TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 20:52
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kto jest zwycięzcą? - felieton

Kto jest zwycięzcą?

Po raz kolejny w ciągu ostatnich dwudziestu siedmiu lat po - przynajmniej teoretycznym - upadku komunizmu w Polsce przez nasz kraj przetoczyła się debata dotycząca aborcji. Choć w zasadzie trudno rzeczywistość, z którą mieliśmy całkiem niedawno do czynienia, nazwać merytoryczną debatą. Projekt całkowicie chroniący życie upadł, a wraz z nim upadły oczekiwania katolików wobec partii rządzącej, która nie tylko będzie powstrzymywać dokonywanie zmian „na złe”, ale także odbije utracone uprzednio szańce cywilizacji chrześcijańskiej.
Opadły emocje, osiadł kurz bitewny. Powoli można spojrzeć na minione wydarzenia z lekką perspektywą. Feministki schowały swoje czarne ubrania w szafach pełne zadowolenia z obrotu sprawy. Oto zwyciężyła w Polsce ulica! Nie wyborcy, którzy w demokratycznych wyborach obrali komitet wyborczy PiS jako partię rządzącą. Największymi zwyciężczyniami ostatnich tygodni stało się sto tysięcy feministek wulgarnie protestujących 3 października na ulicach wielu miast. Pokazywanie środkowego palca, rzucanie w obrońców życia jogurtów, jajek, tamponów i innych przedmiotów, przekleństwa, a nad wszystkim unoszący się czarny kolor. To wszystko wprawiało w osłupienie swoimi demonicznymi skojarzeniami. Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych wydawało się, że lewica odchodzi do lamusa historii. Teraz nie możemy już tego ze spokojem stwierdzić…
Paradoksalnie obok feministek zwycięzcą w tym danse macabre nad ginekologicznymi zabiegowniami okazał się obóz rządzący. Nie dopuścili do przeforsowania projektu obywatelskiego chroniącego życie - a taka jest, niestety, wola wśród kierownictwa partii - przez co nie stracili być może paru punktów procentowych w sondażowych słupkach. Jednocześnie trzydziestu kilku posłów głosujących za projektem ustawy uratowało honor partii, dzięki czemu może być nadal wykorzystywanych jako „ultrakatolicka twarz PiS-u”.
Zwyciężyli także - piszę to z niesłychanym skutkiem - biskupi i niektóre organizacje pro-life, które odcięły się od projektu ustawy, potępiając w nim przepis wprowadzający karalność kobiet dokonujących aborcji. W przypadku Episkopatu można domniemywać, że chodziło o to, aby nie wprowadzać zbyt drastycznych zmian, mogących wywołać protesty (inna sprawa, że protesty nastąpiłyby tak czy inaczej). Zwyciężył u nich zatem polityczny realizm. Kościół bowiem karze kobiety, które dopuściły się aborcji, poprzez karę ekskomuniki. Czy jakakolwiek kara ziemska - nawet długoletnie więzienie - może się równać z tak wielką karą wyłączenia osoby ze wspólnoty Kościoła? A co do niektórych organizacji pro-life… Być może chodziło o zwyczajną zazdrość, że to nie oni staną się instytucją, która najskuteczniej obroniła życie? A może chodziło o utrzymanie podstaw do dalszego funkcjonowania? Trudno oceniać.
Zwycięzcą były media, które miały pożywkę do „politycznej nawalanki” i nie musiały szukać tematów, aby uderzyć w naukę Kościoła. Zwyciężyło parę osób, które dzięki „czarnym protestom” skutecznie się wykreowały i zapewne włączą się w bardziej istotny nurt polityki.
I jak zwykle największymi przegranymi są nienarodzone dzieci, skazywane nadal na śmierć w majestacie prawa.

Kajetan Rajski

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!