TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Czerwca 2019, 08:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Daj mi duszę resztę zabierz

Daj mi duszę resztę zabierz

salezjanki

Siostry salezjanki czyli Córki Maryi Wspomożycielki posługują czynnie w świecie w integralnym wychowaniu dzieci i młodzieży. Zmagają się z dylematami wychowawczymi,  wspierają rodziny w wychowaniu dzieci, prowadzą grupy młodzieżowe oraz inne formy ewangelizacji, dlatego też znajomość sytuacji społecznej i politycznej jest dla nich konieczna, aby trafiać do adresatów swojej misji. Także dla siostry Anny, która 15 lat temu postanowiła wstąpić do salezjanek, a obecnie każdy swój dzień rozpoczyna po piątej, by dziesięć minut po szóstej spotkać się w kaplicy z pozostałymi siedmioma siostrami ze wspólnoty, mieszkającymi w Pleszewie przy ulicy Podgórnej 14. Życie tutaj biegnie w dwóch wymiarach - życia zakonnego i misji wychowawczej, choć cel obu wymiarów jest jeden - świętość. Salezjanki łączą oba te wymiary w imię Chrystusa i Maryi Wspomożycielki.

Siostra Anna przyznaje, że lubi wieczorem pracować i raczej nie jest rannym ptaszkiem, więc wstaje pół godziny przed wyjściem na poranną modlitwę. Żeby się wyrwać ze snu potrzebuje budzika, bo we wspólnocie nie ma wspólnego dzwonka.

 

Wspólnie na modlitwie

Po szóstej w kaplicy siostry spotykają się, by odmówić (lub w świąteczne dni zaśpiewać) Jutrznię - na co dzień śpiewa się tylko hymn i Benedictus. Jak wiele zgromadzeń czynnych obowiązuje je skrócona wersja brewiarza, a sama modlitwa jest animowana przez wyznaczone siostry. Potem jest modlitwa „Anioł Pański” i modlitwa zawierzenia całej rodziny salezjańskiej, naszej wspólnoty, naszych wychowanków i nas samych opiece Maryi Wspomożycielki - opowiada siostra Anna. Kiedy wchodzę do kaplicy, pod figurą w lewym rogu widzę na kartce dużymi literami wypisane imię ,,Konrad”. Nie wiem, czy jest taki święty, ale figura wygląda raczej na Matkę Bożą, więc siostra Anna wyjaśnia, że pleszewskie siostry mają zwyczaj umieszczania w kaplicy codziennie innego imienia osoby, za którą tego dnia szczególnie cała wspólnota zgromadzenia będzie się modlić, i to zarówno spośród sióstr, wychowanków czy pracowników świeckich. Po porannej wspólnej modlitwie następuje w kaplicy półgodzinne rozmyślanie. - Zalecane jest, żeby opierało się ono o słowo Boże, czytanie z dnia, ale pozostawione jest to wolnemu wyborowi konkretnej osoby - mówi Salezjanka. O siódmej w dzień powszedni jest Msza św., a w niedzielę siostry uczestniczą w Eucharystii w parafii Najświętszego Zbawiciela, w której posługuje ich kapelan.

 

Milczenie umiarkowane

Po Mszy św. siostry jedzą śniadanie, ale nie zawsze udaje się zebrać całej wspólnocie, niektóre już muszą pójść do swoich obowiązków. W domu, w którym mieści się wspólnota mieszka 14 wychowanków, ponieważ siostry prowadzą tutaj dom dziecka, którego pełna nazwa brzmi „Salezjańska Placówka Wsparcia Dziecka i Rodziny im. Świętej Rodziny”. Jedna siostra odprowadza dzieci do szkoły albo przedszkola, inna siostra pracuje w kuchni, jeszcze inna katechizuje w szkole nr 1
w Pleszewie, która jest dość daleko od domu, więc organizuje sobie posiłek wcześniej, przed wyjściem. - Jeżeli mam dyżur tak, jak dzisiaj od 14.00 - 21.00 to przedpołudnie mam wolne, mogę odpocząć, odmówić Różaniec, uczestniczyć w momencie modlitwy wspólnotowej jaką jest Nawiedzenie Najświętszego Sakramentu (kwadrans przed jedenastą). Na modlitwę tą zbieramy się ponownie w kaplicy i korzystając z modlitewnika ,,Córki Wspomożycielki Maryi na modlitwie” z tradycyjnymi tekstami, oddajemy Bogu chwałę, a także zawierzamy mu konkretne intencje i potrzeby - wyjaśnia siostra Anna. Po tej modlitwie jest drugie śniadanie, około 10-15 minut to taki swobodny, rodzinny czas, kiedy można opowiedzieć żart, porozmawiać przyjacielsko o wszystkim, cieszyć się z tego, że jesteśmy razem. W ciągu dnia, przy pracy obowiązuje nas  tzw. milczenie umiarkowane, co oznacza, że rozmawiamy tylko o tym, co konieczne do wypełniania codziennych obowiązków.  

