TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Grudnia 2020, 18:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Cnota odpowiedzialności

Cnota odpowiedzialności

Cechą bardzo cenną jest odpowiedzialność we wszystkich wymiarach naszego życia. W zwykłych relacjach codziennych osoby wykazujące się odpowiedzialnością są poważane i cenione. Chodzi o odpowiedzialność dotyczącą każdej sytuacji, tej która jest uważana za mało ważną, jak i tej, która jest bardzo poważna.

W Ewangelii Pan Jezus mówi„Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16, 10). W czasie koronawirusa odpowiedzialność stała się jednym z głównych haseł, które wciąż jest powtarzane. Nie wystarcza jednak wzywać do odpowiedzialności, ale należy ją także egzekwować. Brzmi to może jak jakaś totalitarystyczna zasada, ale w obecnej sytuacji staje się niezwykle konieczna. Odpowiedzialność jest ponad wolnością. Zawsze odpowiedzialność powinna się opierać i bazować na wolności, teraz tym bardziej staje się ważniejsza od niej. Odpowiedzialność też polega na poddaniu się pewnym ograniczeniom osobistym dla dobra wspólnego. Nie można oddzielić odpowiedzialności osobistej od odpowiedzialności społecznej, którą należy rozumieć jako powinność.
Stan epidemii związany z rozprzestrzenianiem się wirusa wpływa na relacje międzyludzkie i wymaga także refleksji z pozycji nauki społecznej Kościoła. Dlatego też wykorzystam kilka myśli arcybiskupa Giampaolo Crepaldi, które opublikował w Międzynarodowym Obserwatorium nad Nauką społeczną Kościoła (Osservatorio Internazionale Cardinale Van Thuân sulla Dotrina sociale della Chiesa). Samo zjawisko zarażenia ma charakter sanitarny i z tego względu jest ściśle powiązane z dobrem wspólnym, którego zdrowie jest ważnym elementem. Pojawia się także kwestia relacji człowieka z naturą i pokonanie idei naturalizmu, gdyż właściwie pojęta ingerencja człowieka czasami staje się konieczna. Podstawowe zasady nauki społecznej Kościoła, jak wspomniane już dobro wspólne, a także solidarność i pomocniczość, stają się dzisiaj niezwykle konieczne w zaistniałej sytuacji. Tylko na nich można budować relacje międzyludzkie teraz, ale i po zakończeniu obecnego stanu.
Ciekawe jest zwrócenie uwagi na termin Salus, który można tłumaczyć jako zdrowie w znaczeniu sanitarnym, ale także jako zbawienie, wybawienie, w sensie etyczno-duchowym, czy też w sensie religijnym. Obecne doświadczenie związane z koronawirusem pokazuje, jak te dwa znaczenia są ze sobą ściśle powiązane. Zagrożenie dla zdrowia ciała prowadzi do zmiany zachowań, sposobu myślenia, a także sposobu wartościowania. To wszystko wystawia na próbę cały system moralny w odniesieniu do całego społeczeństwa. Wymagane są zachowania etyczne i odpowiedzialne, a potępia się zachowania egoistyczne, wszelkiego rodzaju obojętność, czy wykorzystywanie sytuacji dla własnych celów i korzyści. Dostrzega się wspaniałe zachowania heroiczne we wspólnej walce z zakażeniem, a z drugiej strony pojawiają się hieny wykorzystujące sytuacje i ludzkie nieszczęście. Walka o zdrowie fizyczne wchodzi w ścisłą relację z walką o zdrowie moralne. Potrzebujemy więc głębokiej refleksji nad źródłem niemoralnych zachowań w społeczeństwie na wszystkich jego poziomach. Często nieszczęścia naturalne nie do końca są naturalnymi, ale mają gdzieś za sobą ludzkie zachowania moralnie nieuporządkowane. Nie zostało jeszcze ostatecznie ustalone źródło „COVID-19” i nie wyklucza się różnych hipotez. Zakładając jednak nawet źródło czysto naturalne to jego wpływ na całość życia społecznego kwestionuje etykę wspólnotową. Odpowiedź na zaistniały problem nie jest i nie będzie tylko naukowo-techniczna, ale będzie musiała być także na poziomie moralnym. Tak bardzo rodzi się konieczność solidnych fundamentów pod moralność społeczną.
Pojawia się więc potrzeba etycznego punktu spojrzenia na dobro wspólne. Jedno jest pewne, że epidemia zadaje kłam tym wszystkim, którzy twierdzą, iż dobro wspólne jako cel moralny nie istnieje. Gdyby tak było, to po co angażowałyby się te wszystkie osoby i instytucje w walkę z wirusem? W jakim celu wszyscy obywatele przyjmowaliby ograniczenia i trudności codziennego życia, jeśli nie w imię dobra wspólnego? Kto negował dobro wspólne albo opierał swój rozwój i dążenie do osiągnięć tylko na technice, nie uznając żadnych zasad moralnych, dzisiaj staje wobec faktów, które mówią coś innego. Dobro wspólne mówi nam, że zdrowie jest tym dobrem, które należy promować i chronić. Także dobro wspólne mówi że termin „Salus” ma dwa znaczenia. Czy doświadczenie koronawirusa pomoże w lepszym i głębszym zrozumieniu, a zarazem rozwinięciu koncepcji dobra wspólnego? W czasie, gdy walczy się o życie tak wielu istnień ludzkich, nie ustają zabiegi aborcyjne, nie spada sprzedaż środków wczesnoporonnych, nie zaprzestaje się praktyki eutanazji, nie ogranicza się doświadczeń na embrionach ludzkich i wszystkich innych działań przeciwko życiu i rodzinie ludzkiej. Jeżeli na nowo chcemy odkryć dobro wspólne w walce z epidemią, potrzeba też masowego zaangażowania i woli, aby koncepcję dobra wspólnego rozszerzyć tam, gdzie w naturalny sposób powinno docierać.
Odpowiedzialność, do której wciąż się nawołuje jest bardzo potrzebna, aby przezwyciężyć stan epidemii. Ta odpowiedzialność jest wymagana od wszystkich i w każdym wymiarze życia, nawet nieraz w mało ważnych czy wręcz błahych kwestiach. Celem jest dobro wspólne właściwie rozumiane. Dobro wspólne, które nie zniknie po zakończeniu epidemii.

ks. Paweł Guździoł

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!