TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Października 2019, 06:13
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Uchodźcy czy imigranci? - felieton

Meandry czwartej władzy

Uchodźcy czy imigranci?

Wracam do wciąż obecnego w mediach tematu uchodźców, a może właściwym terminem byłoby tutaj słowo imigrantów. I, proszę mi wierzyć, nie sprowokowały mnie do tego wydarzenia, bardzo tragiczne w Paryżu. I pragnę podkreślić, że w pełni popieram wszelkie apele, jakie w tej sprawie wystosowuje co jakiś czas papież Franciszek, który, przypomnijmy, jest wikariuszem Jezusa Chrystusa na ziemi i w sposób dla mnie oczywisty prezentuje chrześcijańskie stanowisko oparte na Ewangelii.

Podobnie było w przypadku papieża Jana Pawła II, który przebaczył zabójczą próbę Alemu Agcy. Ale to nie znaczy, że sąd, prokuratura i więzienie w imię chrześcijańskiego miłosierdzia, natychmiast wypuściły Agcę na wolność. Musiał odsiedzieć swoją karę. Taka jest konsekwencja naruszenia prawa. Jednym z ważniejszych moim zdaniem elementów dobrego prawa jest nieuchronność kary. Gdyby prawo opierało się na chrześcijańskim miłosierdziu, obawiam się, że zabrakłoby nam policzków do nadstawiania. I generalnie nie wychodzilibyśmy z domów, a służby porządkowe i policja musiałyby poruszać się transporterami opancerzonymi. Tak więc papież Franciszek robi to, co do niego należy i czyni to bardzo dobrze, ale od władz mojego kraju i Unii Europejskiej oczekuję zupełnie innych działań. Jak ja sobie przypomnę, z jaką skrupulatnością były badane na lotniskach osoby przybywające z krajów, gdzie zdarzyły się przypadki eboli, to teraz włosy jeżyłyby mi się na głowie, gdybym je miał, widząc tysiące przez nikogo nie kontrolowanych ani nie badanych przybywających nie wiadomo, skąd uchodźców vel imigrantów. A nie! Przepraszam. Wiadomo skąd. Wszyscy są prześladowanymi chrześcijanami z Syrii. I ja bardzo przepraszam jeszcze raz, ale wcale mnie nie cieszy, że policja francuska już znalazła sprawców zamachów. Wręcz przeciwnie, to mnie napawa jak najgorszymi podejrzeniami. I pytam się, czy naprawdę w głowach tych wszystkich polityków i służb nie świta podejrzenie, jakiego mnie nie udaje się za żadne skarby pozbyć, że cała ta fala uchodźców vel imigrantów jest częścią jakiegoś wielkiego planu doskonale przygotowanego?
Ponieważ lubię podeprzeć moje wywody opinią mądrzejszych ode mnie, przytoczę słowa ks. prof. Pawła Bortkiewicza wypowiedziane w rozmowie z portalem PCH24 w kwestii sceptycyzmu wobec przyjmowania imigrantów: „Swoją ocenę sytuacji opieram na powszechnie dostępnych informacjach, ale i na własnych bezpośrednich doświadczeniach z sierpnia obecnego roku. Przebywałem wówczas w wiosce Friedland koło Getyngi, gdzie od lat pięćdziesiątych minionego wieku funkcjonuje obóz dla przesiedleńców. Przyjmował on przedstawicieli różnych nacji i grup (...) W tym roku przebywało tam ponad trzy tysiące osób, z czego zdecydowaną większość, myślę że 70-80 procent, stanowili młodzi, samotni mężczyźni. Po raz pierwszy, a jeżdżę tam od trzynastu lat, w obozie codziennie przebywała policja, dzięki której w ogóle możliwe było bezpieczne funkcjonowanie tej placówki i dystrybucja żywności. Bardzo często, co również było nowością, przyjeżdżały tam karetki pogotowia. Po raz pierwszy spotkałem się z agresją ze strony tych ludzi, między innymi w stosunku do mnie jako księdza. (…) Należy co najmniej bardzo sceptycznie traktować przekazy medialne, które pokazują tych ludzi jako prześladowanych chrześcijan udających się tutaj w poszukiwaniu azylu religijnego i politycznego. (…) Należy się zastanowić, co z tymi ludźmi zrobić, w jaki sposób im pomóc. Bardzo logiczny sposób myślenia - wykazywany, niestety, przez mniejszość przywódców państw europejskich - reprezentują premier Orbán i prezydent Duda. Podkreślają oni, że ofiary wojen i prześladowań trzeba wspierać na miejscu, w ich ojczystych krajach. Stan obecny wymaga wielkich nakładów i ogromnej skali działań politycznych, ale to, moim zdaniem, jedyna droga realnej poprawy sytuacji”.
Oczywiście możemy nadal przyglądać się biernie fali młodych mężczyzn przekraczających granice. Tylko przygotujmy sobie z góry transparenty z napisem: „Ja jestem...” A potem będziemy tam wstawiać: Charliem, Paryżaninem, Londyńczykiem, Watykańczykiem, a kto wie, może i Warszawiakiem.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!