TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Listopada 2020, 14:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

DZIĘKUJĘ CI POLSKO!

DZIĘKUJĘ CI POLSKO!

Przez lata, moi polscy fani dziękowali mi za moją muzykę, za to, że przyjeżdżam do Polski – mówi Sal Solo, niegdyś lider Classix Noveau, wielka gwiazda lat 80. 
- Nadszedł czas żebym to ja powiedział: Dziękuję Ci Polsko! Jesteś absolutnie szczególnym miejscem, odmieniłaś moje życie!

W pierwszej połowie lat 80. Ty i Twój zespół, Classix Noveaux, bylicie w Polsce bardzo popularni. 

To było dla nas zaskakujące, ale i bardzo miłe. Kiedy przyjechaliśmy do Polski po raz pierwszy, czuliśmy się jak The Beatles w chwili największego triumfu! (Śmiech.)

 
A po raz pierwszy przyjechaliście w 1983 roku, jeszcze przed formalnym zniesieniem stanu wojennego. Wielu Polakom Wasze przybycie jawiło się jako coś graniczącego z cudem. Zachodnie gwiazdy do Polski przyjeżdżały wówczas bardzo rzadko, a tu, w  stanie wojennym…

Nie wiem dokładnie, jak to się stało, że w Polsce zapadła decyzja o tym, by zaprosić właśnie Classix Noveau. Być może z tego powodu, że byliśmy bardzo lubiani wśród Polaków? Pamiętam jak na lotnisku, tuż po naszym przylocie, zobaczyliśmy wielu fanów z naszymi plakatami w dłoniach, z czasopismami, w których były zdjęcia naszego zespołu. Wiele osób gorąco nas witało. W pierwszej chwili, nim jeszcze dostrzegliśmy, że młodzi trzymają w rękach plakaty Classix Noveau, sądziliśmy, że naszym samolotem przyleciała jakaś wielka miedzynarodowa gwiazda! I że to na nią czekają! (Śmiech.) Wracając do twojego pytania, w moim rozumieniu, zaproszono nas do Polski, by trochę uspokoić kipiącą buntem młodzież. W tamtym czasie naszej grupie bardziej niż na dużych zyskach z tournee zależało na tym, by odwiedzić jak najwięcej państw. To był dla nas priorytet. A zapraszającym nas władzom polskim ten fakt też pewnie był na rękę. Sytuacja w Polsce była w 1983 roku ciężka. Dziś jest diametralnie inaczej. Pamiętam kolejki przed sklepami, zupełnie nie do pomyślenia w Londynie. Zapamietałem zwłaszcza długą kolejkę po chleb! To mi się w głowie nie mieściło. W hotelach, w których mieszkaliśmy, z dużym wyprzedzeniem musieliśmy zamawiać posiłki, żeby kucharze zdążyli zorganizować produkty. Były kłopoty zwłaszcza z mięsem. Ach! Bardzo polubiliśmy barszcz! Wiesz co jeszcze pamiętam? Takie specjalne sklepy dla bogatych ludzi, w których za dolary, funty – za zachodnią walutę po prostu – mogli oni kupować np. pralki, czekolady, zachodnie towary. To wydało mi się bardzo smutne. My nie chcieliśmy kupować w tych sklepach. Wymieniliśmy funty na złotówki i poszliśmy na zakupy do sklepów dla zwyczajnych ludzi. Jednak kiedy tam poszliśmy, to okazało się, że w sklepach tych nie bardzo jest co kupować. Przywiozłem wtedy z Polski kilka ręcznie wykonanych czapek, które bardzo mi się spodobały. W jednej z nich wystąpiłem później w teledysku San Damiano. Na pierwszy rzut oka Polska była ponurym, biednym, smutnym krajem. Kiedy jednak przyjrzałem się Polakom, zwłaszcza tym młodym, odkryłem, że jesteście wyjątkowym narodem, macie niezwykłe poczucie tożsamości, do tego absolutnie urzekła mnie wasza wiara. 


Przyjechałeś do Polski jako ateista.

