Anihilacja?

W świetle klasycznej elektrodynamiki anihilacja to przekształcenie materii w promieniowanie elektromagnetyczne. Co tak skomplikowany proces może mieć wspólnego ze zmartwychwstaniem Chrystusa? Być może nic, a być może wiele.
Dlaczego w ogóle termin anihilacja został powiązany ze zmartwychwstaniem? Czy całe to zagadnienie jest rozważane przez uczonych wyłącznie teoretycznie? Co stało się asumptem do tego rodzaju hipotez? Odpowiedź brzmi: Całun Turyński i Chusta z Manopello.
Wybuch energii wewnątrz tkanin
Całun Turyński jest najbardziej niezwykłą ze wszystkich relikwii chrześcijaństwa i wciąż najbardziej zagadkowym artefaktem w dziejach cywilizacji. Najbardziej zdumiewającym jego rysem jest trójwymiarowy portret mężczyzny, który był nim owinięty. Włoski uczony Gino Zaninotti w oparciu o ewangeliczne zapisy i analizy naukowe Całunu odtworzył sposób pochowania Chrystusa. Zaninottiego interesowało przede wszystkim to, jak ciało Jezusa zostało owinięte w płótna pogrzebowe i jak w chwili zmartwychwstania wydostało się ono z owego – jak to określił – kokonu grobowych tkanin. Według fizyków trójwymiarowe odbicie wizerunku ludzkiego na Całunie powstało w rezultacie niewytłumaczalnego, z punktu widzenia współczesnej nauki, wybuchu energii wewnątrz tkanin, w które zawinięty był umarły Chrystus.
Proces ów porównywany jest do tytułowego zjawiska anihilacji, jednak żaden z uczonych badających relikwię z Turynu, nie ośmielił się orzec, że to na pewno do anihilacji doszło w grobie Jezusa. W grudniu 2011 r. uczeni obalili twierdzenie jakoby Całun był średniowiecznym fałszerstwem, a datowanie tkaniny wskazało, iż pochodzi ona z I wieku naszej ery. Erupcja energetyczna, która miała miejsce wewnątrz tkanin mogła i najprawdopodobniej to właśnie ona spowodowała powstanie i utrwalenie na płótnie Całunu portretu umęczonego, zmarłego człowieka.
Obraz, który – jak wiemy już z pewnością – nie został uczyniony ludzką ręką, powstał na skutek procesu, który przypomina nadpalenie powierzchni włókien i to w taki sposób, że nie można go ani wywabić, ani zmyć. Jak pisze Grzegorz Górny w książce „Świadkowie tajemnicy. Śledztwo w sprawie Chrystusa”: „Naukowcy stwierdzili, że w momencie erupcji promieniowania, które utworzyło obraz na płótnie, ciało przeniknęło przez lnianą tkaninę, nie naruszając jej struktury. Na skutek tego „kokon”, pozbawiony wypełnienia jakby sflaczał i opadł w dół. (…) Nadal jednak współczesna nauka nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, jaka siła stoi za tą niezwykłą erupcją energii, która spowodowała powstanie najbardziej niezwykłego obrazu w dziejach ludzkości”.
Piotr, Jan i płótna w pustym grobie
Święci Mateusz i Marek w swoich Ewangeliach nie wspominają ani słowem o płótnach odnalezionych przez uczniów Chrystusa w Jego pustym grobie. Łukasz Ewangelista zaś wzmiankuje o nich tylko w jednym krótkim zdaniu, z którego wynika, że jako pierwszy ww. tkaniny zobaczył Piotr Apostoł.
Św. Jan w swojej Ewangelii, napisał o odnalezieniu płócien najwięcej. Maria Magdalena, zobaczywszy pusty grób pierwszego dnia po szabacie, przybiegła co tchu do Szymona Piotra i powiedziała mu, że ciało Pana zabrano i wyniesiono je w nieznanym kierunku. A wtedy – jak pisze Jan – Piotr i „drugi uczeń", którym był autor owego opisu, ruszyli razem do grobu. „Drugi uczeń” biegł i przybył na miejsce pierwszy, jednak nie wszedł do środka, gdyż uznawał pierwszeństwo Piotra.
Zajrzał tylko do niego i zobaczył „leżące płótna”. Następnie Jan pisze tak: „Wszedł on (Piotr – przyp. autorki) do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu” (J, 20,-7). A potem wszedł do wnętrza także, ów drugi uczeń, czyli Jan, który ujrzał i uwierzył. Według jednej z najpopularniejszych i najstarszych polskich pieśni wielkanocnych „Chrystus zmartwychwstan jest” płótna z grobu – nazwane przez autora tekstu chustami – „były złożone”.
Obraz złożonych w kostkę chust, tkwi w naszej świadomości tak mocno, że nawet nie myślimy nad tym, czy określenie „złożone” odnosi się właśnie do złożenia w kostkę. Bo przecież może ono oznaczać dokładnie ten sam ułożony z pogrzebowych płócien kokon, o którym mówi Gino Zaninotti.
