TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Lipca 2020, 08:06
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków... (49)

A w rodzinie Nowaków... (49)

 

Po wizycie u weterynarza Ola i Maciek odetchnęli z ulgą. Lekarz zbadał Bambika bardzo dokładnie i potwierdził przypuszczenia pani Alicji. Na szczęście lekarstwa, które przepisał zadziałały szybko i widać było, że ból ucha przestał dokuczać pieskowi.
- Bardzo się o niego martwiłam - powiedziała Ola.
- Wiem - odpowiedziała mama. - Przekonałaś się, że zwierzę w domu to nie tylko radość i frajda, ale i obowiązek. I odpowiedzialność – dodała.
Pan Karol chwycił smycz i cmoknął na pieska.
- Wychodzę z nim na chwilę. Ktoś idzie ze mną?
Maciek ubrał się najszybciej jak potrafił. Lubił wychodzić z tatą i psem. Żartowali, że mogą odpocząć od dziewczyn. Taki wieczorny spacer był dobrą okazją, żeby pogadać, o coś zapytać. I tym razem było podobnie.
- Tato – zagadnął chłopiec, – chciałbym w tym roku dać dziadkom coś wyjątkowego. Jestem za duży, żeby rysować laurki. To dobre dla Oli.
Pan Karol przystanął i przyjrzał się swojemu synkowi Maćkowi uważnie.
- To twoja praca domowa?
- Nie! - Maciek odpowiedział podniesionym głosem. Był zły, że tata wątpi w jego dobre intencje.
- Mów synku, co masz na myśli – stwierdził tata.
Chłopiec odczekał chwilę.
- Tato, bardzo się cieszę, że dziadek Stefan czuje się dobrze, ale kiedy trafił do szpitala… – Maciek spuścił głowę i zaczął nerwowo kopać nogą w krawężnik. Tata podszedł do niego bliżej i objął chłopca ramieniem. Stali tak przez chwilę i pewnie trwałoby to dłużej, gdyby nie Bambik, który szarpał smycz, dając znak, że pora wracać do domu.
- Maćku, wiem, że dziadek Stefan jest ci bardzo bliski. Jego choroba była trudnym doświadczeniem dla nas wszystkich. Bogu dzięki, że wyszedł z tego obronną ręką. Musi o siebie dbać, a my musimy dbać o niego – mówił tata.
- Tak się bałem… A teraz chciałbym zrobić dla nich coś wyjątkowego! Tylko nie wiem co… Przecież nie kupię im ciepłych skarpetek albo korali, albo krawata, albo… – zastanawiał się Maciek.
- No nie przesadzaj! Żaden prezent nie jest ani lepszy ani gorszy, a dla babci i dziadka i tak najważniejsza jest pamięć. I wiesz co? Właśnie przyszedł mi do głowy dobry pomysł. Kup dwa grube zeszyty. Jeden dla babci Stasi i dziadka Stefana, a drugi dla babci Eli i dziadka Mirka.
- Po co? - Maciek patrzył na tatę i zupełnie nie rozumiał o czym mówi.
- Możesz opisywać wszystkie chwile spędzone z dziadkami. Twoje najlepsze wspomnienia, zabawne sytuacja, rozumiesz? – powiedział tata.
- Rozumiem – chłopiec zawahał się, - ale to jest dziewczyńskie, tato!
Tata zaśmiał się głośno.
- Wiedziałem, że to powiesz! Spójrz na to z innej strony. Możesz zostać rodzinnym kronikarzem. To, co uda ci się zapisać, będzie niepowtarzalną historią dziadków i twoją. A zeszyty? Nikt ich nie wyrzuci. Będą przechowywane jak największy skarb – zauważył pan Karol.

Ewa Makowska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!