TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Września 2021, 18:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Co nas uzależnia i dlaczego?

Co nas uzależnia i dlaczego?

Nadużywanie alkoholu i substancji psychoaktywnych jest problemem towarzyszącym ludzkości od zarania dziejów. Człowiek na przestrzeni wieków zmagał się z uzależnieniami od rozmaitych substancji, niemniej jednak wydaje się, że problem ten urasta do rozmiarów wręcz epidemicznych wraz z rozwojem naszej cywilizacji.

Co nas może uzależnić? Wbrew pozorom, nie tylko alkohol i środki psychoaktywne, które to są dla większości z czytelników oczywiste. Rosnącym problemem stają się tzw. uzależnienia behawioralne, inaczej zwane czynnościowymi, zależne od popędów – zalicza się do nich hazard, zakupoholizm, siecioholizm (czyli uzależnienie od Internetu), pracoholizm, seksoholizm, ortoreksja (chociaż te zalicza się także do zaburzeń odżywiania) oraz rosnący problem uzależnienia od zabiegów medycyny estetycznej.


Podatność na uzależnienia
Nałogiem może stać się każda czynność, zajęcie powtarzane wielokrotnie i w sposób pozbawiony kontroli. Jaki jest zatem mechanizm uzależnień? U źródeł powstania nałogów leżą czynniki funkcjonowania danej osoby. Składają się na nie specyficzne, nietypowe i problemowe zachowania w kontaktach i ze sobą i ze światem zewnętrznym, wpojone w nas od dzieciństwa wzory reakcji i postaw, właściwości naszego organizmu i istniejące problemy zdrowotne oraz środowisko rodzinne i szersze środowisko społeczne, w którym wyrastamy i żyjemy.
Przyjrzyjmy się tym czynnikom bliżej. Wewnętrzne źródła naszej podatności na uzależnienia, czyli zależne od nas, związane są z uszkodzeniami organizmu mającymi podłoże genetyczne, a także na tle chorób fizycznych lub psychicznych. Zauważono, że niebagatelny wpływ na możliwość rozwinięcia nałogu ma wpływ oksytocyny, czyli tzw. „hormonu miłości” – która wpływa także na nasz rozwój psychologiczny i umiejętności rozwijania dobrej jakości relacji społecznych oraz interakcji z otoczeniem. Naukowcy dostrzegli także zaburzenia w układzie innego neuroprzekaźnika – dopaminy – u osób uzależnionych. Osobom o mniejszej ilości receptorów dopaminy w mózgu bardziej „smakują” substancje psychoaktywne, a dodatkowo środki odurzające i alkohol niszczą receptory DA i tworzy się błędne koło. Także są tu ważne czynniki psychologiczne, jak deficyty w umiejętności praktycznego funkcjonowania w otoczeniu, destrukcyjna postawa życiowa oraz problemy osobiste.
Istnieją też czynniki biologiczne, predestynujące do łatwiejszego popadania w nałóg – jak duża tolerancja na daną substancję („mocna głowa”) przy małej intensywności reakcji awersyjnych (brak kaca po nadużyciu) oraz duża intensywność działania euforyzującego danej substancji. Do tego przyłącza się odczucie złagodzenia przykrych stanów emocjonalnych, odsunięcie ich występowania w czasie. Źródłami zewnętrznymi ułatwiającymi rozwinięcie nałogu są stres, nieprawidłowe relacje społeczne w rodzinie i otoczeniu. Dodatkowo należy wspomnieć niski poziom odporności psychicznej na cierpienie, poszukiwanie ulgi w cierpieniu i możliwości ucieczki, odsunięcia od siebie problemów, a także potrzebę stymulacji, ubarwienia swej egzystencji. Niebagatelną rolę odgrywa presja otoczenia – osób już nadużywających lub uzależnionych (ze mną się nie napijesz? No, weź działkę, zobaczysz, jak będzie fajnie).


Alarmowe dzwonki
Podatność na rozwinięcie uzależnienia wydaje się zatem kwestią indywidualną, zależną od uwarunkowań genetycznych, wzorców wyniesionych z domu, środowiska nas otaczającego oraz – co jest niebagatelne – poziomu stresu, w którym żyjemy. Kiedy zatem możemy mówić o uzależnieniu? Jakie są „dzwonki alarmowe” , co nas powinno niepokoić?
Według psychologów zajmujących się tym problemem o uzależnieniu możemy mówić, jeśli w ciągu roku zaobserwowaliśmy – w związku z używaniem danej substancji lub pewnymi niekontrolowanymi zachowaniami – co najmniej trzy z następujących cech/sytuacji: 1. Pragnienie/poczucie przymusu zażycia danej substancji lub powtórzenia danej czynności 2. Trudności w kontrolowaniu zachowania związanego z zażywaniem danej substancji 3. Objawy zespołu odstawiennego, jeśli nie zażywaliśmy danej substancji 4. Wzrost tolerancji na daną substancję – czyli konieczność używania większej ilości celem osiągnięcia tego samego efektu 5. Zaniedbywanie innych źródeł przyjemności, zaniedbywanie hobby, utrata zainteresowań na rzecz koncentracji na zdobywaniu i zażywaniu danej substancji 6. Używanie danej substancji mimo oczywistych szkodliwych następstw – zarówno zdrowotnych, jak i psychologicznych i społecznych.
Wystąpienie tych sytuacji jest poważnym dzwonkiem ostrzegawczym i powinno skłonić do poszukiwania pomocy w odzyskaniu kontroli nad swym życiem i wyjściu z uzależnienia.


