TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Października 2020, 18:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Cenny dar Piotra Żerońskiego

22.09.16

Cenny dar Piotra Żerońskiego czyli o kaliskim Rubensie

słów kilka

Prawie czterysta lat temu świątynia kaliskich kanoników regularnych laterańskich, nosząca wezwanie św. Mikołaja, wzbogaciła się o nowy obraz.

Posiadał on duże wymiary (324,5 x 214,5 cm) i wykonany został farbami olejnymi na lnianym płótnie przyklejonym do sosnowych desek. Przedstawiał scenę zdejmowania z krzyża - przez Józefa z Arymatei (z lewej strony) i św. Jana (z prawej) - martwego ciała Jezusa Chrystusa, które zsuwa się bezwładnie w ręce Maryi i we wzniesione do góry ramiona św. Marii Magdaleny klęczącej obok Matki Bożej.

Jak napisała przeszło pół wieku temu Anna Dobrzycka, w artykule zamieszczonym w pierwszym tomie „Osiemnastu wieków Kalisza”, na obrazie tym: „wszystkie ręce zwracają się ku ciału Chrystusa (...), którego naciągnięte mięśnie karku i ramion (...), nabrzmiałe żyły i nadwyrężone stawy świadczą o przebytej męce i cierpieniach, które zastygły także w martwych bruzdach pięknej (...) głowy. Miękki modelunek karnacji ciała, o szerokich, pewnych dotknięciach pędzla, idzie w parze z realistycznym ujęciem przebitych gwoździami stóp, nabrzmiałych i rozdartych dłoni. Chłodny, zimny ton subtelnie malowanego całunu otacza martwe ciało jakimś specyficznym blaskiem. Wokół tej jasności grupują się lokalne barwy: fioletowa z akcentami żółtymi (szata Józefa), cynobrowa czerwień (św. Jan), tonacje stalowoniebieskie z akcentami czerni (Maryja) i zestawienie zielonozłote (postać Magdaleny). Ciemne tło obrazu rozjaśnia się z lewej strony u dołu fragmentem pejzażu, w którym ukazują się zarysy Jerozolimy. Poniżej, u stóp Józefowej drabiny, na brązowej misie z gąbką, bieleje karta z napisem zerwana z krzyża i narzędzia męki”.

Obraz ten zakupił wczesną wiosną 1620 roku w antwerpskiej pracowni Piotra Pawła Rubensa, coraz bardziej słynnego już wówczas w całej Europie „pierwszego malarza Flandrii”, Piotr Żeroński z Żeronic (vel Żeromski) herbu Pobóg, który w dokumentach podpisywał się jako Culinae Regni Praefectus, Capitaneus Bidgostiensis, Regens Minoris Cancellariae Regni, Officinae Regiae Monetariae Bidgostiensis Inspector. Był on synem Marcina Żerońskiego, który w latach 1592-1611 pełnił urząd pisarza ziemskiego kaliskiego. Urodził się około 1585 roku i po ukończeniu studiów zagranicznych, w 1606 roku został dworzaninem króla Zygmunta III i szybko „zrobił dworską karierę” obejmując wymienione wyżej funkcje: kuchmistrza koronnego, starosty bydgoskiego, sekretarza królewskiego i administratora mennicy bydgoskiej. Zmarł w połowie 1633 roku. Po listopadowym sejmie z 1620 roku wysłany został przez króla ze specjalną misją dyplomatyczną do Niderlandów - do arcyksięcia Albrechta Flandryjskiego - w sprawie uzyskania od niego pożyczki na wojnę turecką. Pertraktacje nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu. Wrócił wiosną 1621 roku do kraju bez pieniędzy i bez deklaracji wsparcia politycznego. Przywiózł za to ze sobą dwa cenne dzieła sztuki: „Zdjęcie z krzyża” Piotra Pawła Rubensa i obraz namalowany przez Jana Brueghla Starszego zwanego Aksamitnym.

Dzieła te zakupione zostały przez niego za sporą sumę 1125 dukatów, czyli czerwonych polskich złotych (375 „za Rubensa” i 750 „za Brueghla”), której jednak nie zapłacił od razu. Należność zobowiązał się uregulować wkrótce, ale tego nie uczynił i jak wynika z dokumentów odnalezionych w archiwach belgijskich, obaj malarze 19 sierpnia 1620 roku upoważnili kupca Pietera Philipsena z Maaseik, udającego się w celach handlowych do Gdańska, do odebrania należnych im pieniędzy od „Sieur Pietro Jeronsky”. Jego starania były jednak początkowo nieskuteczne i w związku z tym poprosili oni o pomoc w tej sprawie swojego kolegę „po fachu” - malarza Tomasza Tetsa, wracającego z Antwerpii do rodzinnego Gdańska. Piotr Żeroński swój dług uregulował dopiero latem 1621 roku o czym dowiadujemy się z dużo późniejszego dokumentu notarialnego (z 1641 roku), w którym czytamy (w tłumaczeniu, przy zachowaniu oryginalnej pisowni nazwisk), że: „jedno rozliczenie Pana Petera Zerontzkiego, ambasadora z Polski, że Petrus Philipzon dał satysfakcję (czyli przekazał pieniądze) Janowi Breugel i Peeterowi Paolo Rubbens pod datą 12 sierpnia 1621”, a zatem wbrew informacji podawanej w opracowaniach poświęconych dziejom Kalisza „kaliski Rubens” został zapłacony.

Piotr Żeroński po powrocie z Flandrii do Polski obraz „Zdjęcie z krzyża” P. P. Rubensa ofiarował późną wiosną 1621 roku kaliskim kanonikom regularnym laterańskim, o czym informuje jednoznacznie zapis zawarty w aktach wizytacji kanonicznej kościoła św. Mikołaja, przeprowadzonej 26 listopada 1639 roku przez archidiakona kaliskiego ks. Stanisława Żychowicza, który zanotował, że: „Cuius maior imago (...) Antverpiae depicta his temporibus a celebri pictore Rubens, allata et donata huic ecclesiae per (...) Petrum Żeromski”.

Cenny dar sekretarza królewskiego i starosty bydgoskiego znajdował się w kaliskiej świątyni św. Mikołaja przez 352 lata - do tragicznej nocy z 13 na 14 grudnia 1973 roku, kiedy miał w niej miejsce pożar, który strawił prawie doszczętnie środkową część ołtarza głównego, w którego centralnym polu znajdowało się jedyne w Polsce arcydzieło Rubensa, genialnego artysty flamandzkiego, jednego z najwybitniejszych malarzy epoki baroku. Według oficjalnej wersji podanej 18 października 1974 roku przez służby prokuratorskie (po śledztwie trwającym prawie przez rok czasu) pożar ten spowodowało zwarcie w instalacji elektrycznej, która pozbawiona była właściwego dozoru ze strony miejscowego proboszcza. Sprawę umorzono „wobec niestwierdzenia czynu przestępczego”. Wiele jednak osób uważa, że obraz Rubensa, którego miejsce zajmuje obecnie współczesna kopia, wcale nie spłonął, lecz został skradziony, a pożar upozorowano dla zatarcia faktu jego kradzieży. Jak było naprawdę nie wiemy, ale polskie i międzynarodowe służby policyjne zajmujące się poszukiwaniem skradzionych dzieł sztuki - pomimo ustaleń prokuratorskich - mają „kaliskiego” Rubensa w swoich wykazach, a zatem z pożarem chyba było „coś nie tak” i może kiedyś on się odnajdzie? Oby tak było.

tekst Jerzy Aleksander Splitt

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!