TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Czerwca 2019, 17:27
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bóg jest moim Ojcem

Bóg jest moim Ojcem

Jedyne objawienie Boga Ojca i uznane przez Kościół za autentyczne po 10 latach rygorystycznych badań, zostało przekazane siostrze zakonnej, którą życie doświadczyło na wielu płaszczyznach. Siostrze, której modlitwa Pater Noster wydawała się za długa i wolała odmawiać Ave Maria. A Bóg Ojciec uwidoczniony na obrazie nad jej łóżkiem budził w niej wielki lęk.

W jednym z ostatnich numerów „Opiekuna” pisząc relację z modlitwy w obronie życia wspomniałam, że jeżeli będzie to tylko możliwe poświęcę kolejny artykuł osobie siostry zakonnej, o której mówił jeden z prelegentów podczas konferencji. Tematem spotkania była szeroko rozumiana miłość Ojca, a przy tym postrzeganie Boga jako swojego Ojca, Tatusia. Bóg bowiem przekazując światu swoje pragnienia posłużył się prostą, skromną siostrą zakonną.
Przez nią zwrócił się do całego świata, by choć jeden dzień lub przynajmniej jedna niedziela była poświęcona dla uczczenia Jego imienia jako Ojca całej ludzkości. - Chciałbym, aby to święto miało własną Mszę i oficjum. Nie trudno znaleźć teksty w Piśmie Świętym. Jeżeli pragniecie oddać Mi tę szczególną cześć w niedzielę, wybieram pierwszą niedzielę sierpnia; jeżeli w dzień powszedni, chciałbym, aby to był zawsze siódmy dzień tego miesiąca - tak mówił Pan Bóg do siostry Eugenii. Objawienie to było czymś niepowtarzalnym, a co więcej - pierwszym, czymś czego nie znały poprzednie wieki. W dziejach Kościoła istnieje zaledwie jedno objawienie Boga Ojca. Jego treść została upubliczniona w 1981 roku i wtedy w niezwykły sposób zaczęła oddziaływać na ludzi. Bóg Ojciec nigdy w ten sposób nie ujawniał swej obecności.
Prosta i skromna siostra Eugenia Elisabetta Ravasio wezwała dusze do prawdziwego kultu Ojca, takiego jakiego uczył Jezus i jaki Kościół ustalił w liturgii. Życzeniem Boga objawionym Siostrze było bowiem, by całe duchowieństwo zobowiązało się rozwijać ten kult, a przede wszystkim, by pomagało ludziom poznawać Boga takim, jaki jest i jaki zawsze będzie blisko nich, to znaczy Ojcem najczulszym i najbardziej kochającym ze wszystkich ojców.
Jak życzył sobie tego Bóg Ojciec przemawiając do s. Eugenii, święto ku czci Boga Ojca zostało ustalone na 7 sierpnia. Dlatego, że jest to dzień, który następuje po Przemienieniu, w którym Ojciec dał słyszeć Swój głos na Taborze: „Oto Mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Jego słuchajcie!” (Mt 17, 5).

Niezwykła Matka Eugenia
W czym tkwi niezwykłość objawień poza tym, że historia nie zna wcześniejszych? Objawienia Boga Ojca polegały na rozmowach wizjonerki ze Stwórcą. Jednak kiedy siostra Eugenia oświadczyła, że miała objawienia Ojca, badający ją teolodzy odparli jej, że objawienia Ojca są same w sobie niemożliwe i że jeszcze nigdy w historii nie miały miejsca. Obiekcjom tym Siostra oparła się, wyjaśniając po prostu: „Ojciec powiedział mi, żebym opisała to, co widziałam. On prosi swoich synów teologów, żeby szukali”. Siostra nigdy niczego nie zmieniła w swoich wyjaśnieniach, przez długie miesiące potwierdzała swoje słowa. I choć stawiano jej zarzuty, że nie może to być prawdą, nigdy nie zmieniła swojego zdania, nie ustępowała, jej mądrość i wytrwałość zdumiewała teologów. Dopiero w styczniu 1934 roku teologowie na podstawie pism św. Tomasza z Akwinu, który jak się okazało nie wyklucza takich objawień, zmienili zdanie. Wbrew uczonym teologom rację miała niewykształcona ignorantka, która jako pierwsza w dziejach otrzymała przesłanie od Boga Ojca.

