TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Lipca 2020, 14:25
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Multikulti - zagrożenie i szansa

Multikulti - zagrożenie i szansa

Zjawisko określane mianem „multikulti” czyli wielokulturowość, jest ostatnio przyzywane dość często i oceniane bardzo negatywnie. Widzi się nawet w tym zjawisku podstawową przyczynę terroryzmu, jaki szerzy się w Europie. W prosty sposób można zdefiniować wielokulturowość jako model społeczny, w którym istnieją i rozwijają się różne kultury, a także narodowości w obrębie jednego państwa.

Typowymi społecznościami wielonarodowymi są społeczności amerykańska i kanadyjska, w Europie zaś można zaobserwować proces tworzenia się wielokulturowości od II połowy XX wieku, zwłaszcza w takich społecznościach jak brytyjska, francuska czy niemiecka. Określenie „multikulti” pojawia się w socjologii dla określenia zjawisk w ostatnich wiekach, ale samo zjawisko istniało zawsze.
Warto spojrzeć na rozwój chrześcijaństwa, które miało miejsce w różnych kulturach i stawało się elementem scalającym różne kultury. Multikulti związane z chrześcijaństwem możemy ocenić bardzo pozytywnie i przede wszystkim uświadomić sobie także powstanie kultury europejskiej opartej na wartościach chrześcijańskich. Można powiedzieć w uproszczeniu, że kultura europejska to owoc multikulti bazujący na chrześcijaństwie. To co mówi Święty Paweł: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Gal 3, 28). Różnice kulturowe i społeczne zanikają dzięki wierze w Jezusa Chrystusa. Wielokulturowość jest zjawiskiem, którego nie można uniknąć, ale nie musi być zjawiskiem, na które nie można wpływać.
Multikulti w wydaniu europejskim ostatniego stulecia przyjęło niewłaściwy kierunek, albo też kierunek ten został nadany przez niektóre państwa, czy też grupy społeczne. Największym błędem było promowanie multkulti jako konkurencji dla chrześcijaństwa. Obserwując różne wydarzenia, wypowiedzi, a nawet stanowione prawa, można odnieść wrażenie, że wszystko, co wiąże się z wiarą chrześcijańską, chce się wymazać z kultury europejskiej. Problem w tym, że kultura europejska bez chrześcijaństwa traci całkowicie swoją tożsamość. To nieważne, czy ktoś wierzy czy nie, kultura europejska bez chrześcijaństwa nie ma racji bytu. Multikulti zastępujące kulturę europejską staje się więc zagrożeniem dla Europy. Wystarczy tu wspomnieć różne wydarzenia chociażby związane z Bożym Narodzeniem, gdy zakazywano symboli religijnych takich jak żłóbek albo choinka, żeby nie urazić uczuć religijnych innych wyznań. Takie pomysły nie wychodziły od wyznawców innych religii, tylko od Europejczyków otwartych na inne kultury i religie, a przeciwnych chrześcijaństwu, z którego wyrośli.
Mamy za sobą Światowe Dni Młodzieży, chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że było to także wielkie multikulti. Młodzież z całego świata i różnych kultur mówiła jednym językiem, był to język wiary. Takie multikulti jest wielką szansą dla wszystkich społeczności. Ta różnorodność kultur ma punkt scalający, jakim jest chrześcijaństwo. Nie można więc negować wartości wiary w relacjach społecznych, tylko wykorzystać ten element w budowaniu i rozwoju danej społeczności. Sytuacja, jaką mamy obecnie w Europie w jakiś sposób komplikuje się, ponieważ mamy do czynienia z islamem, często głoszącym dżihad czyli „świętą wojnę”. Tylko tak naprawdę ten dżihad rozpoczęli już sami Europejczycy zwalczając to, co chrześcijańskie w kulturze i społeczeństwie, krytykując i wyśmiewając wiarę i jej przejawy. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy mówiąc o dotychczasowej polityce wielokulturowości, stwierdził, że „za bardzo koncentrowaliśmy się na tożsamości osoby, która do nas przyjeżdża, zamiast na tożsamości kraju, który udziela jej gościny”. Tożsamość krajów europejskich bazuje na chrześcijaństwie i tę tożsamość należy umacniać. 

ks. Paweł Guździoł

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!