TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 14 Marca 2026, 21:17
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kilka dobrych rad

Kilka dobrych rad 

Jeśli chodzi o dobre rady to nie mam poczucia, żebyś ktoś słuchał moich, ale muszę powiedzieć, że zdarzało mi się słuchać cudzych. Uważam, że tak ogólnie nieźle na tym wychodziłem, choć moje podejście jest w tym przypadku nienaukowe. Naukowe podejście wymaga grupy kontrolnej - w jednej grupie osobniki wykonują rady, a w drugiej nie wykonują. I potem porównujemy. Komu się bardziej udało - ten wygrał.

Ale nie pytajcie co porównujemy, ponieważ tu jest właśnie cały pies pogrzebany (z ogonem). Żeby stwierdzić, czy dobra rada odniosła skutek, trzeba by najpierw wiedzieć, jaki miał być ten skutek. I niestety nie chodzi tu o skutek deklarowany, tylko ten naprawdę, w głębi serca, chciany. A te dwie rzeczy niezwykle często bardzo się od siebie różnią. Czego innego chcemy naprawdę, a co innego wydaje nam się pożądane! I to wcale nie dlatego, że kłamiemy. My naprawdę nie wiemy, póki tego czegoś nie dostaniemy, a często nawet i dłużej.

To samo, mniej więcej, odnosi się do dawaczy rad (może też i dających rady, polski język jest niesamowicie trudny - ostatnio w piekarni słyszałem jak jedna pani spytała córkę „która z tych bułek wpadła ci do oka?” I ta córka całkiem słusznie powiedziała „nie mam nic w oczach, więc pewnie żadna” - prawidłowe pytanie brzmiało bowiem „która wpadła ci w oko?”, a nie „do oka”). Niezależnie od komplikacji języka polskiego, który składa się z samych wyjątków, co w przypadku braku jasnych reguł stwarza pewne trudności, należy przyznać, że także dawacze (mój komputer na przykład sądzi, że to „udawacze” i on może mieć rację) nie bardzo wiedzą, co mają przynieść ich rady. Głównie chodzi o to, żeby ludzie takiego udawacza słuchali i żeby wiedzieli, że on mądry, no bo skoro radzi to pewnie wie, a jak wie to mądry.

Po tym wstępie udzielę szeregu rad. Są to zasadniczo rady dla lekarzy, gdyby ktoś uznał, że nadają się również na przykład dla lodziarzy - po prostu musicie spróbować i sprawdzić.
Po pierwsze - nigdy nie mówcie, że sytuacja jest beznadziejna i nie ma z niej wyjścia. Sytuacja zawsze jest bowiem beznadziejna i nigdy nie ma z niej wyjścia. Część pacjentów umrze jeszcze przed wami, część równocześnie z wami, a część umrze po was. Ale wszyscy to zrobią. Trudno określić ich sytuacje inaczej niż beznadziejną. Nie widzę też dla nich wyjścia. A jednak! Nie wy jesteście od tego, żeby im to mówić. Więc im nie mówcie. Nigdy! Jesteście od tego, żeby szukać wyjścia - więc szukajcie!

Po drugie - nigdy nie nastawiajcie się na to, że pacjenci będą ludźmi podobnymi do was, że podziałają na nich podobne przykłady. Bardzo was proszę - nie nastawiajcie się na to. Tylko w takim wypadku będziecie mile rozczarowani tym, że tak wielu pacjentów jest bardzo podobnych do was. Nawiasem mówiąc - właśnie ci podobni okażą się pewnie bardzo niepodobni, ale to już jest dzielenie włosa na czworo. A tego nie róbcie, czyli nie dzielcie!

Po trzecie - nie leczcie pacjentowi każdego palca osobno. Pacjent ma wszystko połączone, nawet jeśli się wam to po prostu w głowie nie mieści. Owszem, mógł się zapisać z chorą kostką, ale wcale was to nie zwalnia z leczenia kolana. Ostatecznie i tak większość rzeczy sprowadzi się do głowy, ale tego raczej nie mówimy. Po prostu działamy w tym kierunku.
Po czwarte - nie słuchajcie ludzi, którzy udzielają wam dobrych rad. Ich motywacje są niejasne. Gdyby naprawdę byli tacy mądrzy za jakich się uważają, sami słuchaliby swoich rad i nie męczyli nimi innych ludzi. Ale kiedy dawacze rad już sobie pójdą, spróbujcie ostrożnie czy nie można by czegoś zastosować. Ale nigdy się do tego nie przyznawajcie. Pewnie coś tam z tego wyjdzie, ale przecież możecie to śmiało zaliczyć na własne konto. 

 Łukasz Święcicki
swiecick@ipin.edu.pl

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!