TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Listopada 2019, 13:52
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Dzisiejsze niewiary - felieton

Dzisiejsze niewiary

W XXI wieku, gdy wiara jest czymś wstydliwym, zaczynamy opierać się prawie wyłącznie na nauce, faktach, obrazkach. Nie liczy się coś, czego nie widać, nie istnieje, nie ma. Widać miłość? Nie. Miłości nie ma. Widać uczucia? Nie, uczuć nie ma. Widać Boga?...

Czy dzisiaj w ogóle mamy odwagę powiedzieć, że w coś wierzymy? W komunikacji między sobą opieramy się raczej na faktach, opiniach, reakcjach i kształtujemy dzięki temu swoje dalsze wybory. Zapomnieliśmy o sercu i duszy. Co się stało z intuicją? Jeżeli powiem, że efektem modlitwy jest to, że słyszę głos Boga, zostanę uznana za wariatkę.
Jak radził Mickiewicz, mam serce i staram się w nie patrzeć. Bywam tak samo zagubiona, wyciągając wnioski, czy to z ludzkich słów, czy ze spojrzeń. Moje serce wie. Mój rozum wie. Jeśli gdzieś tam wewnątrz czuję, że istnieją na tym świecie prawdziwi, szczerzy przyjaciele, którzy będą ze mną niezależnie od grubości portfela, statusu społecznego albo stanu cywilnego, to z pewnością będę ich miała - moich przyjaciół. Jeżeli całe serce wkładam w pasję, która jest jednocześnie moją pracą, zawsze będzie mnie porywać. Najpiękniejsza praca, jaką miałam. Moją, bo ją kocham. Jeżeli całą duszą czuję i wiem, że będę żoną i matką, to będę. Gdzieś tam w środku jakaś część mnie jest już na to gotowa.
Nic na siłę. Ludzie mogą sobie gadać do utraty tchu, aż dostaną kaszlu lub chrypy. Nie jestem podatna na wpływy i do białej gorączki doprowadza mnie wywieranie presji przez innych. Owszem, potrafię poprosić o radę. Większość z nas ma zaufane osoby, którym się zwierza i prosi o wskazówkę. Nie można się opierać przy dokonaniu wyboru na sugestiach innych. Sami musimy wiedzieć, co dla nas jest najlepsze. To trzeba czuć. Nie wierzę w to, że istnieją ludzie, którzy nie są w stanie sami za siebie decydować (biorąc pod uwagę wyłącznie przypadek, że są w pełni zdrowi). Może nauczono ich, że trzeba wybierać w ich imieniu, bo sami sobie nigdy nie poradzą lub po prostu nie są zdolni do odpowiedzialności lub dojrzałości.
Uczuć, emocji nie widać jak na dłoni, ale ich okruchami i pozostałościami są czyny.
Lubimy być incognito. Niech nikt nic o nas nie wie, nie chcemy być oceniani. Jeżeli troszkę siebie pokreujemy, to zgodnie z obowiązującymi trendami. Rozmawiamy o tym, co lubimy, czego nie lubimy. Co nam się podoba, a co nie. Czego nie widzieliśmy, a chcemy zobaczyć. Czego nie wiemy, a koniecznie musimy się dowiedzieć. Co z wiarą? Jak w zasadzie realizują się dzisiaj potrzeby duchowe? Miejmy nadzieję, że nie na zakupach i nie przy barze.
Nie wierzymy w sprawiedliwość, w udane małżeństwa, w przyjaźń, w miłość, w bezinteresowność, w wiele innych aspektów, które mogłyby nam pomóc. W zasadzie o wiele dłuższa jest lista „Nie wierzę w:” niż „Wierzę w:”. Nie chcemy poznawać siebie, swoich prawdziwych potrzeb. Realizujemy siebie względem schematu, a potem narzekamy, że czegoś nam brak i jesteśmy nieszczęśliwi. Nie słuchamy siebie, a co dopiero Boga. Nie wierzymy w to, że można słyszeć wewnętrzny głos. Czasem nam się tylko coś zdaje, wydaje, jakby, tak jakoś i być może.
Życzę sobie i innym, by umacniali się w wierze. Bez wiary nie ma sensu, a bez sensu życie nie ma smaku. Wiara sprawia, że w nas pojawia się coś więcej. Czujemy i stajemy się coraz silniejsi. Trudniej nas złamać, a może nawet jesteśmy nie do ruszenia.

Kasia Smolińska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!