Piękne i zarazem trudne życie
Ta niezwykła osoba przyszła na świat 4 września 1907 roku w rodzinie wieśniaczej. Była wcześniakiem, co odbiło się na jej zdrowiu. Długo była maleńka, wątła i nie potrafiła mówić. Pewnego dnia jej dziadek, bardzo pobożny i ufny w orędownictwo Matki Bożej, udał się na pielgrzymkę do Matki Bożej z Varese, by prosić ją o uzdrowienie dziecka lub o wzięcie go z tego świata. W tym samym czasie mała Bettina (Elżbieta) nagle ujrzała przy sobie Panią ubraną na czarno, która powiedziała jej, żeby poszła pokazać się mamie. Wstała więc z posłania i poszła do rodziców, którzy wpadli w zachwyt, gdyż dotąd nigdy tego nie robiła. Bettina także bez pomocy wróciła do swego pokoju. Rano ta sama piękna Pani poleciła jej wyjść na spotkanie dziadka, który wracał z pielgrzymki. Dziadek na jej widok poprosił proboszcza, aby zadzwoniły dzwony i aby zaśpiewano Litanię ku czci Matki Bożej. Bettina dopiero co zaczęła mówić, a przecież dziadek twierdził, że słyszał, jak śpiewała litanię po łacinie. Także przyjęcie Pierwszej Komunii św. przez małą dziewczynkę było niecodzienne. Przystąpiła do niej w maju 1913 roku, gdyż ksiądz proboszcz pomylił ją z jej kuzynką. Kiedy Bettina uczestniczyła po raz pierwszy w sposób pełny w Eucharystii, odczuła ogromną radość i niezmierną miłość do Jezusa. Proboszcz przyjął ją więc na naukę katechizmu i przygotował do bierzmowania w 1914 roku.
Dziewczynka nie miała łatwego dzieciństwa. Jej mama chorowała, więc jako jedyna dziewczyna w domu musiała wykonywać wiele obowiązków, które były ponad jej siły. Mała Bettina w nocy bała się, miała lęki. Widząc to ojciec wykonał dla niej wnękę przy łóżku, gdzie wstawił figurkę Matki Bożej w dziecięcej postaci. Wielkim wsparciem dla małej był dziadek Piero, który dawał jej też wzór szczególnej pobożności. On nauczył ją otaczać szczególną troską dusze czyśćcowe.
Mała Bettina uczęszczała jedynie do szkoły podstawowej. Mając 12 lat zaczęła pracę w fabryce, gdzie pracowała przez osiem lat. W tym czasie w ukryciu z pieniędzy, które dostawała od ojca na czekoladę przygotowywała wyprawę do klasztoru.

