TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Czerwca 2021, 19:11
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bóg wyprowadza dobro z każdego zła

Bóg wyprowadza dobro z każdego zła

Grzech czyni nas słabymi duchowo. Na szczęście Bóg Ojciec nie pozostawia nas samym sobie.

Grzech i słabość to zasadniczo różne rzeczy. Gdy grzech jest bezsprzecznie złem, słabość z jednej strony ogranicza naszą mądrość i wtedy łatwiej ulegamy pokusom, z drugiej strony okazać się może polem do wzrostu duchowego, jeśli nauczymy się odpowiednio na nią reagować. Te dwa byty potrafią się też przenikać - słabość zdaje się być zarówno przyczyną, jak i skutkiem grzechu.
Znajdźmy przykład w Starym Testamencie. Dawid, za sprawą Bożej opatrzności, jest prowadzony od zwykłego pasterza owiec, poprzez pokonanie Goliata do namaszczenia na króla izraelskiego. Poprzednikowi na tronie - Saulowi, który na niego czyha, dwukrotnie daruje życie, uznając tym samym nietykalność namaszczonej osoby króla. Po śmierci Saula wstępuje na tron, jednoczy społeczeństwo izraelskie w jeden naród, troszczy się o poddanych, sprowadza Arkę Przymierza do Jerozolimy, odnosi sukcesy militarne i pomimo tych wszystkich zasług uwodzi Batszebę, żonę jednego z dowódców swojego wojska. Słabość króla Dawida do piękna kobiecego, pożądanie i brak powściągliwości popychają go do grzechu. W następstwie prowadzi to do uwikłania się w sieci grzechów - Dawid realizuje intrygę, w wyniku której ginie mąż Batszeby. Ponosi konsekwencje swojego grzechu cudzołóstwa - pierwsze dziecko ze związku z Batszebą umiera, co więcej na dworze królewskim zaczynają się dziać złe rzeczy - grzechy nieczystości, walki
o władzę pośród potomków podeszłego już w wieku króla. Pokuta Dawida łagodzi gniew Boży i ostatecznie jeden z jego kolejnych synów z Batszebą (już żoną Dawida) - Salomon - zostaje znakomitym następcą, pełnym roztropności królem, żyjącym blisko Boga.
Przejdźmy teraz do historii z XXI wieku. Młody chłopak trafia do aresztu śledczego, gdzie przebywa kilkanaście miesięcy. Taki fakt zazwyczaj bardzo utrudnia prowadzenie prawowitego życia już na wolności - pracodawcy są nieufni, rodzina się wstydzi, a znajomi odwracają. Jednak Bóg z największego zła potrafi wyprowadzić dobro - podczas tych kilkunastu miesięcy duchowość chłopaka zaczyna się zmieniać - uczestniczy w areszcie we Mszach Świętych, podczas których odczytuje fragmenty Pisma Świętego, w celi modli się na różańcu. W końcu wychodzi na wolność, by zachłysnąć się starym życiem. „Koledzy” ponownie sprowadzają go na złą drogę - kradnie, oszukuje. Dlaczego ulega słabościom ponownie, skoro zna konsekwencje życia niezgodnego z prawem? Dlaczego tak szybko przestaje się starać? Odpowiedzią jest skutek słabości z dzieciństwa. Chłopak uwierzył, że jest ZŁY. Wmawiano mu to w szkole, wmawiano w najbliższym otoczeniu. Przylepiono mu łatkę, a brak nadziei pchał go ku odgrywaniu roli złego człowieka.
Czy naprawdę grzechy, nawet te szczególnie okropne, przekreślają wszystko? Można znać Biblię, wierzyć w Pana Boga, być chrześcijaninem, bronić wartości, jakich uczy nas religia, a mimo wszystko popełniać grzechy, które kiedyś wydawały nam się niemożliwe do popełnienia. Nawet grzech „lekkiej wagi” oddziela nas od Boga i gdy pobłażamy sobie, powoli pozwalając sobie na coraz więcej zatracamy granicę (przecież czy materializm lub umiłowanie rozkoszy są złe? - nikogo nie krzywdzą), lekko traktujemy niektóre grzechy. Ten brak oddania i bojaźni Bożej doprowadzają do oddalenia się od spraw Bożych. Kolejny mały grzech powszednieje, a gdy będzie już ich naprawdę dużo pokonają ciebie łatwiej, bo nie będziesz stawiał im już tak mocnego oporu. Grzech ma również taką straszną konsekwencję, że czyni nas słabymi. Słabymi duchowo. Na szczęście Bóg Ojciec nie pozostawia nas samym sobie.
Jezus Chrystus jako wcielony w ludzką postać Bóg (de facto potomek Dawida) odczuwał słabości i ograniczenia śmiertelnego ciała - bywał głodny, zmęczony, smutny, itd., a pomimo tego był całkowicie wolny od grzechu, święty, doskonały, nieskalany i dlatego mógł zadośćuczynić za nasze grzechy - umarł za nas śmiercią krzyżową. Jednak nasze wyzwolenie od grzechów zależy bardziej od zmartwychwstania Chrystusa, od pokonania śmierci. Zmartwychwstanie było bardzo ważnym wydarzeniem dla naszego zbawienia z tego powodu, że umożliwiło każdemu człowiekowi, który tego chce, wyrwanie się z niewoli grzechów. Chrystus wziął na siebie grzechy ludzi ze wszystkich pokoleń (zstępując do piekieł ukazał się duszom ludzi żyjących przed jego narodzeniem), wraz z jego śmiercią zostały one unicestwione ofiarą przebłagalną. Tak samo zmartwychwstając pokonał nie tylko swoją śmierć, ale i naszą. Dzięki Niemu mamy możliwość odrodzenia się na nowo.
Zbawcza ofiara Chrystusa jest fundamentem udzielenia łaski odpuszczenia grzechów w sakramencie pokuty. Stajemy się wtedy upodobnieni do Zbawiciela - oczyszczeni i uświęceni uczestniczymy w Jezusowym trwaniu w miłości do Ojca. Pomimo częstych upadków nie wolno zapominać, żeby pokładać ufność w Panu, który udziela pomocy, by z grzechów popełnionych z naszej woli wyprowadzić dobro - wyciągnąć dla nas naukę i wzmocnić nas.

Kinga Bilska

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!