Od jednego razu do uzależnienia
Niekiedy spotykam się z pytaniem, czy jednorazowe zażycie danej substancji musi prowadzić do rozwinięcia nałogu. Nie, jednorazowe zażycie środków odurzających nie musi skończyć się popadnięciem w narkomanię, tak samo jak jednorazowe zapalenie papierosa nie prowadzi do nikotynizmu, a wizyta w kasynie nie musi skończyć się uzależnieniem od hazardu itp. Natomiast może znacznie ułatwić wejście w ciąg używania, nadużywania i wreszcie – uzależnienia. Jedno użycie może być doświadczeniem przyjemnym (może z wyjątkiem opioidów, bo one często łączą się z mało sympatycznymi doznaniami) i przez to właśnie jest niebezpieczne. Mianowicie - jednorazowe użycie danej substancji, jak już pisałam, jest w większości przypadków doświadczeniem pozytywnym, mija bez złych następstw i … sprawia iluzję, że nic się nie stało. Od tego łatwo przejść do używania okazjonalnego (na przykład – na imprezie), potem zaczyna się często rytuał przyjmowania już dość regularnego, np. w weekendy – jako element relaksu, przynoszący ukojenie, szczęście i radość, pomagający się zrelaksować – ale – czy zauważacie już państwo rozwijający się problem?
Wchodzimy oto w moment, kiedy używanie substancji staje się niejako koniecznym rytuałem – jeśli do niego nie dojdzie, już czegoś brakuje. Od brania weekendowego przechodzimy do brania regularnego, codziennego – na tym etapie zażywanie substancji staje się elementem życia. Wchodzimy w etap płacenia haraczu. Następuje dezorganizacja życia osoby uzależnionej – nie wzięcie codziennej dawki, próby jej odstawienia kończą się zespołem abstynencyjnym, mającym swoje bardzo nieprzyjemne objawy fizyczne, ale i psychiczne. Aby ich uniknąć, osoba uzależniona całą swoją aktywność życiową koncentruje wokół zdobycia danej substancji i jej zażycia. A zatem człowiek uzależniony używa danego środka częściej i więcej, niż w przeszłości zamierzał, odczuwa potrzebę, wręcz przymus jego używania. W związku z tym większość swego czasu i energii poświęca nałogowi. Osobom uzależnionym zdarza się być pod wpływem określonych substancji nawet podczas pełnienia obowiązków służbowych, podczas opieki nad dziećmi. Często osoby te rezygnują z innych swych aktywność na rzecz zdobywania i zażywania określonego środka – staje się on priorytetem. Zanikają więzi rodzinne i społeczne, zaburzona zostaje hierarchia wartości.


Wyjście z nałogu
Osoba uzależniona wypracowuje w sobie cały system psychologicznych wytłumaczeń, nazywany systemem iluzji i zaprzeczeń. Zaburzeniu ulega jej realna ocena sytuacji, możliwość przetwarzania i uporządkowania informacji i potrzeby, a także metod rozwiązania sytuacji. Uzależniony żyje w świecie złudzeń – zaprzecza faktom, w tym temu, że ma problem z nałogiem (ja nie jestem uzależniony, mogę przestać, kiedy zechcę), zapomina lub raczej spycha w niepamięć fakty i zniekształca wspomnienia (wcale nie byłem wtedy pijany, to nie tak wyglądało, nie brałem wtedy żadnych prochów) i w końcu odizolowuje się od realności, teraźniejszości.
Zaburzeniu ulega także poczucie jego tożsamości, jego JA – nazywamy to mechanizmem rozpraszania i rozdwajania JA. Człowiek uzależniony ma wiele oblicz i oglądów samego siebie. Jest to ciągła huśtawka i oscylacja między dwoma biegunami. Waha się między JA potężnym (wszystko mogę, dam radę, wyjdę z tego, zrobię to jutro, jeszcze ten raz wezmę i już koniec, mogę wszystko) i JA upadłym – pełnym poczucia wstydu, rozczarowania i winy (znowu nawaliłem, ja nigdy z tego nie wybrnę, jestem do niczego, nic nie osiągnę). Aby wyrównać zachwiania emocjonalne człowiek uzależniony mota się między działaniami twórczymi,
a  wycofaniem i kontemplacją, zamknięciem w sobie – co skutkuje niszczeniem życia rodzinnego (bliscy często nie są w stanie wytrzymać takiego rozchwiania i odsuwają się lub wręcz zrywają kontakty z uzależnionym), często też nałóg skutkuje problemami finansowymi (całe pieniądze są przeznaczane na jego realizację, ważne wydatki – jak rachunki, zakup jedzenia są spychane na dalszy plan, do tego dochodzi często utrata pracy – a zatem źródła utrzymania, co może skutkować późniejszym konfliktem z prawem i wejściem w kręgi świata przestępczego).
Omówiliśmy tutaj z grubsza psychologiczne mechanizmy uzależnienia od substancji psychoaktywnych i alkoholu, ale bardzo podobne mechanizmy działają w przypadku uzależnień behawioralnych, łącznie z zespołami abstynencyjnymi. Dlatego jeśli podejrzewamy jakikolwiek typ nałogu u siebie, kogokolwiek z naszych bliskich lub w otoczeniu, nie wahajmy się interweniować lub poszukiwać wsparcia i pomocy u psychologa lub lekarza. Adresy wielu ośrodków i organizacji zajmujących się uzależnieniami można znaleźć w ośrodkach zdrowia, poradniach zdrowia psychicznego, w Internecie lub wreszcie – wiele działa przy parafiach. Nie uciekajmy od problemu. Uzależnienia można leczyć, można uzyskać pomoc, ale trzeba koniecznie zrobić ten pierwszy krok w kierunku jej uzyskania.

Magdalena Turowska-Wright

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!