TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 09 Marca 2026, 08:05
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Być legalnym na zrabowanej ziemi i w Kościele anglikańskim

Być legalnym na zrabowanej ziemi i w Kościele anglikańskim

Wszyscy się wyzłośliwiają na Trumpie, traktowanym jak pochyłe drzewo, na które wszystkie kozy skaczą, ostatnio głównie dlatego, że chce przyłączyć do USA Grenlandię, a jeszcze mu się marzy pokojowy Nobel. Nie wiem, czy w ogóle i na ile już zasługuje, a na ile jeszcze zasłuży, ale przypomnę tylko, że jeden z jego poprzedników dostał owo wyróżnienie niecałe dziewięć miesięcy po zaprzysiężeniu, a warto pamiętać, że kandydatury do Pokojowej Nagrody Nobla w 2009 r.
zamykano już 1 lutego 2009 r., czyli zaledwie 11 dni po jego zaprzysiężeniu. Czyli niespełna dwa tygodnie wystarczyły, aby ktoś go uznał za godnego i zgłosił. Jak się okazało słusznie. Słusznie, bo nagrodę dostał, ale niekoniecznie dlatego, że tyle dla pokoju uczynił: podczas swoich dwóch kadencji (2009–2017) Obama był prezydentem w czasie nieprzerwanych działań wojennych, stając się pierwszym prezydentem USA w historii, który sprawował urząd przez dwie kadencje, mając amerykańskie wojska zaangażowane w konflikty przez każdy dzień swojej prezydentury. No, ale Nobla nikt mu nie odebrał…

Ale jak się tak teraz zastanawiam, to może jest jednak jakaś podstawa, że Obama tego pokojowego Nobla dostał i że mu go nie odebrali… Już tłumaczę, co mi chodzi po głowie. Otóż kilka dni temu ukazało się nagranie jego rozmowy z dziennikarzem Bryanem Tylerem Cohenem. W podcaście były amerykański przywódca zapytany o istnienie istot pozaziemskich odpowiedział… pozytywnie. „Są prawdziwi, ale ich nie widziałem i nie są przetrzymywani w Strefie 51”. Chodzi oczywiście o słynną bazę wojskową w Nevadzie, służącą do testów zaawansowanych technologii lotniczych, gdzie według różnych teorii zwanych spiskowymi, miały być przechowywane „ciała” istot pozaziemskich. Obamę zapytano też, czego najbardziej chciał się dowiedzieć, kiedy w swoim czasie został prezydentem Stanów Zjednoczonych, który ma dostęp do wiedzy, o której zwykli śmiertelnicy mogą pomarzyć, odpowiedział, że najbardziej nurtowało go, gdzie są kosmici. Powiedział to ze śmiechem, więc może cała ta rozmowa to był jeden wielki żart, ale nie jestem tego aż tak bardzo pewien. Bo ludzie z lewicową wrażliwością naprawdę potrafią człowieka zaskoczyć, nie wiem czy pamiętacie, jak kilka lat temu nasza rodzima reprezentantka lewicy stwierdziła, że „zdarzają się takie sytuacje, że biologiczny – podkreślam – biologiczny mężczyzna rodzi dziecko”. Tak, że tego… 

A wracając do Obamy, skoro on wierzy w kosmitów, to jako prezydent największego mocarstwa spokojnie mógł rozpętać jakieś gwiezdne wojny z mieszkańcami innych planet! A nie rozpętał! Zachował pokój międzygalaktyczny? Zachował! Więc pokojowy Nobel należał mu się jak psu buda! I tylko prawicowi mazgaje, z zazdrości, mu tego Nobla wypominają. 

