TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Czerwca 2019, 15:10
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Naucz nas modlić się

Naucz nas modlić się

Czas wakacji dla wielu z nas nie sprzyja modlitwie. Zazwyczaj mamy wtedy wiele wyjazdów, zajęć, przedsięwzięć. W miejscowościach wypoczynkowych niedziela jest raczej niepożądanym dniem, ponieważ wyjście na Mszę św. może rozbić nasz plan odpoczynku. Szukamy zatem porannych, czy wieczornych Eucharystii, czasami niektórzy rezygnują z pójścia do kościoła.

Wydaje się, że takie postępowanie wypływa z błędnego rozumienia Mszy św.
jako męczącego obowiązku, wypływającego wyłącznie z tradycji. Chodzili dziadkowie, chodzą rodzice, to będę chodził i ja… Rzadko zdajemy sobie sprawę, jak wielkim darem jest każda Msza św., podczas której ponawia się Ofiara na Golgocie. Dlatego wobec tak wielkiego znaku trzeba zamilknąć, wyciszyć się i zacząć kontemplować obecność Boga.

Ale możemy zapytać – „po co?”. Współczesne czasy sugerują nam, szczególnie ludziom młodym, że we wszystkim należy oddawać się pragmatyzmowi i materialnym korzyściom. Łatwo zapomnieć, że każde nasze działanie na ziemi ma przyczynić się do naszego zbawienia – nauka, praca, odpoczynek. O ile bardziej do naszego zbawienia przyczynia się każda Msza św.! Nie jest tego w stanie zobaczyć człowiek, który w Kościele upatruje zbędny balast, oddzielający go od „pełnej wolności”.

Napoleon Bonaparte, mimo swojej rewolucyjnej wrogości wobec Kościoła katolickiego, miał czasem przebłyski wiary wyniesionej z domu rodzinnego. Będąc pewnego razu na Mszy św. ujrzał oficera, który stał w czasie przeistoczenia. Cesarz zrugał go wówczas słowami: „Źle wychowany! Klęknij przed twoim Panem Bogiem tak, jak i twój cesarz klęka! Przed Panem Jezusem ja i ty jesteśmy mniej niż proch marny”.

Msza św. niedzielna jest wspomnieniem zmartwychwstania Pana Jezusa, czasem radości katolika, dniem świętym. Jest także pewnym minimum, który obowiązuje każdego wierzącego w Chrystusa. Można jednak zapytać, jaka jest wiara człowieka, który nie widzi potrzeby pójścia na niedzielną Eucharystię. Czy jest człowiekiem wierzącym, skoro nie poczuwa się do tego, by spotkać się ze swoim Bogiem i Zbawcą?

Do teraz istnieje wiele miejsc na ziemi, gdzie ludzie nie mają dostępu do kościoła, do sakramentów. Jak silna musi być ich wiara, skoro są w stanie zachować ją nienaruszoną wobec prześladowań, bez wsparcia, jakim jest Komunia Święta. Jeszcze dwadzieścia kilka lat temu ludzie za wschodnią granicą musieli często jechać kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy kilometrów, by się wyspowiadać, uczestniczyć we Mszy św. i przyjąć Komunię Świętą. Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński, apostoł Kazachstanu, w 1954 r. nie skorzystał ze sposobności, by powrócić do Polski, ale pozostał ze swoimi wiernymi, by nieść im posługę duszpasterza. Odprawiał Msze św. po domach, potajemnie, by władze się o tym nie dowiedziały. Z pewnością miejscowi niesamowicie musieli doceniać dar, jakim jest każdy kapłan i każda Msza św. Jak banalnie wypada nasze niedzielno - wakacyjne lenistwo wobec tak wielkiego doświadczenia, jakim jest pragnienie uczestniczenia we Mszy św., a nie posiadanie takiej możliwości. 

Dlatego też, mając świadomość, jak wielkim skarbem jest Msza św., jej właśnie powinien zostać podporządkowany czas w niedzielę podczas naszych wakacji. Wiele spośród kościołów w miejscowościach wypoczynkowych ma wartość zabytkową. Nic nie stoi na przeszkodzie, by po Mszy św. zwiedzić świątynię, oczywiście w taki sposób, by nie przeszkadzać innym w modlitwie. O ile to tylko możliwe, uczestniczmy w Eucharystii przyjmując Komunię Świętą, by jeszcze ściślej zjednoczyć się z Panem Jezusem.

Kajetan Rajski

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!