TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 11:05
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Niemoralne propozycje

Niemoralne propozycje

Czas mamy wakacyjny, więc postanowiłem pochylić się dzisiaj w naszej medialnej rubryce nad przypadkiem pewnego pana, który swego czasu nieźle posługiwał się rakietą tenisową, natomiast przez kilka ostatnich lat, oprócz komentowania tenisowych zmagań w roli eksperta, pojawiał się w mediach głównie z powodu swojego poparcia dla partii rządzącej i jej kandydatów na różne eksponowane stanowiska. Jak wiadomo, to ostatnie niemal z automatu czyni człowieka autorytetem, bez względu na to, czym się para, wystarczy że jest choć trochę sławny, z miejsca staje się słusznym sławnym, stojącym po jasnej i radosnej stronie polskiej elity intelektualnej. Kiedy polskie tenisistki zostały nazwane przez kibiców na kortach w Izraelu „katolickimi sukami“ nasz autorytet zachęcał na przykład do wyciszenia sprawy i rzeczywiście sprawa w głównych mediach szybko ucichła.

Z jakichś niewytłumaczalnych przyczyn ktoś postanowił jednak pana Wojtka „odstrzelić“. Myślę, że sprawa jest dość znana, bo media miały „paszę“ przez kilka tygodni. Dziennikarka dokonała prowokacji podając się za dziewczynę szukającą bogatego starszego pana i okazało się, że pan Wojtek chętnie w takich sprawach pomaga. No i mieliśmy aferę playboya stręczyciela. Dlaczego chcę wrócić do tej sytuacji, kiedy media już dawno pasjonują się czymś innym? Ponieważ chciałbym podkreślić kilka aspektów, które być może nam umknęły. 

Przede wszystkim chcę powiedzieć na samym początku, że wcale nie pochwalam takich standardów dziennikarskich. Ale też nie wierzę, żeby była to inicjatywa tejże dziennikarki, a już na pewno musiała mieć pozwolenie na znacznie wyższym szczeblu. Ta pani na co dzień pracuje w tygodniku, którego nazwy nawet nie wymienię. Miała więc na pewno pozwolenie swojego naczelnego, rzecznika z czasów stanu wojennego. Z jakichś przyczyn uznano, że materiał należy „odpalić“ w poważnym tygodniku i padło na „Wprost“. Obydwa te tygodniki są przychylne rządowi i, nazwijmy ją umownie, naszej celebrycko-intelektualnej elicie i raczej się nie czepiały członków komitetów poparcia obecnych władz. Dlaczego i na jakim szczeblu uznano, że pan Wojtek jest już niepotrzebny? Czy chodzi o powolne rozstawanie się mediów z obecną ekipą rządzącą? A może jakiś interes biznesowy na niższym szczeblu, w którym pan Wojtek komuś przeszkadzał? 

Warto również zwrócić uwagę na dyskusję, którą afera pana Wojtka wywołała. Wielu artystów, a nawet niektórych prawicowych dziennikarzy próbowało bronić podstarzałego tenisisty. Zachowania, które już nas nawet nie dziwią, bo pamiętamy je z czasów dyskusji nad przypadkami Polańskiego, czy senatora Piesiewicza. Podkreślano, że w przypadku pana Wojtka, to są jego prywatne sprawy i żadne przestępstwo. Chętnie komentujące feministki bynajmniej nie rozpaczały nad losem kobiet, a skorzystały z okazji, aby wyrazić ubolewanie, że w naszym kraju ciągle nie zalegalizowano prostytucji, co ich zdaniem rozwiązałoby wiele problemów. Krótko mówiąc, każda okazja jest dobra, aby pognębić chrześcijańską mentalność i zrobić kroczek do przodu ku postępowi.

I na koniec jeszcze jedna sprawa, która mnie przyprawia o ciarki na plecach. Kiedy pan Wojtek dowiedział się o prowokacji, udał się do naczelnego „Wprost“ i błagał go o wstrzymanie publikacji materiału obiecując w zamian współpracę pod każdym względem. Obiecywał, że zrobi dosłownie wszystko, o co go poproszą. Skąd o tym wiemy? Bo naczelny, wzorem innego naczelnego nagrał tę rozmowę, kolejna rzecz godna potępienia, która u nas staje się normą. Ale wracając do propozycji „współpracy pod każdym względem“ pana Wojtka. Jego oferta została odrzucona. Materiał poszedł. A ile takich propozycji zostało przyjętych?

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!