TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Czerwca 2019, 14:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Czterech jeźdźców Apokalipsy, czyli o słowach i gestach

Czterech jeźdźców Apokalipsy, czyli o słowach i gestach

Komunikacja w małżeństwie, w zależności od stażu i sytuacji, bywa dużo łatwiejsza albo dużo trudniejsza niż w innych relacjach. Warto przy tym pamiętać, że niektórymi zwrotami i słowami można drugiego człowieka zranić lub odebrać mu godność.

W sobotnie popołudnie, 2 marca, pojawiła się w Kaliszu okazja, aby uczestniczyć w spotkaniu „Ale jazda,.. o komunikacji (nie tylko) małżeńskiej. Pół żartem, pół serio”. Jak zapowiedzieli na wstępie prowadzący, zaproszenie przyjęli dwaj artyści: artysta słowa prof. Piotr Łuszczykiewicz, który przez ponad 20 lat był kierownikiem Studium Filologii Polskiej w Kaliszu, a od 2016 roku pełni funkcję dziekana Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego w Kaliszu oraz kierownika Zakładu Studiów Polonistycznych i Komunikacji Medialnej; oraz artystę gestu, mimiki, czyli Ireneusza Krosnego, aktora i mima specjalizującego się w pantomimie komicznej i często występującego na festiwalach kabaretowych lub indywidualnie.

Nie odbierać godności
Mówiąc o komunikacji prof. Łuszczykiewicz najpierw zaznaczył, że na słowa trzeba uważać i zauważył, że wiele z nich, także zestawionych w epitety czy metafory ma potencjał odczłowieczający. - Dlatego trzeba uważać, bo mówimy często metaforami. Trzeba wiedzieć, co za taką metaforą się ukrywa i co za nią stoi, szczególnie w komunikacji małżeńskiej, bo tu nic nie zostanie zapomniane. Jest taka piosenka, w której jeden z wersów brzmi: „Nigdy więcej nie ryzykuj jedynym słowem, mogę potem nie zapomnieć, co mi powiesz”, i to jest kwintesencja tego komunikowania. Tego, co się powiedziało, nie da się już cofnąć - podkreślił Prelegent. Zaznaczył też, jak wielkie znaczenie ma komunikacja niewerbalna, czyli pozasłowna. - W takiej komunikacji wyróżniamy emblematy, czyli takie gesty, za którymi nie idzie żadne komunikowanie, choćby pod koniec jakiejś małżeńskiej kłótni gest machnięcia ręką lub pokazanie komuś kierunku, w który się ma udać albo wskazanie drzwi. Emblemat jest mocniejszą figurą niż ilustrator, kiedy do gestu dodajemy słowa. Kiedy powiemy „Proszę pana, tam są drzwi” i pokażemy kierunek to jest mniej straszne niż sam gest na przykład z zaciśniętymi ustami. Ponadto są też pozy, kiedy do słów dodajemy pozycję całego ciała, choćby gest bezradności. Ponadto są też regulatory i adaptery, różnego rodzaju gesty proszące o ciszę czy kontakt wzrokowy.
Ważne jest w komunikacie także to, jakim tonem i w jakim tempie mówimy. Czy to, co mówimy jest oznajmieniem nie znoszącym sprzeciwu, czy jest to wypowiedź otwarta. Mówię czasem, że ja mam w małżeństwie zawsze ostatnie zdanie: „Tak, kochanie” - powiedział Wykładowca. Podkreślił również, że bez zrozumienia komunikatu nie ma porozumienia i zaznaczył, że wielokrotnie zdarza nam się źle zrozumieć czyjeś słowa czy intencje. Wspomniał także o przejęzyczeniach. Czasami na przykład podczas przysięgi małżeńskiej można usłyszeć zamiast: „i że cię nie opuszczę aż do śmierci” - „i że cię nie dopuszczę aż do śmierci”.

