TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Października 2019, 06:11
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Osamotnionej na ratunek - felieton

Osamotnionej na ratunek

Ania jest moją przyjaciółką. To młoda, pełna życia, uśmiechnięta dziewczyna. Wiosną tego roku straciła pracę, którą bardzo lubiła. Jakiś czas później znalazła nowe zajęcie, dobrze płatne, które też przypadło jej do gustu. Szybko odnalazła się na nowym stanowisku. Poznała nowe koleżanki i kolegów. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie…
szef. Jakieś trzydzieści lat starszy od Ani, żonaty. Ma dzieci w jej wieku. Przez pierwszy miesiąc zauważyła, że coraz częściej i chętniej komplementuje ją. Przy okazji podkreślał swoją wysoką pozycję w firmie i zasługi. Moja przyjaciółka to wrażliwa i uczciwa dziewczyna. Uprzedziła zaufane osoby w swoim otoczeniu o tym, co ją niepokoi w nowej pracy. Obdarzyła zaufaniem również mnie. Szczerze mówiąc, nigdy nie chciałabym się znaleźć na jej miejscu.
- Modliłam się o to, by dzień pracy jak najszybciej się skończył. Prosiłam Boga, bym nie zostawała z szefem sam na sam. Najgorsze były delegacje. Czuję się bardzo osamotniona w tym problemie - mówiła Ania.
Najpierw modliła się o nową pracę. Jak już ją miała, to modliła się, by jak najszybciej kończyły się dni. Dziewczyna opowiedziała swoim rodzicom o wielu zawodowych sytuacjach. Postanowiła być szczera w stu procentach także względem swojego chłopaka i wszystko mu wyjawiła. Zarówno rodzice, jak i chłopak, podeszli do tego nad wyraz spokojnie i obrócili sytuację w żart. Podobasz się swojemu szefowi? I dobrze! To może być tylko na twoją korzyść. Nie ma się co dziwić. Jesteś młodą, ładną kobietą. To normalne!
Nienormalnym zaczęło być to, że dziwnym trafem na wyjazdach służbowych, nie było wolnych pokoi i wciąż miała zarezerwowany dwuosobowy z szefem. Kilka razy znalazła wyjście z sytuacji i wymigała się, ale za każdym razem przed kolejnym wyjazdem przeżywała horror. Zaczęła obwiniać samą siebie. A może miałam na sobie zbyt wyzywające ubranie? Może zrobiłam coś lub powiedziałam, co go sprowokowało? Gdy Ania usłyszała od jednego ze znajomych, że „może ona lubi, gdy on ją tak traktuje”, zupełnie się załamała. Czuła się bardzo samotna ze swoim problemem. Najbliższe otoczenie i społeczeństwo w ogóle nie traktowało jej serio. Modliła się do Matki Bożej, by jej problem pomyślnie się rozwiązał. Nie mogła pozwolić sobie na kolejną utratę pracy. A co, jeśli któregoś dnia nie wytrzyma i po prostu ucieknie?
Postanowiła wtajemniczyć dwie najbardziej zaufane koleżanki w firmie, co przykrego ją spotyka. Okazało się, że obie panie również czują dyskomfort z powodu zachowania przełożonego. Ania dotarła na własną rękę na wyjazd. Wszystkie trzy wynajęły same lokum na nocleg. Zebrały się i bardzo długo rozmawiały, co należy zrobić, by przestały czuć się źle w pracy, którą tak lubią i na której im zależy. Przełożony insynuował jednej z nich, że jeśli nie będzie mu przychylna, mogą zakończyć współpracę.
Siła jest kobietą. Wszystkie trzy, choć w różnym wieku i z różnym bagażem doświadczeń, zadecydowały o kilku poważnych krokach. Tego samego wieczoru do Ani zadzwonił Wojtek, jej serdeczny przyjaciel. Zrozumiał je i podpowiedział kilka rzeczy, które mogły pomóc. Wojtek to świetny facet, kulturalny o złotym sercu. W dodatku prawnik.
Ania wierzy, że jej modlitwy zostały wysłuchane. Na ratunek przyszły rozsądne, mądre osoby, które dodały jej sił. Sytuacja zaczyna iść w dobrą stronę.

Katarzyna Smolińska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!