TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Października 2020, 11:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Fotograf Ojca Świętego

Fotograf Ojca Świętego

O tym, jak młodzież reagowała na papieża Jana Pawła II podczas Jego licznych podróży, czy rzeczywiście istnieje coś takiego jak Pokolenie JP II i jakie ma znaczenie, o miejscu krzyża w życiu młodych i albumie stworzonym z Aruro Mari opowiada fotograf Ojca Świętego Adam Bujak.

Dużo Pan podróżował po świecie z Janem Pawłem II, dokumentując Jego spotkania z młodzieżą. Był Pan też w Kolonii na spotkaniu młodych z Benedyktem XVI. Owocem Pańskich podróży jest album „Pokolenie JP II”, którego wraz z Arturo Mari jest Pan autorem. Co jest siłą tej książki, na czym polega jej aktualność dziś, w przededniu wyniesienia na ołtarze Jana Pawła II?
Adam Bujak: Siłą jest oczywiście młodzież i Jan Paweł II. Ja widzę ich jakby w lustrzanym odbiciu, jakby setki tysięcy, a nawet miliony młodych ludzi odbijały się w twarzy Jana Pawła II. To było coś niesamowitego! Miałem szczęście obserwować z bliska, stojąc niedaleko tronu Ojca Świętego, jak zgromadzona młodzież reaguje na starszego już i schorowanego Papieża -Dziadziusia. W Toronto na przykład za ołtarzem było wielkie jezioro Ontario. Specjalnie popatrzyłem do tyłu – nikt się nad nim nie opalał, ani w nim nie kąpał, bo wszyscy byli na spotkaniu z Ojcem Świętym. Był on osobą niezwykle przyciągającą do siebie swoją dobrocią, swoim słowem, swoim istnieniem. Mam nadzieję, że właśnie to przyciąganie świętością udało nam się pokazać w albumie.
Benedykt XVI jest zupełnie innym papieżem. Zachwycamy się, że mówi do nas bardzo ładnie po polsku. To dla nas ważne, bo przecież zostaliśmy w pewien sposób osieroceni przez Jana Pawła II. Żyjemy dziś tym, że niedługo zostanie on wyniesiony na ołtarze i będziemy mogli czcić go jako świętą postać, którą był już za życia.

Wiele mówi się ostatnio o obecności krzyża w tak zwanej przestrzeni publicznej. Są osoby, które negują obecność krzyża, żądają jego usunięcia z urzędów, szkół, placów. Tymczasem na Pańskich fotografiach widać, że młodzi na spotkaniach z Ojcem Świętym bardzo garną się do krzyża. Jak by Pan to wytłumaczył? Czy zauważył Pan, żeby młodzi ludzie, zafascynowani nowoczesnością, techniką, wstydzili się krzyża?
Nie, niczego takiego nie dostrzegam – wręcz odwrotnie. Krzyż fascynuje, krzyż przyciąga, krzyż jest znakiem zbawienia, choć 2000 lat temu był znakiem hańby. Dziś jest też znakiem Kościoła i chrześcijaństwa. Towarzyszy także obchodom Światowych Dni Młodzieży – młodzi ludzie wnoszą go zawsze uroczyście na miejsce celebry. Kiedy Jan Paweł II zainaugurował Dni Młodzieży na Placu św. Piotra w 1986 r., nikt nie przypuszczał, że ten prosty, drewniany krzyż, połączone ze sobą dwie deski, będzie pielgrzymował po całym świecie wraz z milionami młodych ludzi. Młodzież  towarzyszy krzyżowi – to jest prawdziwy znak, a nie wypowiedzi grupki krzykaczy, którym nadaje się niepotrzebny rozgłos. Widać to świetnie na zdjęciach w albumie „Pokolenie JP II”.
Szczególnie wstrząsnęła mną Droga krzyżowa pomiędzy wieżowcami w Toronto. Nigdy nie przypuszczałem, że tam, na innym kontynencie, zobaczę misteria, jakby żywcem przeniesione z Kalwarii. Nimi zresztą właśnie młodzież się inspirowała, tyle że prezentowane były w otoczeniu supernowoczesnych wieżowców. Zamknięto część miasta, na Drogę krzyżową przybyło kilkaset tysięcy osób. Zrobiło się tak cicho, że można było usłyszeć odgłos krwi przepływającej żyłami. Czytano fragmenty Pisma Świętego o męce Chrystusa, a kilkukilometrowa trasa prowadziła do ogromnej sceny ukrzyżowania Pana Jezusa, pokazanej w sposób teatralny. Wspaniałą uroczystość religijną zakończyło podniesienie trzech krzyży. Nigdy nie zapomnę tego autentycznego przeżywania, łez w oczach młodych ludzi trzymających się za ręce – widać było, że przybyli oni z wielkiej wewnętrznej potrzeby przeżycia tego, co napisane jest w Nowym Testamencie. Spotkanie to jasno pokazało, że wśród nowoczesności nie zabraknie miejsca na krzyż, jeśli tylko jest nań miejsce w sercach młodych ludzi. Oni zaś, pod przewodnictwem Jana Pawła II bez wahania wzięli krzyż na ramiona, by nieść go na cały świat.

Teraz, kiedy przygotowujemy się na kolejne Światowe Dni Młodzieży w Madrycie w 2011 roku, jak Pan ocenia potrzebę takich spotkań młodych z Ojcem Świętym?
Pojawiały się już głosy „to niepotrzebne, po co wydawać pieniądze?”. Widać jednak, że istnieje konieczność kontynuowania tego wielkiego dzieła, które w 1986 roku zaproponował nam Jan Paweł II. Myślę, że to będzie trwało, dopóki młodzież będzie pragnęła uczestniczyć w takich uroczystościach. Ten ruch będzie narastał, utwierdzał się w duszy każdego człowieka, który skłania się w kierunku krzyża.

Mówi się o „Pokoleniu JP II”, jako o zjawisku społecznym. Co Pańskim zdaniem jest wyróżnikiem „Pokolenia JP II”?
Jego wyjątkowość – i to chcieliśmy pokazać w albumie. Ojciec Święty tak wiele dał młodym, którzy się wokół niego skupiali. To jego słowa utwierdzały ich w wierze w Trójcę Przenajświętszą, w odmawianiu Różańca i noszeniu na piersi krzyża, przekonywały, że musimy być związani z Bogiem, aż do końca. Słowa te, pełne ciepła i serdeczności, dziś pozostają aktualne. Przesłanie przyszłego błogosławionego, przyjęte przez pokolenie JP II, odczytać może dla siebie również dzisiejsza młodzież.

Rozmawiała: Jolanta Polak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!