TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Października 2020, 17:23
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Gaudi ofiarą czerwonego terroru

Gaudi ofiarą czerwonego terroru

sagrada

Kościół Sagrada Familia projektu Antonio Gaudiego

 

Historia prześladowań chrześcijan kojarzy nam się w zasadzie wyłącznie z pierwszymi wiekami naszej ery. Mało kto zdaje sobie sprawę, iż represje, jakim poddawano wyznawców Chrystusa w wieku XX, przerosły wszystko, co zdarzyło się w tej materii na przestrzeni wcześniejszych dziewiętnastu stuleci.

Antonio Gaudi, zmarły w 1926 roku, największy z hiszpańskich architektów ? i jeden z największych w dziejach architektury w ogóle ? oczekuje na swoją beatyfikację. Mało kto wie, że jedna z najsłynniejszych budowli świata, kościół Sagrada Familia, projektu Gaudiego, którego budowa trwa od dziesięcioleci i wciąż nie wiadomo, kiedy ostatecznie zostanie ukończona, w czasie hiszpańskiej wojny domowej stał się obiektem wyjątkowej nienawiści czerwonych republikanów. Nim jednak opowiem o tym szerzej, rzućmy okiem na memorandum, które niezwykle wyraźnie obrazuje, jak w czasie wojny domowej obchodzono się z szeroko rozumianymi obiektami sakralnymi. W Czerwonej Hiszpanii bowiem niszczono nie tylko samych wyznawców Chrystusa, ale również wszystkie budowle i przedmioty, które wiązały się z chrześcijaństwem.

Wstrząsające memorandum

Szacuje się iż tylko na przełomie 1936 i 1937 roku, na terenach kontrolowanych przez republikanów zamordowano 12 biskupów (niektóre źródła podają, że 13), 5255 kapłanów, 2492 członków zgromadzeń zakonnych, 283 zakonnice oraz tysiące chrześcijan świeckich. Tych ostatnich mordowano (czego przykłady były wcześniej podawane) tylko z tego powodu, że mieli w kieszeni różaniec, ukrywali księdza, albo nie chcieli powtórzyć bluźnierstwa. Innym, godnym przytoczenia podsumowaniem tamtej sytuacji Kościoła może być memorandum sporządzone przez Manuela de Irujo, republikańskiego ministra sprawiedliwości, przedstawione 9 stycznia 1937 roku rządowi republikańskiemu w Walencji. Dodam, że miesiąc wcześniej de Irujo podał się do dymisji jako katolik. Oto fragment owego memorandum. 1) Wszystkie ołtarze, wizerunki i przedmioty kultu, z bardzo nielicznymi wyjątkami, zostały zniszczone i w ogromnej większości zbezczeszczone. 2) Wszystkie kościoły zostały zamknięte dla kultu, który został zawieszony w sposób całkowity i absolutny. 3) Duża część świątyń została spalona. W Katalonii było to regułą.  4) Magazyny i rozmaite instytucje otrzymały dzwony, kielichy, monstrancje, świeczniki oraz inne przedmioty kultu, które przetopiono i użyto na materiały wojenne lub przemysłowe. 5) Kościoły zamieniono na różnego typu składy, garaże, targowiska, stajnie, mieszkania, schroniska i wiele innych lokali użytkowych. 6) Wszystkie klasztory zostały opróżnione, zaś życie religijne w nich zawieszone. Budynki, przedmioty kultu i dobra wszelkiego rodzaju spalono, rozgrabiono, zajęto i zdemolowano. 7) Kapłanów i zakonników aresztowano, więziono i rozstrzeliwano tysiącami, bez żadnego procesu. Fakty te, choć w mniejszym stopniu, powtarzają się do dzisiaj, nie tylko na wsi, gdzie urządza się na duchownych prawdziwe polowania i uśmierca w okrutny sposób, lecz także w mniejszych i większych miastach. W Madrycie, Barcelonie oraz w innych dużych miastach tysiące aresztowanych przetrzymywano w więzieniach bez żadnego wiadomego powodu, poza tym, że są kapłanami czy zakonnikami. 8) Doszło do całkowitego zakazu prywatnego posiadania przedmiotów kultu.