Klęska albo sukces
Prof. Łuszczykiewicz podał też przepis na klęskę komunikacyjną. - Metaforycznie to się nazywa Zasadą Czterech Jeźdźców Apokalipsy, czyli cztery elementy komunikowania, które zwiastują klęskę w związku. Pierwszym jeźdźcem jest krytyk i nie jest to krytyka konstruktywna, ale destruktywna, niszcząca. Wzmocniona jest słowami: „Ale ty nigdy...”, „Bo ty zawsze...”. Jest to krytyka wymierzona w osobę, a nie w jej postępowanie czy działania. Drugim elementem jest obojętność, czyli taki moment, kiedy temperatura sporu pozornie stygnie. Pojawia się wtedy mówienie półsłówkami, jakieś odburknięcia. Jednym słowem, brak chęci do komunikowania się. Trzecim elementem jest zamknięcie. To taki moment, kiedy właściwie komunikowanie okazuje się bezcelowe, bo jedna ze stron okazuje się „głucha”. To nie tylko brak słów, ale też gesty zamknięcia i odwrócenia, ale także zamknięcie się we własnym pokoju, w łazience, zamknięcie się w swoim hobby, mediach czy samotnych podróżach. Czwartym jeźdźcem jest pogarda, najczęściej okazywana niewerbalnie, poprzez wzrok, zasznurowane usta, ściągnięte brwi. Przecież my umiemy czytać ludzką twarz i wiemy, co ona wyraża - zapewnił Prelegent. Taki schemat niestety nierzadko występuje w relacjach małżeńskich. Jest to niewątpliwie sygnał, że małżeństwu grozi ostateczna klęska.
Natomiast w związkach, gdzie komunikacja dobrze funkcjonuje, sukces jest gwarantowany.
- W małżeństwach, szczególnie z długim stażem, zdarza się też tak, że nie ma problemu z żadnym elementem komunikacji. Są nimi: kod, kontakt, kontekst i komunikat. Po pierwsze małżonkowie najczęściej mają bliski kontakt, bo przebywają w jednym domu czy mieszkaniu. Doskonale też znają swoją sytuację rodzinną czy zawodową, dlatego jest też kontekst i niektórych rzeczy nie trzeba szczegółowo omawiać. Poza tym mówią też jednym językiem, a nawet mówią półsłówkami czy rozumieją się bez słów - wyjaśnił prof. Łuszczykiewicz. Bez wątpienia taka sytuacja gwarantuje sukces w komunikacji małżeńskiej, ale też rodzinnej czy przyjacielskiej. Prelegent na przytoczył jeszcze przykłady słów, które czasem w małżeńskich rozmowach znaczą zupełnie coś innego, niż sama ich treść i przekaz. - Ja najbardziej boję się słowa: „dobrze”. Jest ono używane najczęściej z przecinkiem i dalszym ciągiem. Na przykład: „Dobrze, ale od dzisiaj...”, „Dobrze, ale żebyś potem nie...”. Ponadto kobiety i mężczyźni pewne słowa i zdania rozumieją zupełnie inaczej. Choćby, kiedy kobieta mówi, że miała ciężki dzień i jest zmęczona, ma na myśli, że chce spędzić czas z mężem, przytulić się i pogadać. Kiedy to mówi mężczyzna ma na myśli, że chce spokojnie odpocząć - śpiąc lub oglądając telewizję - dodał wykładowca.

Mowa ciała
W drugiej części spotkania wystąpił Ireneusz Krosny, znany z pantomimicznych występów. Najpierw przedstawił krótki program, a następnie mogliśmy usłyszeć jego głos, co publicznie zdarza się wcale nie tak często. Krosny zwrócił uwagę na to, że słowo bez gestu i czynu, najczęściej nie ma znaczenia, natomiast sam gest, nawet wykonany bez słów, ma już bardzo duże znaczenie. Aktor opowiadał o swoim doświadczeniu, w którym komunikacja z publicznością ma fundamentalne znaczenie. Można zatem wysnuć wniosek, że choć mamy do dyspozycji tak wiele narzędzi, czasami trudno jest zrozumieć drugiego człowieka.
***
Spotkanie odbyło się na auli kaliskiej PWSZ, a zorganizowała je kaliska Fundacja Mocni Miłością (pomagająca starszym i budująca Dom Matki Teresy dla chorych) we współpracy z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Kaliszu, Stowarzyszeniem Szkół Nazaretańskich w Kaliszu i Domowym Kościołem Diecezji Kaliskiej Ruchu Światło-Życie.

Anika Nawrocka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!