TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 19:58
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Bł. ks. Edward Detkens (1885-1942)

Bł. ks. Edward Detkens (1885-1942)
Wielkie serce dla młodzieży i studentów. Wierny Kościołowi i Ojczyźnie

Edward Detkens urodził się 14 października 1885 roku w Mokotowie pod Warszawą. Pochodził z ziemiańskiej rodziny Aleksandra i Józefy z domu Mess. Jego wychowaniem religijnym zajmowała się głównie matka.
Po ukończeniu szkoły średniej w Siedlcach, w 1903 roku rozpoczął studia w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1908 roku z rąk abpa W. Popiel-Chościaka. Najpierw pracował jako wikariusz w Żbikowie, a następnie w warszawskiej archikatedrze św. Jana, gdzie pełnił też obowiązki prefekta. Od 1929 roku był duszpasterzem środowisk akademickich przy kościele św. Anny w Warszawie, a w 1934 roku został rektorem tej świątyni. W swojej posłudze wyróżniał się jako gorliwy wychowawca i duchowy opiekun młodzieży gimnazjalnej i akademickiej. Jego zaangażowanie w pracy z młodzieżą i studentami dało mu przydomek „Wielkie Serce”, bo - jak mówiono – „promieniowała z niego miłość”. Po zajęciu Warszawy przez Niemców został aresztowany 4 października 1939 roku i osadzony w więzieniu na Pawiaku. Aresztowanie przyjmował w duchu wiary i wypełniania woli Bożej. Po czterech miesiącach zwolniono go i na Wielkanoc 1940 roku warszawiacy zobaczyli na gruzach zbombardowanej kaplicy kościoła akademickiego Grób Pański – „wśród połamanych lichtarzy, pogruchotanych krzyży, stojącą postać Chrystusa, a w tle czerwoną łunę, sczerniały, zwęglony krzyż z białym welonem i monstrancję z Eucharystią”. 30 marca 1940 roku został osadzony w więzieniu na Rakowieckiej, a potem na Pawiaku, gdzie był poddawany szykanom i torturom. Następnie przewieziono go do niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen-Oranienburg. Z zachowanych jego listów dowiadujemy się, że zadawane cierpienia znosił: „zawsze cichy, spokojny, nie narzekający, ufny Bogu”, a niemieckiego strażnika nazywał bratem. Jego postawa dodawała odwagi i otuchy współwięźniom.
W październiku 1941 roku został przewieziony z Sachsenhausen do KL Dachau pod Monachium, o czym towarzysz jego obozowej niedoli, ks. Tadeusz Rulski, wspominał po latach: „dopiero w Dachau miałem możliwość rozmowy z ks. Edwardem. (…) Opowiadał, że przeżył wielką gehennę, zanim dotarł do Dachau. Wprawdzie z Norymbergi drogę do Dachau przejechał pociągiem, lecz kilka kilometrów szedł w kajdanach i jak największy zbrodniarz był wystawiany na pośmiewisko i wzgardę katolickiego, niestety społeczeństwa Bawarii”. W Dachau otrzymał numer obozowy 27931 i został przydzielony do bloku nr 28, a następnie do bloku nr 30, w którym przebywał do końca życia. Przez współwięźniów zapamiętany został jako sługa wierny Chrystusowi i Kościołowi: „od tej niepozornej postaci i z jego słów biła jakaś ukryta pogoda i spokój, które świadczyły o głębokim życiu religijnym tego człowieka z Bogiem”. Swoją siłę czerpał z modlitwy. Pocieszał współbraci w kapłaństwie Chrystusowym i zachęcał do wytrwania w powołaniu oraz wierności Kościołowi i Ojczyźnie. W jednym z listów z lipca 1942 roku pisał: „Bardzo mogę w Tym, który mnie umacnia – mówi św. Paweł. Ludzka natura wspomagana przez Boga jest przedziwnie mocna i szczęśliwie pokona wszystkie zagrażające jej niebezpieczeństwa”. Krótko przed męczeńską śmiercią napisał: „Jestem Bogu dzięki zdrów i pełen wiary i nadziei w lepszą przyszłość. Ewangelia uczy żyć nas w Bogu. Krzyż jest ciężki, ale Chrystus idzie przed nami i pomaga każdemu nieść swój krzyż. Godnie go poniesiemy! Żołnierz Chrystusa okazuje się dzielny i posłuszny swemu Boskiemu Wodzowi”.
10 sierpnia 1942 roku został wysłany na śmierć w tzw. transporcie inwalidów do Hartheim, gdzie, wraz z więźniami KL Dachau, zagazowano go i spalono w krematorium. Jego męczeństwo stało się ofiarą, postem i modlitwą przygotowującą młodych ludzi skupionych wokół kościoła św. Anny w Warszawie na przyjmowanie Boga w duchu żywej i gorącej wiary.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!