TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Lipca 2019, 11:40
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Kiedy Kościół zadowoli swoich reformatorów?

Kiedy Kościół zadowoli swoich reformatorów?

Od kilku tygodni na kolegium redakcyjnym zastanawiamy się, czy opublikować przygotowany przez koleżankę artykuł na temat nierozerwalności małżeństwa, powstały m.in. w konfrontacji z codziennymi sytuacjami często dramatycznymi, które wydają się niemal krzyczeć o jasne, konkretne i ostateczne przypomnienie nauki Kościoła na ten temat i znaczenia tego sakramentu.

Jakkolwiek jesteśmy przekonani o trafności stawianych w nim tez, to jednak toczące się również na łonie Kościoła i to w gremiach o wiele wyżej postawionych niż nasze kolegium redakcyjne, dyskusje na temat rodziny i pojawiające się, również w prasie katolickiej, doniesienia o możliwym „otwarciu” jeśli chodzi o przystępowanie do Komunii Świętej dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych sprawiły, że wstrzymywaliśmy się z publikacją. Ja osobiście jestem głęboko przekonany, że Kościół przez swoich ojców synodalnych nie podejmie żadnych decyzji, które mogłyby „podminować” nierozerwalność małżeństwa. Jedyny pewnik, z jakim mamy do czynienia na dzień dzisiejszy, to pismo skierowane przez papieża Franciszka do ks. Pio Vito Pinto, dziekana Trybunału Roty Rzymskiej z prośbą o rozpatrzenie możliwości przyspieszenia rozwiązania małżeństw ważnych, ale nie dopełnionych. W mediach z tej jednej sytuacji, o której wspomniał papież Franciszek, natychmiast „zaokrąglono” temat pisząc, że Papież chce ułatwienia i przyspieszenia wszystkich procesów o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa, ale nie to nas dzisiaj interesuje. Powiedzmy, że jest wola, aby się tym procesom przyjrzeć i załóżmy, że kiedyś będzie o nie łatwiej.
Wydawać by się mogło, że takie podejście powinno zadowolić, oprócz bezpośrednio zainteresowanych, również te organy medialne, które odkąd uzyskaliśmy niepodległość, nie ustają w trudach przeprowadzenia „reformy Kościoła katolickiego od zewnątrz”, chyba nie muszę Czytelnikom przytaczać nazw i tytułów tych organów. Ileż to się naczytaliśmy o nieszczęściach małżeńskich i rodzinnych spowodowanych tylko i wyłącznie opresyjną i patriarchalną instytucją katolickiego małżeństwa, prawda? Więc pewnie i oni się ucieszą, że idzie nowe, że łatwiej będzie stwierdzić nieważność. Okazuje się jednak, że nie. Okazuje się, że oni już „ze swoją pracą i misją” poszli dalej.
Właśnie dzisiaj w internetowym wydaniu przodującego w wyżej wspomnianym procederze dziennika przeczytałem na stronie głównej złowrogo brzmiący tytuł: „Kościół: tego małżeństwa nie było”. I dalej czytamy co następuje: „Wyrok zaczyna się od słów: “W imię Trójcy Przenajświętszej”. Przyszedł listem poleconym, z pieczątką Metropolitalnego Sądu Duchownego w Poznaniu. Nie mogłam uwierzyć - mówi Marta, 42 lata, matka 12-letniego syna. Sąd “po wezwaniu Imienia Bożego” orzekał, że “udowodniono nieważność małżeństwa” Marty. Nastąpiło to z tytułu “niezdolności z przyczyn natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich po stronie pozwanej”. Pozwaną była Marta. Powodem - jej były mąż”.
Prawda jak to strasznie brzmi? Te dramatyczne krótkie zdania niczym uderzenia batem? I ja naprawdę nie wnikam w ten konkretny przypadek, nie oceniam czy Trybunał miał rację, czy nie. Chodzi mi o coś zupełnie innego. Chodzi mi o to, że czegokolwiek by Kościół nie zrobił, aby się „dostosować” do świata, aby się „zreformować” w taki sposób, aby dogodzić i sprostać wymaganiom tych wszystkich redaktorów i „autorytetów moralnych”, oni nigdy nie spoczną.  Nigdy. Bo im nie chodzi o łatwiejsze stwierdzenie nieważności albo o Komunię Świętą dla rozwodników. Im chodzi o zniszczenie Kościoła. Nie żebym się ich obawiał, bo Kościoła Chrystusowego nawet „bramy piekielne nie przemogą” a cóż dopiero ci „reformatorzy”. Ale jest bardzo ważne, abyśmy wszyscy wiedzieli O CO IM chodzi. 

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!