TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Sierpnia 2019, 15:49
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przemielony skarb - Meandry czwartej władzy

Meandry czwartej władzy
Przemielony skarb

Zanim przejdę do dzisiejszego tematu zaznaczę od razu, że świat prasy kobiecej, a także konsumenckiej, jest mi zupełnie obcy. I sam nigdy bym się nie natknął na sytuację, o której dzisiaj chcę napisać, gdyby nie Krzysztof Osiejuk, bloger i pisarz, którego chętnie czytam, a od czasu do czasu publikuję na naszych łamach. To właśnie on sięgnął po pismo „Skarb” i zwrócił moją uwagę na jego zawartość.

Cóż to jest ten „Skarb”? Jestem przekonany, że żaden mężczyzna czytający te słowa nie ma pojęcia o czym mówię. Natomiast panie mogą być doskonale zaznajomione z tym tytułem, bo „Skarb” to bezpłatny magazyn rozprowadzany w drogeriach „Rossmann”. Warto podkreślić, że pismo w Polsce ukazuje się w imponującym nakładzie 800 tysięcy egzemplarzy. Trzeba przyznać, że to potężna siła rażenia. Do czego służy? Otóż, jak to opisał wspomniany wcześniej bloger Krzysztof Osiejuk, „jest to zwykły kolorowy magazyn (...) z szeregiem dziennikarzy, którzy głównie przeprowadzają wywiady z takimi celebrytami, jak piosenkarka Wyszkoni, aktor Linda, „trenerka i motywatorka” Chodakowska, działacz charytatywny Owsiak, gwiazdor telewizyjny Prokop, „certyfikowany psychoterapeuta i coach” Benedykt Krzysztof Peczko, czy seksuolog Dulko, no i oczywiście odpowiednio spreparowanymi listami do redakcji, z tą tylko może różnicą, że połowa numeru to reklamy i to reklamy wyłącznie jednej oferty, no i że pismo jest ułożone w taki sposób, że tam dosłownie wszystko jest naprawdę interesujące. Naprawdę. Ów „Skarb” czyta się od deski do deski, bez jednej chwili oddechu. Tam nie ma żadnego filozofowania, żadnego mądrzenia się, słowa są najprostsze, zdania krótkie, zdjęcia duże i kolorowe, a tytuły nie pozostawiają miejsca na domysły: „Wróżbici – dlaczego tak im ufamy?”, „Marzenia się spełniają”, „Płaczę na osobności”, „Prawdziwe życie jest gdzie indziej”, „Nie cierpię haseł typu schudnij”, „Nie jestem filantropem ani Judymem”, czy wreszcie „Homo? Skąd to wiadomo?”.
Tyle opisu Krzysztofa, może tylko warto raz jeszcze podkreślić, że wydaje się iż głównym celem tego magazynu jest reklamowanie drogerii „Rossemann”. Czyli w teorii chodzi tylko o biznes i o to, aby sprzedać jak najwięcej. I tu dalej można o niewidzialnej ręce wolnego rynku i o tym, że kapitał nie ma narodowości, i o tym, że nieważne kto jest właścicielem, byle była praca i tanie i dobre produkty. Wydaje się więc, że wszystkie te cele sieć drogerii „Rossmann”, w której wielu z nas się zaopatruje, spełnia, i w sumie nie ma żadnego znaczenia, że jest to sieć niemiecka z darmowym magazynem reklamowym, w którym panie w wolnej chwili popatrzą sobie jak pięknie wyglądają gwiazdy „wymakeupowane” dokładnie tymi samymi kosmetykami, na jakie i one mogę sobie, dzięki „Rossmannowi”, pozwolić. A przy okazji przeczytać parę lekkich artykułów.
Przechodzimy do sedna. Jak zauważył Krzysztof Osiejuk właściciele sieci drogerii i pisma „Skarb” oprócz banalnych tematów wyżej wymienionych postanowili zająć się również polityką w naszym krajowym wydaniu, a konkretnie rządowym programem 500+ sprowadzając go do zwykłego oszustwa. Nie mieli problemów ze znalezieniem odpowiednich osób i materiał powstał (skądinąd poglądy naczelnej na sprawę odbiły się już wcześniej szerokim echem). Jednakże Niemcy nie przewidzieli, że „o ile Polki, którym rząd Beaty Szydło daje po 500 zł. miesięcznie od dziecka, są w stanie tolerować jakieś idiotyzmy na temat siedmiu płci, to już nie bardzo potrafią znieść zarzut, że one swoje pięć stów wydają na wódę, i zrobiła się afera” - napisał Osiejuk. Właściciel firmy Dirk Rossmann, cały wspomniany nakład „Skarbu” skierował na przemiał, a winę zrzucił na Młynarską. „Sieć drogeryjna Rossmann nie chce angażować się w dyskusje polityczne czy ideologiczne, tylko prezentować teksty w sposób obiektywny i wyważony” - oświadczył i dodał, że osobiście jest mu bardzo przykro z powodu tego co się stało. Tymczasem w odpowiedzi na oświadczenie Rossmanna Młynarska złożyła rezygnację z funkcji naczelnej i dodała: „Artykuły na temat rządowego programu 500+ były napisane specjalnie na zamówienie Rossmanna, a ich ostateczna treść była zaaprobowana przed drukiem przez jego przedstawicieli”.
Mamy więc pełny obraz. Co on nam mówi? Że kapitał jednak ma narodowość, że realizuje konkretne interesy, a za pomocą banalnego magazynu można prowadzić agresywną perswazję i propagandę. A także, że czasami można się tej propagandzie zdroworozsądkowo przeciwstawić.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!