Wśród szczurów i żmij
W wieku 20 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Apostołów, założonego w Lyonie w 1868 roku. Tam nie miała łatwo, w nocy szczury przyprawiały ją o przerażenie, a w dzień podczas prac w ogrodzie żmije dawały jej się we znaki. Po drugim roku nowicjatu przełożeni zastanawiali się, czy dopuścić ją do ślubów, gdyż była słaba, chora i do tego niezbyt wykształcona. Mimo trudności s. Eugenia 8 grudnia 1931 roku nałożyła welon. Po uroczystości została odesłana do macierzystego domu w Venissieux, gdzie była znieważana. To właśnie w tym czasie poznała trzy wezwania: „Boski Ojcze, słodka Nadziejo naszych dusz, bądź znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi!”; „Boski Ojcze, nieskończona Dobroci objawiająca się wszystkim narodom, bądź znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi!”; „Boski Ojcze, dobroczynna Roso dla ludzkości, bądź znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi!”
Siostra Eugenia widząc podziały, jakie panowały w zgromadzeniu, utworzyła wraz z pięcioma innymi siostrami Stowarzyszenie Uprzejmości, którego dewizą było: „Do Ojca przez Jezusa, w Duchu Świętym, przez Maryję”. Oczywiście nie spodobało się to przełożonym, upokorzona została wygnana z placówki, zabrano jej welon i habit. Jednak i tu szatan przegrał, bo po interwencji proboszcza oddano s. Eugenii welon i habit oraz pozwolenie udania się do swej celi. Po 12 latach nadeszły zmiany, przełożoną generalną została siostra Ludwika, która rozumiała wielkość duszy siostry Eugenii. Okazała jej zaufanie i poprosiła, aby jej pomogła w obowiązkach, pozostając przy niej. Sama pozwoliła się kierować zasadą bycia „Córką w Synu na chwałę Ojca”.

Zażyłość z Bogiem
Siostra Eugenia żyła i pracowała dalej w milczeniu i głębokiej zażyłości ze swoim Bogiem, otrzymując 1 lipca 1932 roku w święto Najświętszej Krwi objawienie i przesłanie od Boga Ojca. Jednak dla naszej siostry znów nadszedł ciężki czas. S. Eugenia zachorowała, gorączka jej nie opuszczała przez cały rok 1933, który przeżyła sama z Bogiem i w okrutnych cierpieniach. Jej jedynym pożywieniem była odrobina osłodzonej wody i Eucharystia. Po tym ciężkim roku, kiedy siostra Eugenia całkowicie wyzdrowiała, klimat wokół jej osoby zmienił się. W lipcu 1934 roku została wybrana do Rady Głównej, w październiku zaś mistrzynią nowicjatu. I choć nie umiała mówić dobrze po francusku, to mówiła do nich z zapartym tchem o „Eucharystii - znaku jedności”.
W 1935 roku, w związku z objawieniem Boga Ojca siostrze Eugenii, została powołana komisja, w skład której wchodził wikariusz generalny Guerry, Caillot, biskup Grenoble, jezuici Alberto i August Valencin, dwóch lekarzy, w tym jeden psychiatra. Rozpoczęły się niekończące się przesłuchania, straszenie, nagany, bez przerwy ponawiane oskarżenia. Siostra była traktowana jak heretyczka. Ekspertom nie udało się jednak doprowadzić jej do odwołania czegokolwiek. Została wysłana do kliniki sióstr św. Wincentego a Paulo. Komisja, która postawiła sobie za cel zbadanie pochodzenia otrzymanego przez nią orędzia Boga Ojca, postanowiła pozostawić ją w tym szpitalu dla kobiet tak długo, „aż powie prawdę”. Odebrali jej habit, welon, a co więcej pozbawili Komunii św., zakazując także medytacji i odprawiania Drogi krzyżowej. Na jej szczęście matka Ludwika zabrała Siostrę do klasztoru. Nie była tam długo, bo na polecenie swego biskupa wyjechała do Pommiers. Biskup Guerry zapowiedział jej, że badania i doświadczenia zostaną ponowione. Pociechą było dla niej zwierzenie matki Ludwiki, która w dniu, w którym Eugenia została poddana ostatniemu przesłuchaniu i zadecydowano o jej zamknięciu w szpitalu, ofiarowała swe życie dla chwały Ojca.
Kiedy matka Ludwika zmarła 9 lutego 1936 roku, siostra Eugenia, jako główna pomocnica zmarłej, musiała sama przygotować Kapitułę generalną, aby umożliwić wybór nowej przełożonej. I tak 7 sierpnia 1936 roku to ona sama została wybrana Matką Generalną. Zgodnie z wolą matki Ludwiki, tak jak życzył sobie tego Bóg Ojciec przemawiając do siostry Eugenii, 7 sierpnia w nowicjacie i w licznych domach instytutu obchodzono święto ku czci Boga Ojca.

