TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Listopada 2020, 18:06
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ewangelizacja powołanie w powołaniu

Ewangelizacja powołanie w powołaniu
Diecezja kaliska świętuje srebrny jubileusz. Świętują go także kapłani wyświęceni jako pierwsi w stolicy nowej diecezji. Publikujemy ich świadectwa po 25 latach kapłańskiego życia. ?

Jak to się dzieje, że ktoś zostaje księdzem? To najczęstsze pytanie, jakie młodzi zadają kapłanom. Powołanie zawsze pozostanie wielkim darem i tajemnicą. Bóg wzywa jednak konkretnego człowieka, który w danych okolicznościach daje odpowiedź. Co zatem wpłynęło na moją odpowiedź? Wywodzę się z rodziny bardzo wierzącej i z parafii, która do dziś szczyci się wspaniałymi duszpasterzami. Wiele tym dwóm środowiskom zawdzięczam. Gdzieś w sercu od początku tliło się zamiłowanie do modlitwy i służby Bożej. A jednak na pewnym etapie życia byłem człowiekiem samotnym i zamkniętym. Czegoś mi brakowało. Nosiłem w sobie niewłaściwy obraz Boga i pewien lęk. Czułem wprawdzie, że Bóg mnie wzywa, niemniej uciekałem przed powołaniem. Chciałem być jak inni, chciałem być jak ci, którzy płynęli z prądem tego świata. Na szczęście Bóg czuwał nade mną. Nie pozwolił odejść zbyt daleko. Zacząłem szukać…
W tamtych latach bardzo prężnie rozwijała się Odnowa w Duchu Świętym. W mieście, w którym uczęszczałem do szkoły, powstała wspólnota; na cotygodniowe spotkania modlitewne przychodziło wiele osób. Z początku, gdy słyszałem o Odnowie, wydawała mi się ona czymś dziwnym, nie z tej ziemi. Myślałem: ja mam swoją pobożność, jestem wierzący, jestem w porządku; tamto może jest dobre dla innych, ale nie dla mnie. Z czasem jednak mogłem się przekonać, jak Duch Święty zmienia ludzi, w tym moich kolegów. Oni systematycznie zbliżali się do Boga, a ja nie radziłem sobie ze swoimi problemami. Dałem się więc namówić na udział w spotkaniu modlitewnym.
Było to niesamowite doświadczenie, trudne do opisania. Prawdziwy Wieczernik. Bóg przychodził do nas ze swoją miłością. Wszyscy włączaliśmy się w modlitwę uwielbienia. W tej wspólnocie naprawdę działał Duch Święty! To był żar w sercu! Czułem bliskość Pana, czułem, że On jest najważniejszy i że nie mogę uczynić nic lepszego, jak tylko oddać Mu swoje życie. Była to moja wiosna Kościoła, nowy początek. Nie chodziło tu o jednorazowe doświadczenie, ale raczej o pewien proces odnowy serca. Dzięki niemu mogłem podjąć decyzję o kapłaństwie. Papiery do poznańskiego seminarium zawiozłem dosłownie w ostatnim dniu.
Tak rozpoczęła się moja droga ku kapłaństwu, czas wszechstronnej formacji. Chciałem być księdzem, nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Z biegiem czasu moje rozeznanie zostało potwierdzone. Pod koniec sześcioletnich studiów seminaryjnych przeprowadzono w Polsce reorganizację struktur Kościoła - powstały nowe diecezje. Jako diakoni pochodzący z południowej Wielkopolski otrzymaliśmy więc święcenia w Kaliszu, 27 maja 1992 roku – dzień wcześniej niż nasi koledzy w Poznaniu. Byliśmy pierwszymi prezbiterami wyświęconymi dla nowo utworzonej diecezji. Na obrazku prymicyjnym umieściłem słowa z Psalmu 16: „Tyś jest Panem moim, poza Tobą nie ma dla mnie dobra”. Dziś wiem, że te słowa oddają sens mojego życia i posługi – głosić, że Jezus jest Panem, i prowadzić innych do osobistej relacji z Nim.
Od początku kapłaństwa chciałem być duszpasterzem. Każda parafia stanowiła ciekawe wyzwanie. Nigdy jednak nie myślałem, że moje życie i posługa będą przebiegać właśnie w taki sposób, w jaki przebiegają. Wcześniejsze otwarcie się na Ducha Świętego oraz wiosna Kościoła, której doświadczyłem w ruchach i wspólnotach, zaowocowały zupełnie nowym wymiarem kapłaństwa. W każdym miejscu posługi prowadziłem i nadal prowadzę wspólnotę ewangelizacyjną. Spotykamy się na modlitwie co najmniej raz w tygodniu. Dzięki temu jako ksiądz mogę modlić się ze świeckimi, mogę wspólnie z nimi rozważać Słowo, które nieustannie wzywa do wiary i nawrócenia – wszystkich, także kapłana. Od niemal dwudziestu lat jestem związany ze Szkołą Nowej Ewangelizacji, prowadzę kursy oraz rekolekcje, sam też w nich uczestniczę. Pan Bóg postawił na mojej drodze wielu wspaniałych ewangelizatorów – duchownych i świeckich – których konferencji mogłem słuchać i z którymi głosiłem Słowo, ucząc się ewangelizacji. Z czasem odkryłem, że w Kościele jesteśmy nie po to, by pełnić urząd czy wykonywać jakieś prace, ale po to, by ewangelizować. Podczas pewnej modlitwy wstawienniczej, czyli takiej, w której kilka osób ze wspólnoty staje obok jakiejś osoby, by wypraszać dla niej konkretne łaski, usłyszałem słowa: „Poprowadzę cię na drogi, gdzie będziesz się dziwił, że tak wielkich rzeczy dostępujesz”. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć: tak, w moim życiu kapłańskim te słowa się spełniają. W jaki sposób? Jakich wielkich rzeczy dostępuję? Po prostu widzę, jak Jezus działa w życiu ludzi, gdy się im głosi Dobrą Nowinę. On nawraca, daje nowe życie, przemienia, uzdalnia do służby i misji. Tylu ludzi uzdrowionych na duszy i na ciele mogłem spotkać! To są dla mnie wielkie rzeczy. Gdy głoszę Ewangelię, Jezus przychodzi także do mnie, słabego i grzesznego człowieka, aby mnie nawracać i uzdrawiać. Niewątpliwie nawrócenie parafii czy wspólnoty rozpoczyna się od nawrócenia jej pasterza.
Dziś jestem szczęśliwym księdzem. Moim powołaniem jest głosić Jezusa na wszelkie sposoby. A On stale mnie zaskakuje tym, co czyni, gdy ludzie przyjmują Go do swego życia; i tym, jak zmienia moje życie. Podróż z Nim trwa i nigdy się nie skończy. Możemy ją przeżywać razem. Uwierz, że to jest dla Ciebie! ?

Ks. Dominik wodniczak
Proboszcz Parafii pw. świętej Rodziny w Ostrowie Wielkopolskim??

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!