TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 13:53
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Uroczystość prawdziwej przyjaźni

Uroczystość prawdziwej przyjaźni

Miałam zaledwie cztery lata gdy nastąpiło TO wydarzenie. Podejrzewam, że nie przykuło mojej uwagi. Ważniejsze było żucie gumy Turbo, zbieranie historyjek z Donaldem i wyjadanie oranżady w proszku wprost z opakowania. 

 Upadek muru berlińskiego, zniesienie betonowej granicy między Wschodem a Zachodem, początek zmian, powiew nadziei dla tysięcy ludzkich istnień. Zaraz, zaraz – rocznica dopiero w listopadzie. Jako że, zgodnie ze słowami Koheleta każda rzecz ma swój czas, w lutym spijamy sobie miód z dzióbków, kupujemy czerwone perfumy/ bieliznę/ kartki pocztowe z wymalowanymi sercami. Od nadmiaru czerwieni na sklepowych wystawach zaczynają boleć oczy. Szkarłat to kolor agresywny, zmuszający do działania, przyciągający uwagę. Kulminacja szaleństwa, wiadomo, czternastego lutego. Walentynki. Nigdy nie darzyłam tego dnia zbytnią sympatią. W moich myślach już od ładnych kilku lat funkcjonuje jako skomercjalizowane pseudoświęto. Chociaż… Zawsze zdarzają się jakieś wyjątki, prawda? W pamięci zostanie walentynkowy wieczór sprzed siedmiu lat. Chłopcy z naszej paczki (serdecznie pozdrawiam Marcina, Damiana, Stasia, Dominika i Marka) zabrali dziewczyny na ogromny puchar lodów i własnoręcznie przygotowaną kolację. Byli odświętnie ubrani, starali się powstrzymywać od ironicznych komentarzy pod naszym adresem. Przyznaję – wprowadzili nas w niemałe osłupienie. Uroczystość prawdziwej przyjaźni. Do dziś trzymamy się razem, ale taka niespodzianka miała miejsce jeden jedyny raz.

Dlaczego, pomimo wspaniałych wspomnień, niemal alergicznie reaguję na dźwięk słowa „Walentynki”? Właśnie tego dnia, pięć lat temu, bardzo bliska mi osoba stanęła z prawdziwą Miłością twarzą w twarz. To wydarzenie, chociaż bardzo bolesne, otworzyło moje oczy na skrzętnie zamiatany pod dywan fakt. Gdy jesteśmy zakochani zwracamy uwagę wyłącznie na obiekt naszego zainteresowania. Liczy się tylko to, by być z nią/ nim. Dzielić się radościami i smutkami lub zwyczajnie nic nie mówić. Być ze sobą. To piękne uczucie i każdemu życzę, by choć raz w życiu był prawdziwie zauroczony. Istnieje jednak poważne zagrożenie, że zbudujemy swój mały, własny, hermetyczny świat. Znajomi pójdą w kąt, zainteresowania i pasje zostaną odstawione na boczny tor. Otoczymy się murem egoizmu, bo przecież chodzi o to, by NAM było dobrze. Może tegoroczne Walentynki są szansą na zmianę przyzwyczajeń i wyjście ku drugiemu człowiekowi? Obiekty naszej sympatii darzymy uczuciami codziennie, a co z tymi, którzy żyją samotnie? Nie usłyszą dobrego słowa, nie dotkną życzliwej dłoni, nie powiedzą czułego dobranoc, bo zwyczajnie nie mają komu? Problem w tym, że często nie chcemy widzieć smutku w oczach innych, napawamy się własnym szczęściem. I tym, moim skromnym zdaniem, różni się zakochanie od miłości. To pierwsze kieruje nas ku sobie, jest aktem skierowanym niejako wewnątrz, o bardzo ograniczonym zasięgu. Miłość to wyższa szkoła jazdy. Mówiąc fachowym językiem jedna z cnót teologicznych opiewana w przepięknym hymnie św. Pawła. Dziś widzę miłość jako obalanie naszego prywatnego muru berlińskiego; powalenie tego, co utrudnia nam kontakt z drugim człowiekiem. Przekroczenie linii demarkacyjnej czubka własnego nosa. 

Czternasty lutego to doskonały dzień, by przypomnieć sobie słowa św. Teresy od Dzieciątka Jezus: „Doskonała miłość bliźniego polega na tym, by znosić błędy innych, nie dziwić się ich słabościom, budować się nawet najdrobniejszymi aktami cnót, które u nich spostrzegamy. Przede wszystkim jednak zrozumiałam, że miłość bliźniego nie powinna pozostawać zamknięta w głębi serca. Nikt – powiedział Jezus – nie zapala światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby oświeciło wszystkich, którzy są w domu (por. Mt 5,15). Zdaje mi się, że ta pochodnia wyobraża miłość bliźniego, która winna oświecać, rozweselać, nie tylko moich najdroższych, ale wszystkich, którzy są w domu, nie wyłączając nikogo”. 

Aha, i jeszcze jedno. Powiedz bliskim, jak bardzo ich kochasz. 

M.


Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!