TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 07 Stycznia 2026, 23:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Gawędzimy o kolędach

Gawędzimy o kolędach 

Książkę „O kolędach gawęda” Emilii Kiereś (prywatnie córki Małgorzaty Musierowicz) gorąco polecam na wszelkie wspólne kolędowania. Zawiera nie tylko niezwykłe historie polskich kolęd, ale do tego jeszcze teksty kolęd, nuty i kolorowe, radosne ilustracje. Nim jednak sięgniecie po tę cudowną, świąteczną publikację, przeczytajcie, jak opowiada o niej sama autorka.

Według historycznych objawień bł. Katarzyny Emmerich autorstwo pierwszych kolęd przypada Mędrcom ze Wschodu, którzy śpiewali je w drodze do i z Betlejem. A co w tej materii udało się Pani ustalić?

Wszystko zależy od przyjętych kryteriów i od tego, co nazywamy kolędą. W Polsce początkowo mianem „kolęd” określano świeckie winszujące pieśni noworoczne – dopiero na przełomie XVIII i XIX w. zaczęto nazywać tak pieśni o Narodzeniu Pańskim. Zanim to nastąpiło, pieśni te określano mianem kantyczek, rotuł, symfonii, piosneczek… W Polsce powstawały najprawdopodobniej już od XIII w., a najstarsza zachowana polska kolęda zapisana została w kazaniu na Boże Narodzenie przez cystersa Jana Szczeknę. Nosi ona tytuł „Zdrow bądź, krolu anjelski”.

Skoro już pytam o najstarsze polskie kolędy, to zapytam też o najmłodszą. W „O kolędach gawędzie” sugeruje Pani, że najmłodsza pojawiła się w 1931 r. Jak brzmi jej tytuł?

Tutaj zaprotestuję: kolędy powstają przez cały czas! Trudno więc wskazać naprawdę najmłodszą. Natomiast rzeczywiście, wśród tych powszechnie znanych i popularnych, jedną z najmłodszych kolęd jest „Do szopy, hej, pasterze”.

Niektórych zaskoczy pewnie fakt, że melodie polskich kolęd to prawdziwy przegląd tańców polskich. Polonez, kujawiak, mazur. Czy coś mi umknęło?

Teksty najstarszych kolęd często pisano do znanych już melodii, także świeckich – po to, żeby łatwiej je było zapamiętać. Dawniej przecież nie można było odtworzyć melodii z płyty czy internetu, a mało kto znał nuty. Z kolei melodie tańców dworskich, takich na przykład jak polonez, przenikały do kolęd dzięki temu, że wiele z nich powstało właśnie na dworach, we dworkach, w kręgach szlacheckich.

W opisywanych przez Panią historiach związanych z kolędami pojawiają się nazwiska ks. Piotra Skargi, Fryderyka Chopina i Franciszka Karpińskiego. Proszę nam króciutko opowiedzieć skąd te nazwiska.

Ks. Skarga, Franciszek Karpiński byli twórcami słów do bardzo znanych i lubianych kolęd, a Chopin? Tego nie zdradzę! Kto nie wie, niechaj przeczyta!

Z dziejami polskich kolęd przeplata się w niezwykły sposób historia Polski. Ujęły mnie zwłaszcza wątki dotyczące okresu zaborów. Dlaczego cenzorzy państw zaborczych brali na swój warsztat polskie kolędy?

W trudnych czasach Kościół zawsze był ostoją polskości, ostatnim miejscem, w którym można było być Polakiem i czuć się wolnym człowiekiem. Kościół dodawał ducha, tam odnajdywano nadzieję i siłę, także do walki o narodową tożsamość. Dlatego też zawsze zaborcy usiłowali tę więź Polaków z Kościołem osłabić. To właśnie z tego doświadczenia zrodziły się późniejsze słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „Jeśli przyjdą zniszczyć ten naród, zaczną od Kościoła, gdyż Kościół jest siłą tego narodu”. Pod zaborami cenzurowano oczywiście wszystkie polskie teksty, nie tylko religijne. Ale cenzura kolęd wpisuje się w zaborczą politykę antyreligijną w ogóle: wszyscy znamy historię chociażby dzieci wrzesińskich, karanych przez zaborców za to, że nie chciały modlić się i uczyć religii w języku niemieckim. A to zaledwie jeden z wielu przykładów.

Cytuje Pani słowa kolędy z czasów I wojny światowej: „Hej, w rok wyzwolenia spod jarzma carskiego, ludu dręczonego, ludu gnębionego”. Jaka jest jej historia?

Niestety nie znam dokładnej historii tej kolędy. Dotarłam do niej dzięki niezwykle ciekawej i poruszającej antologii „Polskie kolędy patriotyczne 1830 – do dzisiaj”, wydanej w roku 1989. Autorzy antologii, H. i W. Szymanderscy, zebrali rozmaite przeróbki kolęd powstałe w okresie od Powstania Listopadowego do upadku komunizmu. Tradycja kolędowania jest w Polsce wyjątkowo silna; kolędy to pieśni bardzo bliskie, domowe, kojarzące się z najmilszymi chwilami rodzinnymi, ale też z nadzieją i nowym życiem, które przychodzą wraz z Dzieciątkiem Jezus. Niektórzy badacze nazywają kolędę „ukochaną pieśnią Polaków”. Dlatego też autorzy tych zaskakująco licznych przeróbek, powstałych w trudnych czasach, próbują zawrzeć w nich cały ból, nieszczęście tych smutnych lat. Te nowe teksty, często anonimowe, stają się rodzajem kroniki, skargi przynoszonej do bożonarodzeniowej stajenki. Tak jakby ludzie mieli potrzebę zwierzyć się ze swoich trosk Jezuskowi, powierzyć Mu swój ból. To bardzo poruszające artystyczne – ale też po prostu: ludzkie – świadectwa.

Królową polskich kolęd jest „Bóg się rodzi”, królową światowych wydaje się być „Cicha noc”. Jakie są dzieje tej drugiej i kto napisał jej oficjalną polską wersję?

Tekst kolędy „Cicha noc”, a właściwie Stille Nacht, powstał w 1816 r., a melodia – dwa lata później. Pieśń ta bardzo szybko zyskała nadzwyczajną popularność, a do dziś przetłumaczono ją na ponad 300 języków! Do Polski zawitała w latach 30. XX w., a polskie słowa napisał Piotr Maszyński.

Jaka jest Pani ulubiona kolęda?

Trudny wybór! Myślę, że jednak „Bóg się rodzi”. Każdy element tej kolędy mnie zachwyca i to, że jest niezwykle uroczysta i czuła zarazem.

Jak wyglądają Pani rodzinne święta? Czy kolędujecie?

Kolędujemy, oczywiście – z rodziną, z przyjaciółmi. Gramy też na instrumentach, po amatorsku, ale zupełnie nam to wystarcza! 

rozmawia Aleksandra Polewska – Wianecka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!