TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 18:35
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kto będzie Prezydentem USA?

Kto będzie Prezydentem USA?

Jak wiecie, zawsze jedno oko mam skierowane na Stany Zjednoczone, gdzie jakiś czas mieszkałem (a drugie mam na Włochy, gdzie mieszkałem znacznie dłużej. Ktoś powie, że w takim razie zupełnie nie dostrzegam, co cię dzieje w Polsce? Niekoniecznie.

Na Polskę jednak patrzę sercem), ale też i dlatego, że przecież dorastałem w tym wielkim micie american dream, najważniejszej demokracji świata i temu podobnych historii, które najwyraźniej należy odłożyć do lamusa. I to co się obecnie tam dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Jeśli to jest demokracja w najwyższym wydaniu, to musimy czym prędzej szukać jakiegoś innego ustroju. Nie wiem, monarchia? Albo może korporacjonizm na podstawach od św. Tomasza z Akwinu? Pozostawmy ten dylemat konstytucjonalistom, a my powróćmy do Ameryki.
Nie wiedzieć dlaczego, niemal wszystkie media ogłosiły nowym prezydentem USA kandydata Demokratów Joe Bidena. Żeby od razu „uciąć łeb końskiej sprawie” powiem od razu, że spośród dwóch dziadków, którzy kandydowali, żaden nie porywa moich uczuć, ale z całą pewnością u Trumpa dostrzegam przynajmniej kilka pozytywnych elementów: rolę hamulcowego wobec skrajnego lewactwa, chęć ratowania istnień ludzkich poprzez cofnięcie dotacji dla organizacji aborcyjnych, popieranie stanowiska Watykanu w sprawie rezolucji forsowanych na forum ONZ. No dobra. Niech te trzy wystarczą. U jego kontrkandydata nie widzę żadnych, tym bardziej, że nie jest on w stanie powiedzieć kilku sensownych zdań jedno po drugim, nie wspominając o fakcie, że według współczesnych kryteriów oceny zachowań pedofilskich, ten pan musiałby się z wielu swoich zwyczajów gęsto tłumaczyć, a już na pewno by go o to zapytano, gdyby nosił mitrę biskupią. Ale zostawmy Joe Bidena, który tak bardzo próbuje stosować metodę faktów dokonanych w zatwierdzaniu swojej prezydentury, że trudno się oprzeć wrażeniu, że czegoś się jednak obawia. Może tego, że wszystkie przekręty w procesie wyborczym, o których można usłyszeć i przeczytać spowodują jednak konsekwencje prawne?
Przypomnę może te przekręty, powołując się na zdeklarowanego fana Trumpa, czyli Wojciecha Cejrowskiego. Wśród przekrętów wykrytych (a nie domniemanych) wymienia on m.in. takie: na Bidena głosowały dziesiątki tysięcy osób dawno zmarłych, część nieżyjących głosowała OSOBIŚCIE, co wynika z zapisów w oficjalnych raportach i systemach. Inni zmarli głosowali korespondencyjnie, a najstarsi z nich mieli 150 lat; w stanie Nevada głosowały tysiące osób nieuprawnionych – mieszkańców innych stanów; w stanie Michigan wykryto błąd w systemie komputerowym: sześć tysięcy głosów oddanych na Trumpa system zaliczył Bidenowi; w kilku kluczowych miejscach, gdzie Bidenowi brakowało głosów, karty wyborcze „znajdowano” o godz. 4 nad ranem i akurat tyle, ile było potrzebnych, na przykład paczkę ze 135 tys. kopert; mężowie zaufania ze strony republikanów nie byli dopuszczani do obserwacji liczenia głosów; karty do głosowania rozsyłano masowo (np. w Kalifornii) pod przypadkowe adresy. Koperty trafiły pod nieaktualne adresy, pod adresy osób, które tu nigdy nie mieszkały, osób o nikomu nieznanych nazwiskach, po kilka kart do głosowania dla tej samej osoby; w Internecie krążą filmy pokazujące palenie głosów oddanych na Trumpa, wyrzucanie ich i chowanie w różnych miejscach, filmy pokazujące przerabianie kart do głosowania w trakcie liczenia, pokazujące darcie i usuwanie jednych kart, a przepuszczanie innych; wreszcie kilka dni po głosowaniu odnaleziono worki pełne kart z glosami oddanymi na Trumpa, które ktoś wyrzucił... Prawda, że imponujące jak na wzorcową demokrację świata?
Warto więc postawić pytanie, co będzie działo się dalej i czy naprawdę Biden ma pewną prezydenturę. Nie chcę Was tutaj zamęczać całym dość skomplikowanym procesem prawnym, ale warto wiedzieć, że jeżeli tak duża była ilość oszustw może dojść do sytuacji, w której Kolegium Elektorskie 14 grudnia dokona wprawdzie wyboru Bidena, ale część reprezentantów głosować będzie bezprawnie. Pałeczka przejdzie wówczas do Kongresu. Co może się dalej wydarzyć, cytuję za prawnikiem prof. Grzegorzem Górskim: „Na pisemny i umotywowany wniosek jednego kongresmena i jednego senatora (łącznie) przewodniczący posiedzenia (wiceprezydent Pence) może potwierdzić nieprawidłowość stanowego certyfikatu. Decyzja przewodniczącego izb NIE PODLEGA GŁOSOWANIU, bo tego nie przewiduje ani poprawka, ani ustawa. Może to doprowadzić do sytuacji, w której część głosów elektorskich zostanie zakwestionowana, a żaden kandydat nie uzyska 270 głosów elektorskich. Wówczas (będzie to precedens) wyboru prezydenta dokonuje Izba Reprezentantów: każdy stan ma jeden głos i jaką on ma barwę decyduje to, która formacja ma większą ilość kongresmenów w tym stanie. Na tę chwilę Republikanie mają większość wśród kongresmenów z 28 stanów, Demokraci w 20., trzy stany nie mają większości którejś ze stron. Ta procedura musi się zakończyć do 20 stycznia 2021 roku do północy. W przeciwnym razie prezydentem zostanie speaker Izby Reprezentantów wybrany przez zwykłą większość w Izbie - a więc zapewne Nancy Pelosi”. Prawda, że fascynujące?
Na kolejnego Prezydenta USA musimy więc jeszcze poczekać.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!