TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Września 2020, 20:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Cristeros - wojownicy Chrystusa

Cristeros - wojownicy Chrystusa?

Historia prześladowań chrześcijan kojarzy nam się w zasadzie wyłącznie z pierwszymi wiekami naszej ery. Mało kto zdaje sobie sprawę, iż represje, jakim poddawano wyznawców Chrystusa w wieku XX, przerosły wszystko, co zdarzyło się w tej materii na przestrzeni wcześniejszych dziewiętnastu stuleci.


?

W Meksyku lat 20-tych minionego wieku (o czym pisałam już w poprzednim numerze), zamykano i niszczono kościoły. Coraz częściej i coraz liczniej prowadzono aresztowania duchownych. W końcu działania rządu doprowadziły do wybuchu katolickiego powstania, które przeszło do historii jako Powstanie Cristeros, czyli Wojowników Chrystusa. Zaznaczę tutaj, że to nie sami powstańcy określili się tym mianem, ale nazwali ich tak rządowi przeciwnicy. Bunt Cristeros wybuchł 3 sierpnia 1926 roku i wzięło w nim udział – w sumie – około 50 tysięcy meksykańskich chłopów. Dodam, że 40 tysięcy z nich zginęło w walkach, które trwały aż do 1929 roku. Co ciekawe, powstanie Cristeros, współcześnie często przedstawiane jest jako zryw „fanatycznych” i „agresywnych” katolików, mimo tego, iż paradoksalnie za jego źródło uznaje się rażąco antyreligijną politykę ówczesnych władz meksykańskich. Tymczasem choćby Jean A. Meyer widzi bunt Cristeros w całkowicie innym świetle. (...) Chłop wiedział tylko jedną rzecz: tamci zamykają kościoły i prześladują księży. On widział tylko jedną rzecz: przybyli żołnierze, zamknęli kościół, aresztowali księdza, zastrzelili tych, którzy protestowali, powiesili swego więźnia, podpalili kościół i zgwałcili kobiety w buntującej się wsi. Znieważeni wieśniacy, którzy kochają swoją wieś, swój kościół i swojego proboszcza, zupełnie naturalnie porwali się do buntu (...) Cristeros podkreślali, że nie chcą żyć jak zwierzęta, bez religii i bez Boga, pomimo tego, że rząd do tego właśnie chce ich zmusić. Wykorzystamy każdą chwilę czasu, która jest nam dana, aby głośno krzyczeć: „Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Dziewica z Guadelupy!” – cytuje ich słowa Meyer w książce „La Crisatada: The Mexican Goverment’s Persecution of the Church”.

Program dechrystianizacji wsi
Po wybuchu powstania prezydent Calles stracił jakiekolwiek skrupuły w stosunku do Kościoła. Z jego polecenia nadal zamykano świątynie. Ze szczególnym upodobaniem zaś likwidowano parafie wiejskie, gdyż prezydent dążył do całkowitej eliminacji Kościoła z wiejskich społeczności. Księży z likwidowanych, wiejskich parafii zmuszano do przenoszenia się do miast. Zakładano, że brak duchownych na wsiach szybko doprowadzi do całkowitej dechrystianizacji tych terenów. Na początku 1927 roku 3390 z 3600 meksykańskich kapłanów zamieszkiwało w miastach. Setka z owych 210 duchownych, którzy pozostali na wsiach, stanowiła prawdziwie bohaterską grupę, nawet groźba kary śmierci nie przekonała ich do wyjazdu do miasta. W tym samym roku doszło też do pierwszych egzekucji sprzeciwiających się opuszczeniu wiejskich parafii księży. W ówczesnym meksykańskim systemie prawnym istniała zasada zwana Ley Fuga – prawo ucieczki. Zgodnie z nią można było natychmiast, bez jakiegokolwiek postępowania sądowego, zastrzelić każdego, kto próbowałby zbiec w chwili aresztowania. I tak, Ley Fuga, stosowane było w czasie powstania Cristeros właśnie w stosunku do kapłanów.    

Kościół katakumb
Można by długo wyliczać przykłady podstępnych zabójstw opornych księży i działaczy katolickich, przeprowadzonych na rozkaz masońskich władz Meksyku – pisze Jerzy Robert Nowak w cytowanej już publikacji. - Na przykład w styczniu 1927 roku zamordowano trzech młodych działaczy Sodalicji Mariańskiej w mieście Leon. W kwietniu 1927 roku rozstrzelano prowadzących tajną działalność duszpasterską księży Andrzeja Sala i Trynidada Rangela w Leonie. 26 lipca 1926 roku ofiarą egzekucji w mieście Puebla padł stary kupiec Jose Garcia Fanfon za to, że odmówił zdjęcia z witryny sklepu napisu: „Viva Cristo Rey!” (Niech żyje Chrystus Król). W listopadzie 1927 roku doszło do jednej z najgłośniejszych kaźni, pod sfingowanymi zarzutami stracono powszechnie lubianego księdza Michala Augustyna Pro, jego brata Humberta i inżyniera Ludwika Segura. Rządowi oprawcy nie oszczędzali duchownych nawet w najbardziej podeszłym wieku. Między innymi zamordowano 80-letniego proboszcza Adama Nachitlana (Zacatecasa). Jośe Isabel Floresa powieszono po 40 latach pracy duszpasterskiej w parafii Matatlan. Okrutny terror fizyczny wobec księży wzmógł się jeszcze bardziej w po zabójstwie Alvaro Obergona, świeżo wybranego prezydentem na miejsce Callesa. (…) Więzionych księży i zakonnice wyszydzano i upokarzano – czytamy dalej w publikacji „Walka z Kościołem wczoraj i dziś”. - Częstokroć zakonnice świadomie wsadzano do jednej celi z prostytutkami. Terrorowi fizycznemu przeciw księżom i działaczom katolickim towarzyszyły coraz liczniejsze przykłady profanowania świątyń i znieważania Hostii podczas napadów policji na domy, w których potajemnie odprawiano Msze Święte. (…) Krwawe prześladowania Kościoła przez rządzącą masonerię doprowadziły do powstania swoistego „Kościoła katakumb”. Nieliczni księża byli przeprowadzani nocami, ukradkiem, przez zaufanych ludzi z rąk do rąk, choć za udzielanie im pomocy groziło rozstrzelanie (…). Msze św. odprawiano potajemnie po domach, częstokroć zamiast dzwonka ministrant stukał palcem w podłogę. Męstwo, niezłomność i sukcesy powstańców zmusiły władze Meksyku do ugody z Wojownikami Chrystusa. Rząd z pomocą amerykańskiego mediatora, ambasadora Dwighta Whitneya Morrowa rozpoczął negocjacje z meksykańskim Episkopatem. 27 czerwca 1929 roku zostały one zwieńczone podpisaniem wspólnej, pełnej kompromisów, umowy, a trwające wciąż walki zostały niemal natychmiast przerwane. Szybko jednak okazało się, że prześladowania Kościoła w Meksyku wcale się nie zakończyły...

Aleksandra Polewska?

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!