Wikary
Przedwakacyjne tygodnie w kościelnych środowiskach naznaczone są tematem zmian personalnych. Niektóre parafie oczekują nowego proboszcza.
W tych nieco większych, w których jeszcze uchowało się stanowisko wikariusza, niosą się zapewne plotki, czy wikary zostaje czy odchodzi… A jeśli odchodzi to kto przyjdzie… i jaki będzie?
Poprawność kanoniczna wymaga, aby mówić „wikariusz”, choć nie przez przypadek w tytule tego krótkiego artykułu użyłem innego słowa. Wikariusz bowiem brzmi dostojnie, poważnie, a większość z nas i tak posłuje się tytułowym określeniem. Nawet w parafiach, gdzie nie ma wikariusza, jeśli jest dwóch księży, a skoro jeden jest proboszczem… to drugi musi być wikarym… Wikary, bo młodszy…młodszy to wikary.
Jeszcze kilkanaście lat temu w każdej większej parafii pracował co najmniej jeden wikariusz. W każdym dekanacie wskazywaliśmy na jedną, drugą większą parafię, w której pracowali wikariusze. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. We wspólnotach, gdzie kiedyś było trzech, zostało dwóch; gdzie dwóch, może z Bożą pomocą ostał się jeden. W sumie w diecezji kaliskiej nie ma ich nawet 100.
Kim są owi wikariusze? W Kodeksie Prawa Kanonicznego znajdujemy następującą odpowiedź: „wikariusze są współpracownikami proboszcza dzielącymi jego troski, uzgadniającymi zamiary i inicjatywy z proboszczem oraz pod jego władzą, wykonujący dzieło duszpasterskiej posługi” (kan. 545). Dalej możemy przeczytać, między innymi, że aby zostać ważnie mianowanym wikariuszem parafialnym, trzeba mieć święcenia prezbiteratu oraz że, wikariusz parafialny z racji urzędu zobowiązany jest wspomagać proboszcza w całej posłudze parafialnej.
Przez pierwsze kilkanaście lat swojego życia kapłańskiego wikariusze poznają różne wspólnoty parafialne, aby później zostać mianowanym przez biskupa proboszczem swojej wymarzonej parafii. Właśnie wikariusza kojarzymy z pracą w szkole, jego widujemy najczęściej na pieszej pielgrzymce na Jasną Górę, jeśli jest w parafii on właśnie prowadzi wspólnotę ministrantów, ma pod opieką młodzież – podsumowując – „człowiek, który da się lubić”. Ponadto sam uczestniczy w różnego rodzaju spotkaniach, konferencjach, rekolekcjach i kursach, które mają mu pomóc w pracy duszpasterskiej i powoli przygotować do zarządzania własną parafią. Mówi się często o problemie, jakim jest brak wikariuszy i księży w ogóle. Myślę, że niejednokrotnie stawianie na pierwszym miejscu problemu ilości, może przysłonić inne, ważniejsze kwestie. Wszyscy mówią o problemie braku księży, a kto pyta o ich własne problemy, z jakimi muszą się dzisiaj zmierzyć? Przecież ksiądz to nie numer, ale człowiek; nie statystyka, ale Boży dar. Niełatwych spraw, z jakimi muszą się dzisiaj zmierzyć zwłaszcza młodzi kapłani, nie brakuje. Każdy z nas księży jest człowiekiem, mężczyzną. Czytamy Ewangelię i wierzymy w moc Boga, a z drugiej strony widzimy potęgę świata, który dotknięty jest antyewangelią. W nieludzkim świecie chcemy pozostać ludźmi. W świecie statystyk chcemy pozostać wierni Miłości, którą poznaliśmy i której oddaliśmy całe swoje życie.
Tytułowy wikariusz będąc człowiekiem ma też swoje problemy, ale zawsze pozostaje bogactwem wspólnoty parafialnej. Choć nie posługuje w niej długo – najczęściej parę lat jest zapamiętywany i wspominany przez mieszkańców parafii. Dlatego szanujmy wikariuszy, bo nie ma ich zbyt dużo i nic nie wskazuje na to, aby w kolejnych latach było ich więcej.
Ks. Przemysław Kaczkowski
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!