TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 12 Lipca 2020, 18:42
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków…(44)

A w rodzinie Nowaków…(44)

W mieszkaniu państwa Nowaków zapłonęła pierwsza świeca. Adwentowa oczywiście. Pani Nowak przygotowała skromny wieniec z miejscem na wszystkie cztery świece. Minął już długi listopad i do drzwi zapukał grudzień. Rozpoczęty Adwent każe wypatrywać tego, co najważniejsze, na co wszyscy czekają.

Boże Narodzenie nie może być „Gwiazdką”, „wolnymi dniami” albo „świętem pełnego brzucha”, ale właśnie BOŻYM NARODZENIEM! Wszystko wokół mówi coś zupełnie odwrotnego. Mówi, że trzeba kupić, a raczej wykupić co tylko się da. Mówi, że należy przygotować zawrotną ilość prezentów, gadżetów, nowości, piękności, itp. A przecież nie to jest najważniejsze. Chodzi o coś zupełnie innego. A właściwie Kogo. O Tego, który ma się narodzić. Pani Nowak myślała o tym, gdy podeszła do niej Ola i z radością zapiszczała:
- Mamo! Jedziemy do fabryki bombek! Super, prawda? - mówiła Ola.
- Gdzie? - zapytała mama.
- Do fabryki bombek. W następną środę. Pani powiedziała, że zamówi dla każdego jakąś piękną, dużą bombkę i trzeba wpłacić pieniądze.
Ola była bardzo podekscytowana. Pani Nowak pokiwała głową i obiecała dać córce potrzebną kwotę.
- Zosia jest przeziębiona i nie wiem, czy pojedzie. Jeśli nie, to zabiorę bombkę dla niej - dziewczynka klasnęła w dłonie i pobiegła powiedzieć bratu o szkolnej wycieczce.
Pani Nowak pomyślała, że trudno będzie odwrócić uwagę dzieci, zwłaszcza Oli od wszelakich błyskotek, reklam zabawek i wystaw sklepowych. A tu jeszcze fabryka bombek! Właściwie była trochę zła na siebie, bo planowała wciągnąć syna i córkę w przygotowanie kalendarza adwentowego, ale w pracy u niej było tyle do zrobienia.
- Nie martw się - pocieszał ją mąż. - Przecież to nie musi być coś trudnego. Zobaczysz, dzieciaki same coś wymyślą!
I rzeczywiście. Ola i Maciek wpadli na pomysł, by zrobić „Kalendarz wdzięczności”. W ruch poszły papier kolorowy, nożyczki, klej, brokat i bibuła. Jedno czerwone serce na dzień Adwentu. Serce miało kieszonkę, do której rodzice i dzieci włożą karteczki w czasie Adwentu. Zapisywać będą to, za co są wdzięczni Bogu, bliskim, koleżance, sąsiadce…
- A skąd pomysł na taki kalendarz? - dopytywał się tata, patrząc na Olę i Maćka.
- Siostra mówiła na religii, że zamiast narzekać, że inni mają to, czy tamto lepiej zobaczyć, co dobrego nam się przydarza. No wiesz tato, to wszystko, co nas cieszy - mówiły dzieci.
Pan Karol pomyślał, że tegoroczny kalendarz adwentowy będzie dla niego wyzwaniem. Bo czy na co dzień myślimy o tym, co dobre? Czy zastanawiamy się nad tym, co sprawia nam radość, czy raczej skupiamy się na brakach, niedociągnięciach, słabościach? Warto docenić wszystko, co mamy, choćbyśmy mieli niewiele.
- Mamo? - zagadnęła Ola w czasie kolacji.
- A Zosia będzie mi wdzięczna, jak przywiozę dla niej bombkę? - mówiła dalej dziewczynka
- Tak, ale chyba nie zrobisz tego tylko po to, by usłyszeć „dziękuję”? - odpowiedziała mama.

Ewa Makowska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!