Decyzje Rzymu
Biskup Grenoble otrzymał od Papieża zgodę, aby zakonnice matki Eugenii nazywano „Córkami Ojca”. Po jakimś czasie matka Eugenia zostaje wezwana do Rzymu przez Święte Oficjum. Zostaje jej przypomniany i utrzymany w mocy zakaz mówienia o Bogu Ojcu i szerzenia Jego kultu. Zakazuje się jej zachowania choćby linijki z tego, co napisała, pod karą ekskomuniki. Nie wolno jej o tym mówić ani spowiednikowi, ani kierownikowi duchowemu. Została zmuszona do złożenia dymisji z pełnionej funkcji. Co więcej nakazano jej spalić pisma Ojca. W 1953 roku została zmuszona poddać się leczeniu w szpitalu i musiała oddać habit, welon i obrączki. W zamian za to otrzymała bluzkę bez rękawów, krótką spódniczkę i inne „światowe” wyposażenie. Zwrócono jej też 16 tysięcy lirów, które w sumie wniosła do instytutu. Dzięki tym pieniądzom zapłaciła za leczenie. Niezłomna jednak Siostra wyjechała do Francji, gdzie spotkała się ze wspaniałomyślnymi przyjaciółmi z dawnych czasów. Po pewnym czasie wróciła do Włoch i kupiła 5 ha terenu. Dzieło Siostry rozrosło się. Okazując miłosierną miłość ubogim matka Eugenia zdobyła ich serca ubogich. Po wielu nowych bolesnych doświadczeniach matka Eugenia znalazła się w końcu w Rzymie, w Anzio: sama i chora. Zajęła się grupą 40 dzieci. Zwraca się do Chrystusa ukrzyżowanego i słyszy: „Na co się skarżysz? Masz chociaż szatę. Mnie przybito do krzyża nagiego”.
Mogłoby się wydawać, że jej cierpienie i upokorzenie, u którego źródeł było przekazanie jej słów Boga Ojca - osiągnęło już szczyt. Tymczasem są przed nią jeszcze nowe doświadczenia. Została aresztowana. Oskarżono ją o stworzenie nowego zakonnego Instytutu Jedności. Jego celem miało być rzekomo osiąganie niedozwolonych korzyści materialnych przez wyłudzanie pieniędzy i żebranie pod pretekstem religijnym. Nałożono na nią karę w wysokości 100 milionów lirów.
W ciągu 12 lat w najbiedniejszych miejscach Afryki, Azji i Europy otworzyła niemal 70 ośrodków medycznych, które były złożone ze szpitala, szkoły i kościoła. To ona odkryła pierwsze lekarstwo przeciw trądowi, otrzymując je z ziarna jednej z afrykańskich roślin (jego skuteczność potwierdzono w Instytucie Pasteura w Paryżu). Na Wybrzeżu Kości Słoniowej zaprojektowała i zrealizowała Miasto Trędowatych, które do dziś pozostaje najważniejszym tego typu centrum na świecie. Oto całe burzliwe życie Siostry Eugenii, której Bóg Ojciec zechciał powierzyć swoje słowa dla całej ludzkości. Najbardziej doniosłą rzeczą, jaką po sobie pozostawiła, jest dwutomowy zeszyt „Ojciec mówi do swoich dzieci”, w którym zapisywała słowa Boga Ojca. Warto wiedzieć, że Bóg swoje przesłania dyktował w języku łacińskim, całkowicie nieznanym przez matkę Eugenię. Zaskakujące, że pozostawione przez nią teksty są napisane łaciną nie tylko poprawną, ale wręcz elegancką i precyzyjną. Papież Jan Paweł II ogłosił rok 1999, Rokiem Ojca.

Tekst Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!