarce pańszczyźnianej”, „braku produkcji przemysłowej”albo „słabej wydajności”.

Przedstawiony powyżej obraz jest w rzeczywistości bardzo tendencyjny i nieuczciwy, choć do dziś nie brakuje jego zwolenników. Zarówno po zachodniej, jak i po wschodniej stronie Łaby podstawową jednostką własności była włość feudalna.

Chłopi i szlachta
Z biegiem czasu na zachodzie zaczęła się upowszechniać gospodarka czynszowa, obciążająca chłopów należnościami pieniężnymi wobec pana i czyniąca z nich głównych podatników, z których w razie potrzeby królewscy poborcy ściągali wielkie daniny. Arystokracja odbierała chłopom dobre ziemie i rugowała z nich ubogich gospodarzy.
Szczególnie ostro to zjawisko objawiło się na Wyspach Brytyjskich, gdzie w ramach tzw. ogradzania możni wypędzali mieszkańców lepszych ziem tworząc wielkie latyfundia i pastwiska ciągnące się po horyzont. Zrozpaczona ludność często chwytała za broń, jak podczas powstania Roberta Ketta, które wybuchło we wschodniej Anglii w 1549 roku i zostało stłumione przez najemników oraz regularne angielskie wojsko.
Tymczasem w XVI-wiecznej Polsce nikt nie rugował chłopów z ziemi. Szlachta raczej potrzebowała siły roboczej, a chłopom wygodniej było odrabiać należność wobec pana na jego polach, niż zbierać pieniądze na czynsz, co mogło być żmudne i trudne. Folwarki produkowały żywność (zboże, mięso i inne) na rynek krajowy i międzynarodowy. W środkowej Polsce ziemia folwarczna stanowiła 17-33% ogólnej sumy ziem uprawnych. Był to opłacalny sposób gospodarowania, bo w XVI wieku w Małopolsce jeden łan (22,6 ha) szlacheckiej posiadłości przynosił roczny dochód w wysokości 55,2 złotych polskich. W XVI stuleciu gospodarstwo chłopskie było zobowiązane do odrobienia trzech dni pańszczyzny w tygodniu, więc obciążenie pracą nie było zbyt wielkie. Jeśli właścicielem zwierzchnim ziemi uprawnej był szlachcic, to chłop był właścicielem użytkowym. Mógł sprzedawać lub zapisywać ziemię, którą użytkował. Żył w stanie poddaństwa, którego jednak nie można w żadnym wypadku porównywać ze średniowiecznym, czy nowożytnym niewolnictwem. Pan często przekazywał mu tzw. „załogę”, czyli narzędzia i zwierzęta hodowlane potrzebne do zagospodarowania terenu. Właściciele ziemscy udzielali pomocy zrujnowanym lub dotkniętym klęskami żywiołowymi rolnikom. Szlachta poszukiwała siły roboczej i dbała, by zależnych od niej chłopów było wystarczająco dużo.

Rozkwit polskiej gospodarki
W 1350 roku Królestwo Polskie rządzone przez króla Kazimierza III Wielkiego było już sporym krajem w centrum kontynentu, liczącym ponad trzy miliony mieszkańców. Trzon państwa obejmował Małopolskę i Wielkopolskę, zależne Księstwo Mazowieckie i niedawno zajęte ziemie na wschodzie: Przemyską i Halicką. Kilka lat później król Kazimierz miał włączyć do swego władztwa także Ziemię Płocką, Dobrzyńską, Wiską, Zakroczymską oraz Kujawy, a także Ziemię Krzemieniecką i Podole. Król przez cały czas starał się odzyskać Pomorze, ziemię ważnych portów i bramę do światowych szlaków handlowych. Pomorze wchodziło w skład państwa Zakonu Krzyżackiego, który zajął go bezprawnie w 1308 roku. Polska starała się o zwrot Pomorza na drodze prawnej, ale nawet wyroki sądów papieskich nie zdołały zmusić zakonu do rezygnacji z uchwyconej zdobyczy. Miasta Pomorza i Prus przeszły pod panowanie prężnego, scentralizowanego i bogatego państwa. Mieszkańcy ziemi pomorskiej zaczęli jednak odczuwać ciężką rękę militarnego reżymu Krzyżaków, który bezwzględnie egzekwował wszelkie podatki i powinności.
Tymczasem gospodarka Polski i całej środkowej Europy przeżywała okres wielkiego wzrostu. W XIV wieku nie było tu wielkich wojen i niepokojów społecznych, jakie pustoszyły zachód Europy (wojna stuletnia, powstania chłopskie). Dżuma, której epidemia doszła do Polski i Czech w czasie i pod koniec panowania Kazimierza Wielkiego, miała tu dużo łagodniejszy przebieg, niż na zachodzie i południu. O obecności czarnej śmierci w Polsce piszą kronikarze: Janko z Czarnkowa („W owych dwóch latach [1371-1372], tak samo jak w roku śmierci króla, był wielki mór w Polsce, zaś w roku następnym od miesiąca września zaczęła się szerzyć w Polsce jeszcze większa morowa zaraza na ludzi, zwłaszcza na młodzież i kobiety, na mężów i dziewice, i trwała przez rok aż do miesiąca września, przez który to przeciąg czasu wiele tysięcy ludzi, niestety, umarło”) i Jan Długosz (wzmianka o 1348 roku: „Wielka zaraza morowa, która się wdarła do Królestwa Polskiego, dotknęła okropnym morem nie tylko Polskę, ale i Węgry, Czechy, Danię, Francję, Niemcy i niemal wszystkie królestwa chrześcijańskie, i barbarzyńskie, siejąc wszędzie straszną śmierć”).