Syndonolodzy twierdzą zgodnie, że Piotr i Jan, zobaczywszy płótna pozostawione w grobie, uwierzyli w zmartwychwstanie właśnie dlatego, że dostrzegli ów niezwykły portret Jezusa „wypalony” na tkaninie. To było dla nich również znakiem, że ciała Pana nikt nie wykradł - jak sugerowała Maria Magdalena - bo gdyby tak było obraz na płótnach ani by nie powstał, ani się nie utrwalił.
36 godzin
W oparciu o analizy śladów krwi pozostałych na Całunie Turyńskim i znajomości praw rządzących jej krzepliwością, uczeni hematolodzy odkryli, że człowiek z Całunu musiał zostać zawinięty w płótno nie wcześniej niż dwie godziny i nie później niż dwie i pół godziny po śmierci. Naukowcy stwierdzili również, że ciało nie pozostawało w Całunie dłużej niż 36 godzin, ponieważ na tkaninie nie znaleziono śladów pośmiertnego rozkładu. „Wspomnijmy o jeszcze jednym zadziwiającym zjawisku – pisze genetyk Gèrard Lucotte w publikacji porównującej Całun i relikwię tuniki z Argenteuil. – W jaki sposób, skoro nie istnieje żaden ślad odrywania, Całun mógł zostać zdjęty z ciała zamęczonego człowieka, tak aby nie przykleiłby się do zaschniętej krwi? Czy obecność wonności może wystarczyć, by wyjaśnić to zjawisko? Niektórzy wierzący chcą widzieć w tym dowód na zmartwychwstanie: ciało Chrystusa znikło w wyniku przemiany w energię”.
Chusta, która była na Jego głowie
Wróćmy teraz do Ewangelii wg św. Jana. W cytowanym przeze mnie już fragmencie Piotr wszedł „do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego (Chrystusa – przyp. autorki)głowie”, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, możemy chyba stwierdzić, że chustą tą była tkanina, którą dziś nazywamy Chustą z Manopello. Tym bardziej, że jak pisałam w poprzednim numerze, pyłki roślin znalezione przez uczonych w strukturze Całunu i Chusty ściśle ze sobą korelowały. Poza tym, jak wiadomo, analiza naukowa wizerunku twarzy z Całunu i twarzy z Chusty z Manopello wykazały, że to twarz tego samego człowieka.
Współczesna nauka potwierdza, że wizerunek twarzy widoczny na Chuście nie jest malowidłem (chustę utkano z bisioru, a na bisiorze nie da się malować, nawet przy użyciu najnowocześniejszych technologii), ani nie został na nią naniesiony w żaden inny znany naszej cywilizacji sposób. Analizy wskazują, że obraz twarzy z Manopello powstał i utrwalił się na bisiorze w identyczny sposób, jak portret człowieka z całunu na relikwii z Turynu. Rysy twarzy z Chusty są widoczne wskutek procesu, który kojarzy się dziś tylko z nadpaleniem. Fakt, że mężczyzna z Całunu ma zamknięte oczy i usta, zaś człowiek z Manopello otwarte nie tylko nie budzi wątpliwości, że mamy do czynienia z wizerunkami tej samej osoby, ale zdaje się ukazywać obrazy, których powstanie dzielą ułamki sekund. Na Chuście z Manopello człowiek przebudził się, ożył, a jego rozchylone usta po prostu pomagają mu nabrać powietrza.
Widzenie tak tajemnicze, że nie potrafię wypowiedzieć
W ostatnich kadrach „Pasji” Mela Gibsona, widzimy jak umarły Chrystus ożywa w grobie. Jak Jego ciało unosi się i przenika przez tkaniny pogrzebowe. Wiele osób sądzi, że Gibson zbudował tę scenę w oparciu o wyniki badań Całunu Turyńskiego. W rzeczywistości i tak, i nie.
Tak, bo przygotowując się do realizacji filmu dokładnie zapoznał się z tymi badaniami. Nie, bo bł. Anna Katarzyna Emmerich w zapisie wizji, które stały się kanwą scenariusza relacjonuje: „Wtem zdało mi się, że Najświętsza dusza Jezusa spuszcza się przez skałę do grobu. (…) Zdawało mi się, że całuny odpadły i ujrzałam Najświętsze Ciało okryte ranami. (…) Nastąpiło widzenie tak tajemnicze, mistyczne, że nie potrafię dokładnie wypowiedzieć go słowami. Zdawało mi się, jakoby dusza Jezusa wraz z ciałem uniosła się w górę, nie wlewając jednak w nie życia przez zupełne połączenie się z Nim”. Pamiętajmy, że wizja ta została spisana ponad 150 lat przed badaniami Całunu.
Aleksandra Polewska – Wianecka
zdjęcie: Ciało Jezusa zostało zawinięte w płótna i złożone w grobie. W ostatnich kadrach filmu „Pasja" widzimy, jak umarły Jezus zmartwychwstaje - Jego ciało unosi się i przenika przez tkaniny pogrzebowe
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!