TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Lutego 2020, 23:49
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków...(42)

A w rodzinie Nowaków...(42)

Ogromny kasztanowiec, który rośnie niedaleko placu zabaw, zrzucił już chyba wszystkie kasztany. Każdego roku dzieci z całego osiedla prześcigają się w zbieraniu tych brązowych skarbów. Ola i Maciek przynieśli do domu całą torbę. 
- I co my zrobimy z taką ilością kasztanów? - zapytał pan Karol widząc, że aż wysypują się na podłogę, tocząc się pod nogi.
- Jak to co? Ludziki, dekoracje - wyjaśniła Ola.
- Nie – powiedziała pewnie mama. - Owszem, możemy zrobić różne ozdoby i co tylko chcecie, ale najpierw pobawimy się nimi w zupełnie inny sposób - zaproponowała.
Dzieci spojrzały na siebie pytająco, a mama nie czekając na to co powiedzą, przyniosła z kuchni dużą blachę do pieczenia ciasta. 
- Słuchajcie - zaczęła tajemniczo, - niech was nie zmyli ta blacha. Może kiedyś zaszaleję i przygotuję dla nas kasztany jadalne. Te, które mamy wysypcie na blaszkę i… zdejmijcie skarpetki.
- Ja też? - zapytał nieśmiało pan Karol.
- Próbuj! - zaśmiała się pani Alicja i dając dobry przykład bliskim, pierwsza stanęła na kasztanach. Oczywiście na bosaka.
Takiej zabawy dzieci się nie spodziewały. Maciek skakał i brykał zupełnie jak tygrysek z ukochanej bajki dla dzieci. Na szczęście kichanie i lekki katar nie przerodziły się w coś poważniejszego. Tata też się przekonał do tego kasztanowego wariactwa. Tylko zachowanie Oli wydało się zupełnie do niej niepodobne. Każda mama zna dobrze swoje dziecko i pani Alicja przygotowała tę zabawę głównie z myślą o Oli. Tymczasem dziewczynka nadrabiała miną i wydawało się, że chce jak najprędzej schować się w drugim pokoju. Wieczorem, gdy już leżała w łóżku wreszcie zdobyła się na odwagę i cichutko wyszeptała mamie do ucha:
- Mamo, nie gniewaj się. Pani oddała dzisiaj sprawdzian z matematyki i… dostałam dwóję.
Pani Alicja westchnęła głęboko i spojrzała córce prosto w oczy. 
- Domyślałam się, że coś cię martwi i podejrzewałam, że tak właśnie się stało. Niedawno dostałaś dobrą ocenę z języka polskiego i powiedziałaś, że nie musisz powtarzać materiału. Gdybym cię przypilnowała, może ocena byłaby lepsza. Chciałam jednak, żebyś na własnej skórze przekonała się, że jednak warto się uczyć i utrwalić zadania – wyjaśniła mama.
- Jak to? - ożywiła się Ola. - Chciałaś, żebym dostała dwóję?
- Nie, ale jestem przekonana, że ta sytuacja czegoś cię nauczyła.
- Tak - powiedziała markotnie Ola. - Poprawię tę ocenę, obiecuję. Mam cały tydzień na naukę, ale wezmę się do pracy już jutro. Może nawet dostanę stypendium! - planowała.
- Co dostaniesz? Zaraz, zaraz - październik... Już rozumiem. Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. A skąd ty o tym wiesz? - zapytała mama.
- Siostra nam mówiła na katechezie. I wiesz, ta nowa Gabrysia ma kuzyna, który dostaje taką pomoc - odpowiedziała Ola.
- To wspaniale! Ten chłopak musi naprawdę dobrze się uczyć, ale na pewno nie uczy się tylko, by zdobyć stypendium. Chce zdobyć dobre wykształcenie i dobrą pracę. Możesz śmiało brać z niego przykład, córeczko. Dobranoc – powiedziała mama.

Ewa Makowska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!