Ekonomiczna rola Morza Bałtyckiego
Mimo ataku zarazy i sporadycznych konfliktów, handel i inne działy gospodarki rozwijały się coraz szybciej. Potężny Związek Hanzeatycki - organizacja niemieckich kupców i miast, ujął w swoje ręce handel w rejonie Morza Bałtyckiego i Północnego. W średniowieczu istniało więcej związków handlowych zwanych hanzami, ale to właśnie niemiecka organizacja z Lubeki i Hamburga osiągnęła największy sukces i wpływy polityczne. Hanzeatom udało się zahamować ekspansję Danii, kierowaną przez króla Waldemara IV i wywierać skuteczne naciski na miasta flandryjskie. To właśnie kierownictwo Hanzy doprowadziło do zawarcia pokoju po wyczerpującej wojnie duńsko-szwedzkiej i unii tych dwóch państw, zjednoczonych pod berłem Eryka Pomorskiego w 1397 roku. Hanzeaci chcieli, by na Bałtyku kwitł nieprzerwany handel, a szwedzkie żelazo docierało do wszystkich portów. Wojna na morzu nie była więc w ich interesie.
Z biegiem czasu rola ekonomiczna Morza Bałtyckiego stawała się coraz większa i zaczęła przewyższać znaczenie położnego na południu Morza Śródziemnego. Teraz Bałtyk i Morze Północne pełniły, tak jak wcześniej Mare Nostrum, rolę autostrady i centrum handlu morskiego, łączącego położone na odległych brzegach miasta i kraje. Mimo, że aż do końca wojny trzynastoletniej w 1466 roku Królestwo Polskie było odcięte od Pomorza i ujścia Wisły, a obciążenia celne i podatkowe nakładane przez Zakon Krzyżacki hamowały rozwój handlu, to polskie produkty były eksportowane na zachód drogą morską. Po zajęciu Pomorza i portów nadbałtyckich strumień towarów z Polski, Czech i Węgier popłynął w kierunku północnej i zachodniej Europy. Polska i jej miasta leżały na przecięciu najważniejszych szlaków handlowych ówczesnej Europy. Jedne przebiegały z Niemiec przez Śląsk i Małopolskę do Lwowa, a dalej do wybrzeży Morza Czarnego, gdzie istniały genueńskie kolonie - Kaffa, Sudak, Cembalo, Vosporo. Szlaki idące z południa łączyły zasobne w kopalnie i kruszce Królestwo Węgier z miastami pomorskimi i portami nad Bałtykiem. W środku tej wielkiej sieci wymiany leżało Królestwo Polskie z jego zasobnymi miastami, żyznymi terenami rolniczymi i bogatymi zasobami mineralnymi. Było jasne, że nasz kraj odegra ważną rolę w nadchodzących wiekach, zarówno jako państwo, jak i ośrodek gospodarczy.

