TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 20 Września 2020, 19:32
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kiedy władzy powiedzieć ?nie??

Kiedy władzy powiedzieć "nie"?

W polskiej przestrzeni publicznej co rusz pojawiają się dwa zasadnicze nurty stosunku wobec władzy - albo posunięty do skrajności legalizm, albo też tendencje warcholskie i anarchistyczne. Jaki jest właściwy stosunek katolika do władzy? Święty Stanisław Biskup i Męczennik daje nam właściwą odpowiedź.

Doskonale pamiętamy wyjątek z Ewangelii według Świętego Mateusza, w którym czytamy odpowiedź Pana Jezusa skierowaną do faryzeuszy pytających o to, czy należy płacić podatek cesarzowi: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22, 21). Również w listach Świętego Pawła i Świętego Piotra można znaleźć wyraźne fragmenty nawołujące do posłuszeństwa władzy. Czytamy między innymi: „Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana: czy to królowi jako mającemu najwyższą władzę, czy to namiestnikom jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców (…). Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie, czcijcie króla” (1P 2, 13-14.17). Przez wieki podkreślano obowiązek chrześcijan do posłuszeństwa legalnej władzy, tak czynił między innymi Święty Augustyn. Nawet w aktualnym Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Ci, którzy są podporządkowani władzy, powinni uważać swoich przełożonych za przedstawicieli Boga, który ich ustanowił sługami swoich darów” (KKK 2238). Bronisław Komorowski czy Ewa Kopacz przedstawicielami Boga? Zaskakujące słowa, szczególnie dla Polaków. Mamy bowiem w naszej polskiej naturze skłonność do anarchii, jest to niewątpliwie nasza wada narodowa. Niektórzy wywodzą ją z czasów zaborów, gdy nieposłuszeństwo pruskiej, rosyjskiej czy austriackiej władzy uważano za przejaw patriotyzmu. Trauma 123 lat niewoli miała zostać wzmocniona przez okupację niemiecką, a później sowiecką, nazywaną łagodnie Polską Rzeczpospolitą Ludową. W rzeczywistości jednak warcholskie tendencje ujawniły się już podczas Rzeczypospolitej Obojga Narodów, gdy początkowo piękna idea „złotej wolności” przeistoczyła się w potworka uniemożliwiającego wszelkie reformy. Pan Bóg słusznie nasz narodowy grzech ukarał wiekami smutnej niewoli.

Czy jednak oznacza to, że katolik zobowiązany jest zawsze i wszędzie okazywać posłuszeństwo legalnej władzy? Przecież taki sposób myślenia prowadzi do skrajnego pozytywizmu, wedle którego katolicy żyjący w III Rzeszy winni byliby posłuszeństwo kanclerzowi Adolfowi Hitlerowi! Kościół, widząc absurdalność takiego toku myślenia, wypracował już w średniowieczu ideę oporu wobec władzy. Czytamy w katechizmie: „Obywatel jest zobowiązany w sumieniu do nieprzestrzegania zarządzeń władz cywilnych, gdy przepisy te są sprzeczne z wymaganiami ładu moralnego, z podstawowymi prawami osób i ze wskazaniami Ewangelii” (KKK 2242). Kościół dopuszcza wręcz w wyjątkowych okolicznościach zbrojny opór przeciwko uciskowi stosowanemu przez władzę polityczną. Widzimy zatem, że nauka Chrystusowa zezwala na nieposłuszeństwo władzy, są to jednak okoliczności ściśle sformułowane.

Przykładem odpowiedniego oporu wobec władcy był Święty Stanisław. Sprzeciwiając się królewskim zarządzeniom naruszającym ład moralny skazał samego siebie na karę śmierci. Pamiętał jednak o biblijnych słowach: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29).

Kajetan Rajski

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!