Urodziłem się w rodzinie katolickiej, ale kiedy podrosłem, dojrzewałem, doszedłem do wniosku, że Boga nie ma i już. Widok pełnych kościołów, rozmodlonych Polaków, którzy nie tylko nie wstydzili się, że są katolikami, osobami wierzącymi (podczas gdy na Zachodzie takie postawy były już mocno passé), ale wręcz byli z tego dumni, manifestowali to, bardzo mnie zastanawiał. Poza tym dowiedziałem się też, że macie w Polsce pełne seminaria duchowne, wiele powołań i ta informacja totalnie mnie już zaskoczyła. Po koncercie we Wrocławiu wróciłem do pokoju hotelowego i powiedziałem do Boga: „Jeśli rzeczywiście Jesteś, chcę to wiedzieć”. Bardzo chciałem, by dał mi znak, jeśli jest. Wyjeżdżałem z Polski odmieniony, choć jeszcze nie wierzący. Bóg dał mi łaskę wiary w październiku (w Polsce byliśmy wiosną), w czasie mojego pobytu w San Damiano. Pojechałem do San Damiano z Nickiem Beggsem z Kajagoogoo. Kiedy ją otrzymałem, zastanawiałem się nawet nad wstąpieniem do zakonu, ale wtedy jeden młody Portugalczyk przekonał mnie, żebym został tym, kim jestem. Powiedział, że będąc osobą tak rozpoznawalną i lubianą, będę mógł dotrzeć z moim doświadczeniem wiary do ogromnej liczby osób szukających sensu życia i Boga. To mnie przekonało. W San Damiano Bóg dał mi odpowiedź na moją wrocławską modlitwę. 


Wkrótce powstała Twoja solowa płyta Heart & Soul z flagowym utworem San Damiano. Teledysk do San Damiano nagraliście w warszawskim Pałacu Kultury i Sztuki. 

A na okładce płyty zamieściłem obraz przedstawiający obronę Jasnej Góry. Historia obrony tego miejsca, fakt, że cudowny obraz Czarnej Madonny prztrwał tak wiele zagrożeń, to wszystko sprawiło, że poczułem się dumny będąc katolikiem. 


Czy wiedziałeś wtedy, że Pałac Kultury był pomnikiem komunizmu? Że naród polski otrzymał go w darze od Związku Radzieckiego? Ludzie żartowali, że w „świątyni” komunizmu zachodnia gwiazda chwaliła Boga z błogosławieństwem władz.

Naprawdę? Nie wiedziałem! (Śmiech.) Miejsce na teledysk, chór i całą resztę organizował wtedy reżyser teledysku, ja tylko przyjechałem w umówione miejsce, zaśpiewałem i tyle. Zdecydowałem tylko o tym, żeby wszystko nagrać w Polsce, a nie w Anglii. Wszystko przez ten szczególny związek z Polską, a także ze względu na wspólną katolicką wiarę. 

Na płycie Heart & Soul zamieściłeś też piosenkę pt. Poland. Jej refren brzmi „Polsko, twój duch nigdy nie umrze”. 

Napisałem tę piosenkę jako przesłanie nadziei dla Polaków, zwłaszcza młodych, by nigdy nie rezygnowali z wolności i z wiary.


W latach 80. o piosence Poland wiadomo było w Polsce tylko tyle, jeśli w ogóle ktoś dotarł do albumu Heart& Soul, że stworzyłeś ją z sympatii dla Polaków. O jej treści media muzyczne milczały jak zaklęte. 

Pamiętam, że w dniu, w którym upadł komunizm, słowa Poland your spirit won’t die rozbrzmiewały w mojej głowie. Mimo tego, że zwykle szybko zapominam słowa piosenek. Ten tekst: „Polsko, twój duch nie umrze nigdy, pewnego dnia staniemy razem ramię w ramię” okazały się prorocze. Spełniły się. To był dla mnie wspaniały moment. 

 
Mawiasz, że Polska odmieniła Twoje życie.

Dzięki spotkaniu z waszą wiarą, sam spotkałem Boga. To spotkanie odmieniło wszystko. Odszedłem z Classix Nouveau i postanowiłem śpiewać i grać odtąd na chwałę Chrystusa, głosić moją muzyką Jego miłość. To tak w największym skrócie.

Dziękuję za rozmowę.

 
(Rozmowa jest fragmentem rozdziału powstającej książki autorki).


Aleksandra Polewska - Wianecka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!