Kontakty handlowe Polski i środkowej Europy
Monety królów angielskich z XII wieku znane są ze znalezisk archeologicznych z terenu Estonii. W 1250 roku lord Mayor Londynu pozwolił kupcom z Lubeki na prowadzenie handlu w swoim mieście za opłatą 100 marek szterlingów. Miasta Pomorza były częściami sieci handlowej łączącej porty bałtyckie z ośrodkami handlowymi Morza Północnego. Od XIII wieku kontrolowali tę sieć kupcy z Hamburga i Lubeki, którzy mocno zadomowili się w portach Anglii.
W 1298 roku kupcy z Lubeki uzyskali przywileje handlowe od króla Polski Władysława Łokietka, a w 1299 roku od Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego, Gottfrieda von Hohenlohe. Zboże ze środkowej Europy, spławiane Wisłą do portów bałtyckich, trafiało potem przez Danię do Flandrii i Anglii. Na handlu wiślanym zaczął bogacić się Toruń, od 1280 roku należący do Hanzy. W 1295 roku król Francji Filip Piękny przyznał szeregowi miast nadbałtyckich (w tym Elblągowi) przywileje handlowe na obszarze swego państwa. Takie same przywileje przyznał mieszkańcom tych miast w 1303 roku król angielski Edward I. Już w drugiej połowie XIII wieku istniały regularne i częste kontakty miast pomorskich i pruskich z Anglią. Około 1320 roku polskie zboże docierało już do Anglii, Szkocji, Norwegii i Flandrii. Relacja o angielskim kupcu Henry’m Blake’u i jego niemieckich kontrahentach mówi o transporcie polskiego zboża z Torunia aż do Szkocji. Z Polski i Prus transportowano na statkach płynących do Anglii nie tylko zboże, ale także wosk, smołę, dziegieć, futra, skóry zwierzęce, potaż i drewno.Od 1310 roku lasy Polski i innych krajów nadbałtyckich stają się dla Anglii głównym źródłem poszukiwanego drewna. W 1340 roku zaczyna się nieprzerwany napływ polskiego zboża, które całymi konwojami statków jest transportowane do angielskich portów. Z kolei do Gdańska, Torunia i Elbląga napływały z Anglii i Flandrii ogromne ilości sukna i innych tkanin. Pomiędzy 1378 a 1390 rokiem do portów nadbałtyckich trafiało 4000 sztuk sukna rocznie. Przez Gdańsk i inne miasta angielska produkcja sukiennicza trafiała do Polski. Angielscy kupcy od XIV wieku rezydowali w miastach Prus i Pomorza, a kupcy pruscy w miastach angielskich. Angielska faktoria kupiecka w Gdańsku miała długie tradycje, a czterem Anglikom pomiędzy 1370 a 1386 rokiem udało się uzyskać obywatelstwo Gdańska i sprowadzić do portu nad Motławą kilkunastu wspólników z Wysp. W Gdańsku i Elblągu mieszkało wielu angielskich kupców i armatorów wraz z rodzinami. Przykładem może być pochodząca z King’s Lynn rodzina Kempe, osiadła w Gdańsku już w XIV wieku. Oprócz tego mieszkali tu kupcy z Norwich, Nottingham, Colchester, Coventry i Yorku. Anglicy starali się rozciągnąć swą sieć handlową w głąb Polski i Inflant. Sukno angielskie docierało do Krakowa, a stamtąd na Węgry i do Mołdawii.
Znaczenie kontaktów handlowych Polski i środkowej Europy z innymi częściami świata obrazuje znalezisko tzw. Miedziowca, wraku statku handlowego odkrytego w 1969 roku w wodach Zatoki Gdańskiej. Miedziowiec był zbudowanym w 1399 holkiem, który zatonął na skutek pożaru na pokładzie, który wybuchł w 1408 roku. Statek mógł zabrać na pokład 400 ton ładunku, a więc należał do kategorii większych jednostek. Zbudowano go z drewna dębowego, najpierw budując poszycie, a potem osadzając w nim wręgi. W ładowni statku odnaleziono 226 okrągłych wlewek miedzianych. Miedź ze statku pochodziła z kopalń w okolicach Bańskiej Bystrzycy z Węgier. Oprócz tego ładunek zawierał ponad 120 sztab żelaza wytopionego z rud limonitowych (co wskazywałoby na zagłębia metalurgiczne na obszarze Polski), płaskowniki żelazne, żelazo w beczkach (osmund pochodzący ze Szwecji lub Słowacji), wosk, smołę, potaż, drewniane deski i klepki, oraz pakuły. Statek zatonął w drodze do portów na zachodzie: Londynu, Brugii lub Antwerpii. Jego ładunek świadczy o tym, że produkty środkowoeuropejskie: drewno, metale z zagłębi metalurgicznych docierały na zachód.

Tekst Szymon Modzelewski
U góry: Przekrój gdańskiego żurawia, makieta

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!