 

Dylematy wychowawcze

Kiedy jednak siostra Anna ma od rana dyżur z dziećmi, pilnuje, żeby wyszykowały się do szkoły, pomaga im ubrać się i spakować rzeczy. Część w nich wychodzi na lekcje na ósmą, część dopiero na dziewiątą, a kilkoro (obecnie dwoje) zaczyna naukę dopiero około 11.00, podobnie jest z odbieraniem dzieci ze szkoły i przedszkola, następuje to o bardzo różnych godzinach. Obiad siostry jedzą kwadrans po 14.00, a dzieci piętnaście minut później, żeby siostra posługująca w kuchni nie miała problemu z wydawaniem posiłków. Po obiedzie rozpoczyna się dla dzieci czas na rekreację, spacer, wyjście na rolki czy gra w piłkę. - Zimą jest trochę gorzej, czasem trudno ich odciągnąć od komputera, bo jedna osoba gra, ale inne jej „asystują”. Czasami dzieci mają jakieś dodatkowe zajęcia. Trzeba im pomóc w przygotowaniu do szkoły prac plastycznych, technicznych, potem przy odrabianiu lekcji. Mamy takie ścisłe półtora godziny na naukę, ale maluchy, młodsze szkolniaki nie zawsze się mieszczą w tym czasie, dlatego ich naukę, odrabianie lekcji rozkładamy na kilka momentów, pozwalając im odpocząć i pobawić się. Praca z dziećmi to ciągłe dylematy wychowawcze, chciałabym je traktować jednakowo, sprawiedliwie, ale każde z nich jest inne i ma inne potrzeby, dlatego czasami różnie się to udaje - mówi siostra Anna, która ma oczywiście pedagogiczne wykształcenie i wcześniejsze doświadczenie w pracy z dziećmi.

 

Różaniec i podwieczorek

Godzina 16.30 to dla dzieci czas podwieczorku, a dla sióstr modlitwa różańcowa. Potem jest chwila wolnego tak dla jednych, jak i dla drugich. O piątej dzieci szkolne schodzą do sali na parterze, a na górze zostają przedszkolaki, oczywiście z jednym z wychowawców. To właśnie czas odrabiania lekcji, sprawdzania zeszytów, a dla przedszkolaków czas zorganizowanej zabawy. Po tym czasie dzieci jedzą kolację, a po niej wychowawcy pomagają w toalecie tym młodszym. - Potem jest jeszcze czasami bajka, a około 21., kiedy jest zmiana wychowawcy dzieci powinny być w łóżkach. Nie zmuszamy ich do modlitwy, kreślimy czasem krzyżyk na czole, albo z młodszymi odmawiamy ,,Aniele Stróżu”. Nieco inaczej wygląda wieczór siostry Anny, kiedy jej dyżur przy dzieciach wypada od rana. Wtedy życie biegnie rytmem życia wspólnoty. O godz. 18.30 jest tzw. czytanie salezjańskie, czyli pół godziny wspólnego czytania, a potem Nieszpory. Po modlitwie siostry razem jedzą kolację, mają czas na porządki i rekreację. Kwadrans po ósmej zbierają się ponownie na rachunek sumienia, który kończy dzień wspólnoty. Po wprowadzeniu do modlitwy każda w ciszy ,,rozlicza się” ze swojego dnia, po czym następuje zakończenie. Tę wieczorną modlitwę wieńczy Apel Jasnogórski. Po dziewiątej siostra Anna uzupełnia jeszcze dokumenty, ogarnia przestrzeń szatni, ceruje ubrania dzieci, przygotowuje czasem coś, co dzieci miały za zadanie przynieść na lekcje. Później można jeszcze poczytać, zgromadzenie rozsyła co jakiś czas aktualności dotyczące sytuacji w Kościele, w zgromadzeniu, treści dotyczące wychowania, można obejrzeć wiadomości, bo siostry powinny wiedzieć, co ma wpływ na dzieci i ich rodziny. - Wychowujemy przecież w konkretnej rzeczywistości, więc musimy ją znać. Nie możemy zesztywnieć - śmieje się siostra Anna. Po 22. we wspólnocie zapada cisza nocna.  

Tekst i foto Anika Djoniziak

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!