Skoro już jesteśmy przy krytyce Trumpa, to jeszcze jedna ciekawa historyjka. Nie, nie! Nie będę pisał o drugiej osobie w państwie, która wstąpiła do PZPR gdzieś tam w okolicy stanu wojennego, była jedną z głównych rozgrywających tzw. afery Rywina i się kumpluje z jakąś podejrzaną Rosjanką. Nie dam się wciągnąć ;) Przynajmniej nie dzisiaj. Natomiast „poczepiam” się trochę celebrytów i to tych poważnych, bo zza oceanu (wiem, że jestem niesprawiedliwy, bo Polacy nie gęsi i swoich celebrytów też mają, ale jakoś nie przepadam za nimi). Jak to często bywa z celebrytami, gala nagród muzycznych Grammy (amerykańskiego przemysłu muzycznego), również w tym roku, zamieniła się w jedną wielką demonstrację polityczną, a na celowniku większości gwiazd znalazł się oczywiście Trump i jego polityka migracyjna. Gwiazdy czuły wewnętrzną potrzebę wyrażenia swojej dezaprobaty słownie, bądź przez przyczepienie sobie jakiejś plakietki albo wstążeczki. Notabene taką postawę gwiazd popkultury ośmieszył w programie Real Time popularny komik Bill Maher, który powiedział: „Mam nadzieję, że nie zepsułem doskonałego bilansu przypinek i wstążek rozwiązujących wszystkie problemy świata. To znaczy, nie ma takiego problemu – od broni po AIDS, od nękania po raka piersi – który nadal by istniał po tym, jak ludzie założyli dla nich wstążki. Z wyjątkiem was, wy pozerzy”. Celnie, prawda? 

Wracamy jednak do nagród Grammy: dysponująca naprawdę znakomitym głosem piosenkarka Billie Eilish, laureatka nagrody za Piosenkę Roku, raczyła była powiedzieć: „Choć jestem ogromnie wdzięczna, szczerze mówiąc, nie czuję potrzeby mówić nic poza tym, że nikt nie jest nielegalny na zrabowanej ziemi”. No proszę jak pojechała… Tyle tylko, że na te słowa odezwali się, i słusznie, sami rdzenni Amerykanie. Okazało się, że posiadłość piosenkarki wybudowano na ziemiach należących w przeszłości do plemienia Tongva. Jak przekazali przedstawiciele plemienia, gwiazda nie kontaktowała się z nimi w sprawie kupna działki. W sumie wtopa, ale na szczęście jak sam Billie powiedziała „nikt nie jest nielegalny”, czyli w sumie ona też może spać spokojnie. Ewentualnie sobie jakąś plakietkę strzeli, jak to się solidaryzuje z plemieniem Tongva. A śpi spokojnie również dlatego, bo jak większość celebrytów dysponuje ochroną i z całą pewnością jej posiadłość jest pilnie strzeżona i nikt jej się tam pałętał nie będzie, ani rdzenni mieszkańcy, ani nowi imigranci. 

No dobrze, zostawmy Trumpa i jego przeciwników, a zajmijmy się sprawami kościelnymi. Okazuje się, że nie tylko katolicy są pochłonięci synodami o synodalności i innych przyległościach, bo również brytyjscy anglikanie zwołali synod, i to nie byle jaki, bo Generalny. Jednym z tematów poruszanych była sprawa szczególnie bliska sercu nowej… arcybiskup czy arcybiskupki? Sam nie wiem, nie znam się na feminatywach, u nas na szczęście tego dylematu nie ma, no ale słynne Canterbury ma obecnie arcybiskupa kobietę, panią Sarah Mullally, której bardzo na sercu leżą prawa homoseksualnej części wspólnoty brytyjskich anglikanów. Ale Synod Generalny się nie przychylił do poglądów arcybiskupki i uznał, że niemożliwe jest „wypracowanie zgody na większą integrację wiernych LGBTQ+”, w tym błogosławienie tzw. małżeństw osób tej samej płci. Wynika to z dokumentu przyjętego większością 252 głosów, przy 132 przeciw i 21 wstrzymujących się. Jednocześnie Synod zalecił Izbie Biskupów powołanie grupy roboczej i duszpasterskiej grupy konsultacyjnej na temat związków, seksualności i płci, które mają kontynuować prace w tej kwestii. Władze Kościoła Anglii od dawna starają się znaleźć jakiś kompromis między wiernością nauczaniu chrześcijańskiemu na temat małżeństwa między kobietą i mężczyzną a wzięciem pod uwagę faktu, że część wiernych domaga się uznania par jednopłciowych. Ale już decyzja o święceniu kobiet sprzed kilku lat spowodowała, że około 700 duchownych nawróciło się na katolicyzm. Może stąd jednak ta ostrożność? 

Pleban ze wsi

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!