TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 09:02
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Reklamą w rodzinę

Reklamą w rodzinę

W naszej medialnej rubryce zajmujemy się ostatnio wpływem jaki mają na nas oglądane programy, wysłuchiwane audycje, czy przeczytane artykuły, zwłaszcza jeżeli przez dłuższy czas jesteśmy „wystawieni” na ich działanie. W poprzednim felietonie zwróciłem uwagę na tytuły jakie są zamieszczane na portalach internetowych wrogich Kościołowi i zanim przejdę do tematu dzisiajszego, a pozostaniemy w dalszym ciągu w sferze rozmywania katolickich wartości, tym razem za pomocą reklam, chciałbym wspomnieć jeszcze jeden tytuł, który zwrócił moją uwagę. Ponieważ ostatnio głośno było o stosunku Kościoła do homoseksualizmu (w innym miejscu dzisiejszego numeru wyjaśniam dokładnie co powiedział, a czego nie powiedział na ten temat papież Franciszek), chcę przytoczyć tytuł, który – a jakże – pojawił się na home page znanego portalu: „Arcybiskup: dyskryminowanie gejów złe jak apartheid”. Jak taki tytuł bez względu na jego merytoryczność, będzie odczytany w katolickim kraju, jakim jest Polska? Z pewnością czytelnik będzie przekonany, że jest to głos któregoś z polskich hierarchów Kościoła rzymsko-katolickiego. Tymczasem chodzi o arcybiskupa Desmonda Tutu z RPA z Kościoła anglikańskiego, który ma odmienne stanowisko w sprawie homoseksualizmu. Przypomnę, że Kościół katolicki nie potępia homoseksualizmu jako odczuwanej skłonności, natomiast nie aprobuje czynów homoseksualnych. Ale dość już na ten temat.

Wartości chrześcijańskie są „rozbrajane” nie tylko na polu ideowym i politycznym, ale również rozrywkowym, a nawet w świecie reklamy. W Polsce mieliśmy dwa takie ewidentne przypadki. Przypomnijmy. Najpierw ukazała się rekalama „Grześków” batoników czekoladowych, które niegdyś rozsławiały Kalisz. Oto widzimy typowy wieczór w polskim domu, do siedzącego na sofie mężczyzny radośnie biegną dwie dziewczynki i proszą: „Tato! Pobaw się z nami!” Siedząca obok kobieta, najwyraźniej mama i żona, podgryza sobie „Grześka” i pozbawionym emocji głosem oświadcza: „To nie jest wasz tata”, wzbudzając kompletny szok u dzieci i mężczyzny. Tak wyglądał jeden ze spotów reklamowych przygotowanych przez producenta pod wspólnym tytułem: „Zero bujdy”. Reklama jest tak idiotyczna w swojej wymowie, że trudno w niej dostrzec choćby jeden pozytywny element. Chyba, że jest ona po prostu wymierzona w rodzinę i wpisuje się w szerszy program „wychowywania” nowego człowieka. Ja „Grześków” już nie kupuję.

Kolejna reklama, którą określić można głupią albo niebezpieczną, to spot napojów gazowanych Hoop Cola. Tutaj mamy do czynienia z niewybrednym filmikiem, w którym mężczyzna wraca do domu i zastaje swoją partnerkę (dzisiaj już się nie mówi o żonie) w dwuznacznej sytuacji w łóżku z drugą osobą. Kiedy odkrywa kołdrę zauwża, że towarzyszem jego kobiety jest... druga roznegliżowana pani. Bohater spożywa łyk reklamowanego napoju i ochoczo dołącza do zabawy. Slogan reklamowy poucza nas: „Nowa Hoop Cola. Odkręć moc. Otwórz się na innych”. 

Reklama wyraźnie trywializuje problem wierności i zdrady, jest szkodliwa i proponuje zachowania nieodpowiedzialne społecznie, a przecież jest adresowana glównie do młodych. Obawiam się, że takich reklam będzie coraz więcej. Ciągle testuje się nasze społeczeństwo, na co jeszcze można sobie pozwolić. I granica tego, co nieprzyzwoite i niedopuszczalne jest coraz bardziej zacierana. Kiedyś mydlane opery przyczyniły się w krajach Ameryki Południowej do rozbicia chrześcijańskiej rodziny, dzisiaj na froncie mamy też reklamy, którym nie wystarcza już epatownaie seksualnością, chcą też wyznaczać standardy.     

 ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!