TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Lipca 2019, 14:34
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bonum est praestolari

Bonum est praestolari

Bonum est praestolari, cum silentio salutare Dei. Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana.

Dobrze jest wołać do Boga, prosić Go wytrwale o różne rzeczy, po prostu mówić do Niego. Zdarzają się jednak sytuacje, że o wiele cenniejsze okazuje się coś zupełnie przeciwnego i modlitwa, która sprowadza się do czekania w milczeniu na Bożą interwencję, staje się naturalna. Bo nic nie można zrobić. Bo człowiek w bezradności staje przed ścianą nie do pokonania.

To piękne, choć trudne doświadczenie wyzwala taką modlitwę. Nie trzeba jednak czekać na jakąś tragedię, by zacząć się w taki sposób modlić. Nie oszukujmy się, jesteśmy nędznikami na tej ziemi i każdy z nas potrzebuje ratunku. Wiem, jesteśmy cudem, Bożym stworzeniem, a nawet koroną tego stworzenia, itd. Jasne. Ale jesteśmy też nędznikami. Często nawet więcej wspólnego mamy z nędzą niż z cudem. Dzięki temu bez skrępowania i z otwartymi ramionami możemy przyjmować pomoc Pana. A nawet nie tylko pomoc, ale właśnie ratunek. Jakimi słowami Żydzi określali ratowanie i ratunek? AZaR, JaSza, EZeR, EZ’RaH, czy wreszcie J’SzUAH. A to i tak nie wszystkie słowa. Z kolei większość z nich oznacza nie tylko ratunek, ale także między innymi wybawienie, zbawienie, ocalenie, uwolnienie i zachowanie, które Biblia niekiedy nazywa jeszcze innymi słowami. Dzięki temu mamy w Piśmie Świętym setki słów mówiących o mniejszym lub większym ratowaniu. Sama Biblia nie raz staje się dla nas (Boże, oby tak było!) ostatnią deską ratunku. Gdyby była pierwszym, czego się chwytamy, to nasze życie wyglądałoby o niebo lepiej. Ale nawet gdy w ogóle w taki sposób postrzegamy Boże słowo, to już wiele zyskujemy. Mamy zatem Biblię, która mówi nam o ratowaniu i sama w sobie stanowi ratunek. Cóż dalej? Hebrajskie imię Jezusa, Jeszua także oznacza zbawienie czy ratunek. Za każdym razem, wymawiając imię Jezusa, w pewien sposób wołamy: „ratunku!”. Św. Piotr w Dziejach Apostolskich mówił do arcykapłanów: „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12). Czy zatem możemy utrzymywać, iż tego nie potrzebujemy, skoro nieustannie się go dopominamy? Można wiele razy w ciągu dnia wymawiać imię Jezusa, jednocześnie szukając ratunku wszędzie, lecz nie w Nim. Możemy modlić się płytko, bez wiary, bez przekonania, bez serca. Jezus mówi: „Nie każdy, który Mi mówi: ‘Panie, Panie!’, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7, 21) oraz „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mk 7, 6). W tym drugim fragmencie Jezus odwołuje się do słów wypowiedzianych przez Boga w Księdze Izajasza: „Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach, i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie; ponieważ cześć jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem, dlatego właśnie Ja ponowię niezwykłe działanie cudów i dziwów z tym ludem: zginie mądrość jego myślicieli, a rozum jego mędrców zaniknie (Iz 29, 13-14). Słowa nic nie znaczą, jeśli nie towarzyszy im wiara. Dlatego niekiedy lepiej czekać w milczeniu ratunku od Pana. Bóg zna serce człowieka i jeśli wypełnia je pragnienie i oczekiwanie na wybawienie, Bożą interwencję, wypowiadanie modlitwy nie jest aż tak potrzebne. Przypomina nam o tym pieśń wielkopostna, która swoje słowa zaczerpnęła z Księgi Lamentacji: Bonum est praestolari, cum silentio salutare Dei. „Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana” (Lm 3, 26). Te słowa idealnie obrazują sytuację z Księgi Wyjścia. Gdy Izraelici stają przed morzem ścigani przez wojska faraona słyszą od Mojżesza: „Nie bójcie się! Wytrwajcie, a zobaczycie wasze ocalenie, którego Pan dzisiaj dokona! Tych Egipcjan, których teraz macie przed sobą, nie zobaczycie już nigdy więcej. Pan będzie walczył za was, bądźcie spokojni” (Wj 14, 14). Biblia Tysiąclecia i Paulistów używają w tym miejscu zwrotu „bądźcie spokojni”, natomiast w Biblii Warszawskiej oraz Biblii Gdańskiej jest mowa o milczeniu. W przekładzie gdańskim czytamy: „Pan będzie walczył za was, a wy milczeć będziecie”. Izraelici znajdowali się w sytuacji, kiedy poza czekaniem na ratunek od Pana za bardzo nic nie mogli zrobić. Ale to wystarczyło. Bóg ich ocalił. Mimo że Biblia pochwala zarówno wołanie do Boga, jak i milczenie, w praktyce w Piśmie Świętym częściej mamy do czynienia z głośnym wyrażaniem swoich utrapień. Chyba że ktoś jest niemową. Przychodzą mi jednak na myśl dwie kobiety, w życiu których zrealizowały się słowa z Lamentacji. Pierwszą jest Anna, żona Elkany, która nie mogła mieć dzieci. Przez wiele lat druga żona Elkany, Peninna, dokuczała Annie z tego powodu. Pewnego dnia Anna modliła się przed Panem, co zauważył kapłan Heli. „Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać. Heli sądził, że była pijana” (1 Sm 1, 13). Gdy sprawa się wyjaśniła, Heli jej powiedział: „Idź w pokoju, a Bóg Izraela niech spełni prośbę, jaką do Niego zaniosłaś”. Pan Bóg przyszedł z pomocą i dał Annie syna, Samuela. Drugą milczącą kobietą jest nieznana z imienia uboga wdowa z Nowego Testamentu, która wrzuciła wszystko, co miała, do skarbony. Oddała całe swoje utrzymanie i autorzy Ewangelii nie wspominają, by zaraz po tym zdarzeniu rzuciła się Jezusowi do stóp z wołaniem o pomoc. Albo żeby cokolwiek powiedziała. Nic. A przecież potrzebowała ratunku w swojej trudnej sytuacji. Nie wiemy, co się z nią stało, ale czy Pan Bóg mógłby pozostać obojętny na jej zaufanie?

Każdy z nas w jakiejś przestrzeni swojego życia potrzebuje ratunku. Bóg wie o tym doskonale. Byłoby dobrze, gdybyśmy my również to wiedzieli. Wtedy może w nas zrodzić się autentyczne pragnienie wybawienia przez Najwyższego. Naprawdę nie musimy wiele mówić, bo dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana. 

Tekst Katarzyna Strzyż

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!