TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Grudnia 2019, 16:16
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

I znowu różaniec?

I znowu różaniec?

Debata nad tym, czy przesuwać czas, czy go nie przestawiać z letniego na zimowy, nie zmieni faktu, że i tak mamy go za mało. Tak przynajmniej twierdzimy i wzbudza to zdumienie w pokoleniu najstarszym.

Nasi seniorzy przywołując na pamięć lata minione, twierdzą, że mieli czas na wszystko (choć wszystkiego nie było). Dysponowali czasem dla innych, siebie i Boga. Jak w obecnej dobie niedoboru czasu odpowiedzieć na prośbę św. Jana Pawła II? Stwierdził on: „Drodzy bracia i siostry, odmawiajcie codziennie Różaniec! Gorąco proszę pasterzy, by odmawiali i uczyli odmawiania Różańca w swoich chrześcijańskich wspólnotach. Aby każdy umiał wiernie i odważnie wypełniać obowiązki swojego stanu, pomóżcie ludowi Bożemu powrócić do codziennego odmawiania Różańca”.
W roku 1571 sułtan turecki Selim II był przekonany, że podbije całą Europę i zaprowadzi w niej islam. Papieżem był wtedy św. Pius V z zakonu dominikanów. Jako gorący czciciel Matki Najświętszej, słysząc, że wojna jest nieunikniona, losy Europy powierzał Królowej Pokoju - modląc się na różańcu! Odpowiedzią na jego gorące błagania było objawienie: znalazł się na miejscu bitwy morskiej, gdzie nad flotą chrześcijańską zobaczył czuwającą Maryję. Znawcy przedmiotu mogą dziś debatować, czy był to cud, czy sukces geniuszu militarnego, niemniej inwazję islamu udało się powstrzymać. Dzień 7 października stał się odtąd świętem Matki Bożej Różańcowej. Nawet wierzącym trudno w uwierzyć jaką moc ma ta modlitwa, a ona rzeczywiście zmienić może i bieg historii.
W zekranizowanej „Konopielce” (napisana została w 1973 roku) padają „prorocze” słowa Dziada: „A diabeł nachalnieje z roku na rok. Wojny teraz jedna za drugą, jak nie tu to tam. Strasznie dziś ludzie zaczepne, biją się i biją”. I jak tłumaczy Dziad, za bardzo nie wiadomo dlaczego tak się dzieje? Ks. Gabriele Amorth opowiadał: „Podczas egzorcyzmu szatan mi powiedział: >>Każde Zdrowaś Maryjo jest dla mnie jak uderzenie pałką w głowę: Jeśli chrześcijanie znaliby moc różańca, to dla mnie byłby to koniec<<”. Niemniej nie wszyscy chrześcijanie podejmują prośbę z Fatimy, która jest antidotum na wszystko.
Ojciec duchowny naszego dekanatu, podczas konferencji ascetycznej dla kapłanów, zadał nam nader intrygujące pytanie, czy modlitwa jest jeszcze dla nas źródłem radości, czy stała się jedynie formą wypełniania naszych obowiązków? To mocne wyzwanie do rachunku sumienia.
Na kanwie tego - św. Ignacy Loyola miał świadomość, że jego duchowi synowie w ciągu dnia zawaleni byli różnymi obowiązkami. Opatentował zatem praktykę pobożnego medytowania, gdy dzień dobiegał już do końca. Taki rachunek sumienia z prośbą, aby Bóg sam pokazał te wszystkie chwile, w których był obecny (zaproszony) i te, w których zaproszenia dla Niego zbrakło. Wiadomo, że „Kapłan bez modlitwy daleko nie zajdzie”, jak powiedział niedawno papież Franciszek: „jest przegrany, a jego służba cierpi, pogrąża się w stagnacji”. A co do wspomnianej radości. Na pewnym forum prześledziłem dyskusję na ten temat. Ktoś z rozmówców tam skwitował: „A przyjemne uczucia? Ja mam np. jedząc czekoladę. A modlitwa czasem sprawia mi bardzo duże trudności (choć z czasem można przywyknąć jak np. do Różańca, który nie jest prostą, łatwą i przyjemną modlitwą)”. Ważne, by mieć przynajmniej świadomość, że modlitwa to czas oddany Bogu, albo jeszcze lepiej, że to z Nim spotkanie. Dla jednych może mieć ono coś z randki zakochanych po pas w sobie młodych ludzi, dla innych może być doświadczeniem starego, dobrego małżeństwa. A radość może nas ogarnąć podczas rozmyślania nad tajemnicą narodzenia - taka jak u dziecka wyczekującego tych najpiękniejszych świąt. Pewnie to, że mamy świadomość, iż jest z nami Maryja i że ona prowadzi nas do Jezusa na Różańcu wystarczy.
Słowa pouczają, a przykład pociąga. Św. Jan Paweł II często wspominał, jak ważne dla niego było to, iż widział na klęczkach, modlącego się swojego ojca. Znalazłem świadectwo podobne: „Jak jeszcze byłam dzieckiem, to do dziś pamiętam, jak mój tata zawsze wieczorem odmawiał różaniec. Pewnego dnia spytałam się go, co to za modlitwa. Odrzekł mi, że obiecał Bogu, że codziennie do końca życia będzie odmawiał co najmniej jedną dziesiątkę Różańca - jako podziękowanie za szczęśliwy powrót do domu z zawieruchy frontu II wojny światowej. Od tamtej pory bardzo zafascynował mnie Różaniec. Tata dużo pracował, jednak zawsze, bez względu na zmęczenie, modlił się na różańcu - tym samym rodzinnym różańcu, na którym modliła się jeszcze moja babcia”. Nowe formy zaangażowania religijnego, nie zastąpią tych sprawdzonych „babcinych”. Choć ciekawym określeniem może być „lek na stres” z komentarzem Jana Pawła II: „Modlitwa różańcowa jest wielką pomocą dla człowieka naszego czasu. Sprowadza ona pokój i skupienie; wprowadza nasze życie w tajemnice Boże i sprowadza Boga do naszego życia”. To już do dowolnego wykorzystania niech zostaną: „zastrzyk Bożej energii”, „duchowe odświeżenie”. Spotkałem się też z zachętą: „Odmów dziesiątkę w biegu!”. Chwilkę zajmie oderwanie się od rzeczywistości dla spraw Bożych w drodze do pracy, w przerwie na kawę, czy przed posiłkiem. Różaniec jest idealną modlitwą na czasy, w których czujemy, że czasu na nic już nie mamy.

ks. Piotr Szkudlarek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!