TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Września 2020, 19:19
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Cuda w czasach zarazy (4)

Cuda w czasach zarazy (4)

Zaczynam pisać czwartą część cyklu o „Cudach w czasach zarazy”.Mam wszystkie potrzebne mi materiały. Na moim biurku, obok komputera, na którym zawsze piszę, leżą trzy oprawione w metal i szkło, okruchy skały z groty Gargano. Leżą od kilku dni. Przyniósł je mój tata. Fajnie, że są, ale prawdę mówiąc, nie zajmują mnie jakoś szczególnie. Mimo, że mam już wszystkie materiały do artykułu, chcę coś jeszcze sprawdzić w Internecie. Nieoczekiwanie tzw. wujek Google wyświetla mi artykuł o tym, jak Michał Archanioł ochraniał ludzi proszących Go o obronę przed dżumą…

Wszystko zaczęło się od zamożnego człowieka o imieniu Gargano. Tak, jego imieniem nazwano później górę. W roku 490 Gargano był właścicielem stad pasających się na zboczach góry i byka, który choć do tych stad przynależał, to w czasie wypasania, zawsze opuszczał trzodę i samotnie dożywiał się na szczycie. Któregoś dnia nie wrócił z miejsca swego odosobnienia, a zaniepokojony tym Gargano poszedł go szukać. Obawiał się, że zwierzęciu mogło się coś stać.
Gdy bogacz wszedł na górę, ujrzał, że zwierz klęczy przed wejściem do znajdującej się przed nim groty. Byk wpatrywał się w jej wnętrze jak zahipnotyzowany. Nie reagował na żadne nawoływania. Wtedy rozgniewany Gargano wyciągnął z kołczanu strzałę i wymierzył do niego z łuku. Strzała jednak nie tylko nie dosięgła zwierza, ale zawróciła niczym bumerang i uderzyła w Gargano. Kolejne wypuszczone przez niego strzały robiły to samo.


Zdecydowałem ochraniać na ziemi to miejsce i jego mieszkańców
Bogacz przestraszył się. Pobiegł do miejscowego biskupa i poprosił o objaśnienie dziwnych zdarzeń, które stały się jego udziałem. Bp Lorenzo Maiorano wysłuchawszy jego niezwykłej opowieści, zarządził trzy dni modlitwy i postu. Pod koniec trzeciego dnia Lorenzo Maiorano ujrzał przed sobą Świętego Michała Archanioła i usłyszał z jego ust następujące słowa: „Uczyniłeś dobrze pytając Boga o to, co było ukryte przed ludźmi. Cud. Człowiek został ugodzony przez własną strzałę, aby było wiadome, że wszystko co się dzieje jest z mojej woli. <<Ja jestem Archanioł Michał, stojący przed obliczem Boga. Grota jest mnie poświęcona; ja jestem jej strażnikiem. Tam, gdzie się otwiera skała, będą przebaczone grzechy ludzkie. Modlitwy, które będziecie tu zanosić do Boga, zostaną wysłuchane. Idź w góry i poświęć tę grotę dla kultu chrześcijańskiego>>”.
Bp Lorenzo poszedł na górę, by obejrzeć grotę. Na szczyt wchodziło się bardzo ciężko, w związku z czym biskup zaczął zastanawiać się, jak na nabożeństwa do groty mieliby przychodzić wierni? Na przykład ci w podeszłym wieku albo schorowani? Poza tym Lorenzo Maiorano obawiał się, że w grocie, w przeszłości, mogły być sprawowane jakieś pogańskie kulty i obrzędy. A jeśli były sprawowane, to jak czynić z takiego miejsca miejsce święte? Pełen wątpliwości Biskup zszedł z góry i postanowił, że nie będzie urządzał na szczycie świątyni. Minęły dwa lata. Góra Gargano usytuowana jest na tzw. ostrodze „włoskiego buta”. A owa leżąca u brzegu Adriatyku „ostroga”, zawsze była smakowitym kąskiem dla różnej maści najeźdźców. W 492 roku do jej brzegów dotarli tacy, w dodatku ze sporą armią. Prawdopodobnie byli to Grecy. Mieszkańcy wiosek leżących u stóp góry, nie byli w stanie stawić czoła agresorom w walce, bo nie dość, że byli nie uzbrojeni, to jeszcze było ich stosunkowo niewielu. Pobiegli po pomoc do Biskupa i za jego radą, poprosili najeźdźców, by przez trzy dni wstrzymali się z atakiem. Lorenzo Maiorano ogłosił trzy dni postów i modlitw. Po trzech dniach Święty Michał Archanioł ukazał się biskupowi po raz drugi i zapowiedział, że sam będzie brał udział w bitwie oraz że agresorzy będą pokonani. Gdy zbrojny najazd się rozpoczął, nagle rozpętała się straszliwa burza, wiał silny wiatr, lał deszcz, a do tego zaczęła trząść się ziemia. Słowa Archanioła stały się faktem. A miejscowi wierni nazwali go Świętym Zwycięzcą. Po tych zdarzeniach biskup Lorenzo Maiorano, nie miał już wątpliwości, że grotę na górze trzeba poświęcić i przekształcić w miejsce modlitwy. Wtedy, w 493 roku, Święty Michał Archanioł ukazał się mu po raz trzeci oznajmiając, że sam, osobiście konsekrował grotę i nikt nie musi już jej święcić. Na dowód tego, wkrótce potem, tak biskup, jak i towarzyszący mu hierarchowie oraz wierni znaleźli w jej wnętrzu przygotowany ołtarz przykryty szkarłatnym suknem, na którym stał krzyż.


Poświęcone kamyki
Od trzeciego objawienia Michała Archanioła minęło ponad 1500 lat. I nikt już pewnie w tamtych okolicach, nie spodziewał się tego, że Archanioł objawi się znowu. Tymczasem wódz niebieskich wojsk ukazał się po raz czwarty. I ostatni jak dotąd. We wrześniu 1656 roku we Włoszech szalała epidemia dżumy. Ówczesny miejscowy biskup Alfons Puccinelli mając świadomość niebezpieczeństwa jakie groziło miastu Sant’Angelo, zwrócił się o pomoc do św. Michała. Mówi się, że Puccinelli chciał wręcz wymóc na Bogu ochronę dla miasta i aby to zrealizować, włożył w kamienne ręce figury Michała Archanioła tekst modlitwy przedłożonej w imieniu wszystkich mieszkańców Sant’Angelo.
O świcie 22 września, w trakcie porannych modłów, biskup usłyszał hałas przypominający trzęsienie ziemi. Zaraz potem w olśniewającym blasku stanął przed nim Michał Archanioł, polecając mu zebranie kamyków pochodzących z groty, poświęcenie ich i wyżłobienie na nich znaku krzyża oraz pierwszych liter jego imion: M.A. Archanioł zapowiedział, że ktokolwiek będzie posiadał taki kamyk i ze czcią będzie go przechowywać, uchroni się od choroby. Zgodnie z obietnicą Michała Archanioła, nie tylko mieszkańcy Sant’Angelo, ale także wszyscy inni, którzy posiadali poświęcone kamyki, w krótkim czasie zostali uwolnieni od zarazy.
Kończę pisać artykuł, w telewizji podają, że liczba ozdrowieńców w Polsce, przewyższyła liczbę zakażonych koronawirusem. Przyglądam się bliżej okruchom skały z groty Gargano. Dostrzegam, że to wisior. Na jego odwrocie jest krzyż i imię Archanioła Michała. A materiał, który miałam przygotowany do części czwartej cyklu, wykorzystam do części piątej.

Aleksandra Polewska – Wianecka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!