TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 19:54
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bł. ks. Józef Stanek SAC (1916-1944)

Bł. ks. Józef Stanek SAC (1916-1944) - Miłość Chrystusa przynagla nas

Józef Stanek urodził się 4 grudnia 1916 roku w Łapszach Niżnych na Spiszu w archidiecezji krakowskiej jako dziecko Józefa i Agnieszki z domu Nowak. Wychowywał się w rodzinie religijnej i patriotycznej, gdzie otrzymał solidne fundamenty wiary.

W szóstym roku życia stracił oboje rodziców. Jego opiekunką została starsza siostra. W 1924 roku wstąpił do pallotyńskiego seminarium duchownego w Kleczy Dolnej pod Wadowicami. Tu dał się poznać jako pilny i koleżeński uczeń gotowy pomagać kolegom. W 1935 roku rozpoczął nowicjat w klasztorze w Sucharach i 15 sierpnia 1937 roku złożył pierwszą profesję, oddając się na wyłączną służbę Bogu, Kościołowi i pod opiekę Matki Bożej. Jego zawołaniem stały się słowa św. Pawła – „Miłość Chrystusa przynagla nas”. Następnie rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w pallotyńskim Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie koło Warszawy.
Po wybuchu II wojny światowej, podczas ewakuacji seminarium na wschód, wraz z innymi klerykami dostał się we wrześniu 1939 roku do niewoli sowieckiej. Wkrótce podjął jednak udaną próbę ucieczki i powrócił do seminarium, by ukończyć czas formacji. Dar święceń kapłańskich otrzymał 7 kwietnia 1941 roku z rąk abpa Stanisława Galla w katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Po święceniach uczęszczał na tajne komplety Wydziału Socjologicznego Uniwersytetu Warszawskiego i pracował jako duszpasterz i kapelan szpitala w Zakładzie Sióstr Rodziny Maryi na warszawskich Koszykach. W drugiej połowie sierpnia 1944 roku skierowany został do pracy duszpasterskiej w Zgrupowaniu Armii Krajowej „Kryska”, działającym na czerniakowskim Powiślu. Przybrał pseudonim „Rudy”. Odprawiał Eucharystię dla powstańców i ludności cywilnej, spowiadał, głosił kazania, jednał ludzi z Bogiem udzielając im ostatniego namaszczenia. Nie ograniczał się jednak tylko do posługi duszpasterskiej. Dostarczał wodę, dźwigał chorych, pomagał rannym, wspierał na duchu upadających. Biskup E. Materski wspominał, że „cechowała go odwaga połączona z roztropnością” i był zawsze tam, gdzie być powinien dobry Samarytanin. Niósł pomoc duchową i fizyczną w sutannie ze stułą oraz biało-czerwoną opaską na ramieniu.
Pod koniec powstania ks. Stankowi zaproponowano, 22 września 1944 roku, miejsce w pontonie, aby mógł przedostać się na drugi brzeg Wisły. Odmówił, oddając je rannemu żołnierzowi. Do końca pozostał na Czerniakowie wśród walczących powstańców i po pacyfikacji Czernikowa dostał się do niemieckiej niewoli. O barbarzyńskim traktowaniu kapłana jezuita ks. Józef Warszawski wspominał, że: „Księdza Stanka wraz z innymi przymuszono do dźwigania ciężkiego zbiornika z amunicją. Prawą ręką odgarniał plątającą mu się u nóg sutannę, a lewą trzymał uchwyt potężnej skrzyni”.
Ostatnie godziny niezłomnego kapłana to czas bicia, obrzucania wyzwiskami i pogardy dla tego wszystkiego, co przedstawiał swoją osobą i posługą. 23 września 1944 roku ks. Stanek został powieszony na własnej stule wśród czerniakowskich ruin. Janina Damięcka-Lorentowicz, świadek ostatnich chwil życia duszpasterza napisała, że: „Odstawiono nas pod mur zburzonego domu, gdzie już stał ks. „Rudy”, ubrany w sutannę, płaszcz, szalik i czapkę. Stał ze wzniesionymi rękami. Zdawał się błogosławić oddaloną gromadkę otoczoną przez Niemców. Szturchając i popychając wciągnęli go na jakieś blaszane naczynie, zarzucili z wystającej belki pętlę na szyję. Świadom co go czeka stał spokojnie i udzielał świadkom egzekucji błogosławieństwa. Wreszcie zepchnęli go z blaszanego naczynia”. W pobliżu miejsca mordu duszpasterza zgrupowania „Kryska” Niemcy pędzili powstańców, żołnierzy i ludność cywilną stolicy. Wszyscy oni patrzyli na ofiarę hitlerowskiej nienawiści do Boga, Kościoła i kapłaństwa.
Ks. Stanek oddał swoje życie za wiarę, miłując do końca Boga i bliźnich. Wszelkie cierpienia i obelgi jakie mu zadawali oprawcy przyjmował w postawie pełnej godności i oddania tego wszystkiego w ręce Chrystusa, którego umiłował do końca.

wspomnienie 23 września

Ks. Sławomir Kęszka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!