Magazyn słomy w Sagrada Familia

W 1936 roku, kiedy republikanie opanowali Barcelonę, nie tylko zdewastowali i sprofanowali świątynię Sagrada Familia, ale zniszczyli modele i projekty autorstwa Gaudiego, w oparciu o które budowa kościoła miała być kontynuowana. Zwolennicy republiki stali na stanowisku, iż niezwykłą świątynię Świętej Rodziny należy potraktować wyłącznie w kategoriach reliktu religijnego, którego ani nowa Hiszpania, ani nowa Barcelona z pewnością nie będą potrzebować. W ostatnich dniach stycznia 1939 roku, czasopismo ?Wielkopolanin? donosiło już na pierwszej stronie, iż Sagrada Familia została szczęśliwie odzyskana przez wojska generała Franco. Jedna z najpiękniejszych świątyń Barcelony to kościół św. Rodziny ? napisano tuż pod fotografią niezwykłej budowli. ? Zamieniony przez ?czerwonych? na skład siana, znów stanie się domem chwały Bożej. Gdy ucichł huk armat, wzbił się stąd pod niebo hymn dziękczynienia i dalej odprawiać się będzie co dzień bezkrwawa Ofiara. Szatan zginie, a Bóg zwycięży! Prace nad odbudową zniszczeń i kontynuacją budowy Sagrada Familia podjęto dopiero u schyłku lat pięćdziesiątych XX wieku. Ponieważ modele i projekty Gaudiego bezpowrotnie utracono, żaden z architektów nie potrafił - ani wtedy, ani dziś ? określić, jak kościół Świętej Rodziny miał wyglądać naprawdę. Nie mniej jednak budowa świątyni trwa. Pośród niemilknących sporów dotyczących stylu jej wznoszenia, sensu wprowadzania współczesnych rozwiązań i rzekomego profanowania ducha Gaudiego ?  trwa.

Z zapisków Ksawerego Pruszyńskiego

Przekształcenie Sagrada Familia w magazyn słomy nie zaliczało się bynajmniej do najbardziej profanacyjnych zmian charakteru świątyni. Polski dziennikarz Ksawery Pruszyński, w swej książce opublikowanej w roku 1937, zatytułowanej ,,W czerwonej Hiszpanii?, będącej uwiecznieniem jego osobistych doświadczeń z hiszpańską rewolucją, pisze o andaluzyjskim kościele zamienionym w dom publiczny. Podeszliśmy najpierw do kościoła. W głównej nawie, wysokiej i wielkiej, paliło się pod filarami kilka dużych ognisk. Rozsiedli się tu żołnierze, grając w karty, potłuszczone i wymięte, przyglądając się, jak inni, z aluminiowego wojskowego kubka wyrzucali, także grając, duże sześciany kości. W bocznej nawie, zupełnie ciemnej ? bo światła z ognisk pełzały nisko po ziemi, ginąc w olbrzymim gmachu ? tuliły się jakieś postaci. Stanęliśmy w miejscu. Od środka kościoła dolatywał gwar rozmów, przerywanych jakimś okrzykiem, trzask dopalających się polan, suchy stukot wyrzucanych na posadzkę kości. Ciemna nawa dyszała tymczasem ściszonymi szeptami ust mówiących coś wprost w inne usta i głębokim, prawie rytmicznym sapaniem zmęczonych, ciężkich oddechów. Z tulących się kilkunastu par nie ruszyła się na nasz widok żadna. Doszedł mnie nawet pierwszy gwałtowny wstrząs? Wrażenie, jakie pozostawało, było to wrażenie potrzeby, zwierzęcej i pierwotnej, wyżywającej się żywiołowo, męcząco i ciężko. Dalej nikt nie oderwał się od uścisków.

Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!