TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Grudnia 2020, 16:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Dziesięć i pół wieku temu - Chrzest Polski

Dziesięć i pół wieku temu

chrzest

Fot. Chrzest ukazany na okładzinie szkatułki. Chrzest, ktory przyjął w 966 roku książę Mieszko, władca plemiennego kraju obejmującego swym zasięgiem teren dzisiejszej Wielkopolski, skrywa przed nami gęsta mgła historycznej tajemnicy

 

Dziesięć i pół wieku temu, w roku 966 od narodzenia Chrystusa, książę Mieszko - władca plemiennego kraju, obejmującego swym zasięgiem teren dzisiejszej Wielkopolski, przyjął chrzest. Było to niezwykle doniosłe wydarzenie w naszych ojczystych dziejach, ale niestety nic o nim bliższego nie wiemy. 

Skrywa je przed nami gęsta mgła historycznej tajemnicy. Nie znamy miejsca, ani czasu, w którym został udzielony. Aby móc coś na ten temat powiedzieć, musimy uciec się do własnej wyobraźni, o której Karol Modzelewski, znawca dziejów wczesnośredniowiecznej Europy, powiedział, że: „historyk bez wyobraźni jest jak beznogi biegacz - powinien niezwłocznie zmienić zawód”. A zatem, co podpowiada nam na temat chrztu Mieszka I wyobraźnia podbudowana wiedzą o ówczesnych przepisach kościelnych dotyczących udzielania sakramentu chrztu świętego.

Zacznijmy jednak od daty. Rok 966 potwierdzają zapiski rocznikarskie, a więc nie podlega on dyskusji. Nie znamy natomiast daty dziennej chrztu Mieszka I i możemy jedynie stwierdzić, że w tym względzie powszechnie przyjmuje się propozycję wysuniętą pół wieku temu przez Jerzego Dowiata, który w oparciu o liczne analogie pochodzące z różnych terenów Europy, uznał, że odbył się on w Wielką Sobotę, która w 966 roku przypadła 14 kwietnia. 

Znacznie gorzej przedstawia się sprawa dotycząca określenia miejsca, w którym nasz pierwszy historyczny władca: „pozbył się (…) jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego” - jak zanotował biskup merseburski Thietmar w „Kronice” napisanej na początku XI wieku, czy też; „wyrzekł się błędów pogaństwa i przeszedł na łono matki - Kościoła”, jak z kolei napisał sto lat później (w latach 1113-1116) Gall Anonim w dziele „Kronika i czyny książąt czyli władców polskich”, zwanym w skrócie „Kroniką polską”. Wspomniany przed chwilą Jerzy Dowiat uznając, że chrztu udzielić musiał biskup diecezji, w skład której wchodziły wówczas Czechy, skąd pochodziła Dobrawa - żona Mieszka I, doszedł do przekonania, że odbył się on w bawarskiej Ratyzbonie. Pogląd ten nie został jednak przyjęty przez historyków, którzy w zdecydowanej większości sądzą, że miał on miejsce na ziemiach polskich, ale niestety nie potrafią podać konkretnej miejscowości. Wśród kandydatur do miana „miejsca narodzin chrześcijaństwa w Polsce” padały nazwy trzech miejscowości: Poznania, Giecza i Ostrowa Lednickiego, ale dzisiaj - po odkryciu w ostatnich latach na Ostrowie Lednickim w Poznaniu pozostałości palatium Mieszka I i przylegającego doń niewielkiego kościółka - na czoło tej listy w zdecydowany sposób wysunął się Poznań. Czy faktycznie chrzest odbył się w tym mieście, niestety nie wiemy i być może nigdy się tego nie dowiemy.

Natomiast odpowiedź na pytanie: jak wyglądały przygotowania i chrzest władcy nadwarciańskiego kraju? Musimy to pozostawić naszej wyobraźni. Podpowiada ona, że na jakieś trzy tygodnie przed wyznaczonym terminem ceremonii chrzcielnej, książę i osoby, które wraz z nim miały przyjąć chrzest, rozpoczęli naukę podstawowych prawd wiary oraz uczyli się formuł, które powinni wypowiadać podczas obrzędu chrztu. Dla nich też w każdą środę, sobotę i niedzielę odprawiane były przez dwa tygodnie Msze Święte. Siódma Msza przygotowawcza, określona ówczesnym prawem kościelnym, sprawowana była w środę Wielkiego Tygodnia. Zgodnie z przepisami w Wielki Czwartek katechumeni poddani zostali oblucji, a w Wielki Piątek pościli.

Obrzęd chrztu świętego odbył się w Wielką Sobotę, w specjalnym budynku zwanym baptysterium, zbudowanym obok kościoła. Udzielił go im najprawdopodobniej Jordan, który wprawdzie nie był jeszcze wtedy biskupem, bo został nim dopiero dwa lata później, ale możemy domyślać się, że posiadał w tym względzie upoważnienie papieskie. Na wstępie odprawił on nad przystępującymi do chrztu egzorcyzmy i podał im szczyptę soli, a następnie książę Mieszko i towarzyszące mu osoby, ubrani w białe szaty, kolejno wchodzili do znajdującego się w baptysterium basenu chrzcielnego, zwanego piscina (sadzawka). Zanurzeni w nim po pas, z obnażoną górną częścią ciała, trzykrotnie polewani byli przez kapłana wodą, który za każdym razem wypowiadał słowa: Ego te baptiso in nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti (Ja cię chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego), a chrzczeni odpowiadali: credo (wierzę). Po wyjściu z wody wszyscy ochrzczeni przebrali się w odświętne stroje, po czym kapłan, namaszczając ich olejem zwanym chryzmą i kładąc na ich głowy ręce, udzielił im jeszcze sakramentu bierzmowania. Następnego dnia - w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych - neofici wzięli udział we Mszy św. rezurekcyjnej i po raz pierwszy przystąpili do Komunii Świętej. Czy rzeczywiście tak wyglądał chrzest Mieszka I trudno powiedzieć, ale nie można wykluczyć, że w taki właśnie sposób się odbył.

Tekst Jerzy Aleksander Splitt

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!