Szacunek
Przykazanie miłości zna każdy z nas. Nawet „letni" katolik dokończy cytat z Pisma Świętego: „Będziesz miłował bliźniego swego…” (Mt 22, 39). To takie jasne. Sprawa komplikuje się, kiedy przypomnimy słowa Jezusa: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Łk 6, 27). Te słowa już przejmują, budzą jakiś wewnętrzny lęk i niedowierzanie. A przecież na tym między innymi polega nowość chrześcijańskiej moralności. „Jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią” (Łk 6, 33). „Dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają” (Łk 6, 28). Trudna jest ta mowa Jezusa, ale jeśli chcemy być Jego uczniami, to wobec tych przykazań nie wolno nam przejść obojętnie.
Bogaty młodzieniec, którego pamiętamy z Ewangelii odszedł zasmucony, nie potrafił zrezygnować z dóbr materialnych, które posiadał. My nie chcemy odchodzić, chcemy pozostać przy Jezusie. Niestety często pozostajemy przy Nim, ale smutni. Nie ze względu na nasze bogactwo, ale na naszą biedę. Dostrzegamy przecież, że nie zawsze potrafimy tak jak należy miłować naszych przyjaciół, bliskich, osoby nam życzliwe. A co dopiero miłość wobec nieprzyjaciół…
Rezygnując z tego podniosłego, kaznodziejskiego tonu, odnajdujemy inne słowo w języku polskim, którym także warto się zainteresować. Mam na myśli „szacunek”. O szacunku mówili nam nasi dziadkowie, rodzice, nauczyciele. Szacunek wyraża się poprzez mowę i zachowanie, przede wszystkim w świecie realnym, ale także i wirtualnym. Przyznać należy, że jakaś część naszego życia obecna jest „w sieci” – na społecznościowych portalach, forach, tam, gdzie mamy możliwość dołożyć swoje „pięć groszy”. Podpisać się pod tym lub anonimowo zabrać głos w dyskusji.
Konfrontacje w cztery oczy są dziś niemodne, może trochę oduczyliśmy się tego. Nie trzeba już nosić maseczek, które zasłaniają nam pół twarzy… jednak niejednokrotnie dochodzimy do wniosku, że tak jest lepiej… Żeby jakaś maseczka nadal nas chroniła i nie pozwoliła drugiemu zobaczyć zbyt wiele. Konfrontacja poprzez komentarze pewnie mniej boli niż taka w cztery oczy, choć ta pierwsza ma niezliczoną liczbę świadków aktualnych i tych, którzy to przeczytają po kilku dniach czy miesiącach.
Moje myślenie o szacunku w świecie realnym i wirtualnym często powraca. Po zmianie na stolicy biskupiej w Krakowie jakby bardziej intensywnie. Niestety przyzwyczailiśmy się do tego, że o odchodzących mówi się raczej źle. Wydaje się czymś upragnionym cieszyć się, że stare przemija, a nowe przychodzi, bo przecież to co nowe musi być lepsze. O przechodzącym na emeryturę abp. Marku Jędraszewskim napisano już chyba wszystko co najgorsze. Każdy, nawet ten, który niewiele wie o nim i jego życiu mógł z sukcesem wpisać się w falę niechęci i zgryźliwości pod jego adresem. Czy naprawdę życie prawie osiemdziesięcioletniego człowieka, biskupa, profesora można podsumować jakimś płytkim komentarzem napisanym gdzieś w internecie? Co napiszą o nas „na stare lata”? Na szczęście komentarz nie świadczy o komentowanym, ale o tym, który komentuje.
Przykład abp. Jędraszewskiego, który przypomnę rozpoczynał swoją kapłańską drogę w Odolanowie, a zatem na terenie obecnej diecezji kaliskiej, nie jest jedyny. O duchownych i nie tylko więcej się pisze złego niż dobrego. Myślę, że przestrzeń świata wirtualnego jest świetnym polem ewangelizacji. A najprostszym jej sposobem będzie okazywanie miłości poprzez szacunek. „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35).
ks. Przemysław Kaczkowski
Rzecznik prasowy diecezji kaliskiej
rzecznik@diecezja.kalisz.pl
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!