TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 02:03
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Alleluja i do przodu!

Alleluja i do przodu!

Pisaliśmy już na naszych łamach o obchodach 30. rocznicy powstania Radia Maryja, które miały miejsce w Toruniu i pewnie nie wracałbym do tego tematu, gdyby nie pewien drobny fakt. Przebywaliśmy z innymi księżmi w jednej z parafii naszego dekanatu, bo był to dzień adwentowej spowiedzi i w oczekiwaniu na kolejną grupę wiernych, siedzieliśmy przy kawie na plebanii. Jeden z kolegów sięgnął po pewien katolicki tygodnik, aby sprawdzić, czy zostały w nim odnotowane obchody rocznicy toruńskiej rozgłośni. I stwierdził, że rzeczywiście był tam artykuł na ten temat, ale po chwili głosem pełnym niedowierzania dodał, że w tym tekście ani razu nie pada nazwisko ojca Tadeusza Rydzyka, założyciela i dyrektora Radia Maryja. Na różne sposoby można interpretować niezauważenie fundamentalnej dla tego dzieła postaci, a może wyjaśnienie jest bardzo proste: o. Tadeusz tym razem nie popełnił w swoich wypowiedziach żadnej gafy, a to byłaby jedyna możliwość, żeby o nim napisać, w przeciwnym przypadku lepiej go przemilczeć. Tyle tylko, że to tak jakby mówić o firmie Apple i nie wymienić Steve’a Jobsa, albo o Mikrosofcie i zapomnieć Billa Gatesa... A najciekawsze jest to, że mówimy o innym katolickim medium.

Pomyślałem więc, że w tej naszej rubryce medialnej, która ostatnio często ustępowała miejsca innym artykułom, wrócę do o. Tadeusza, aby oddać mu sprawiedliwość, bo mu się to po prostu należy. Moim zdaniem powinno powstać przynajmniej kilka prac naukowych na temat ojca Tadeusza. Jedna z nich powinna opowiadać o prowadzonych przez niego dziełach, jak powoli pączkowały i rozrastały się. Druga powinna być poświęcona świadectwom ludzi, dla których rozgłośnia założona przez ojca Tadeusza stała się jedynym towarzyszem ich pełnego cierpienia życia. Trzecią powinni napisać księża, którzy w swoich parafianach widzieli postęp duchowy w tak elementarnych sprawach, jak choćby porządne przygotowanie się do spowiedzi, miłość do Kościoła, szacunek dla kapłaństwa, jaki można było dostrzec w wychowanych na katechezach radiowych słuchaczach Radia Maryja. No i koniecznie powinna powstać książka, ta pewnie cieszyłaby się największym zainteresowaniem, o wszystkich aferach, które próbowano przykleić do „jeżdżącego Maybachem właściciela medialnego imperium z Torunia”. Swoją drogą to ciekawe, że mamy w naszym kraju właścicieli olbrzymich koncernów medialnych, a może słupów, którzy „robią” za właścicieli, nie wiem, a których przeszłość byłaby tak ciekawa do odkrycia, nitki wiążące ich ze służbami komunistycznymi starego układu tak ewidentne, a o żadnym z nich nie powstało tyle kłamstw, plotek, pomówień i stereotypów, a nawet memów żyjących nadal własnym życiem, jak o „ojcu dyrektorze” (skądinąd pewnie jedna z najlepiej sprzedających się felp w Polsce, ciekawe czy o. Tadeuszowi dali jakiś procent), na przykład nalepka na samochód z napisem „Prezent od bezdomnego” będąca aluzją do historii opowiedzianej przez o. Tadeusza, jak pewien bezdomny wygrał dużą sumę pieniędzy i zakupił dla rozgłośni dwa samochody marki volkswagen (notabene ta historia została później prześwietlona przez „Onet” i okazała się jak najbardziej prawdopodobna). I wreszcie powinna powstać książka, która postawi o. Tadeusza Rydzyka w jednym szeregu z takimi postaciami jak św. o. Maksymilian Kolbe, czy matka Angelica, mniszka klaryska, założycielka amerykańskiej telewizji katolickiej EWTN, docierającej dzisiaj do kilkuset milionów ludzi na całym świecie. Dokładnie tak, bo o. Tadeusz jest fenomenem tego samego typu, choć na mniejszą skalę.

A skoro mowa o matce Angelice, to może warto przytoczyć taki fragment jej wypowiedzi, która trochę ukazuje dlaczego również ona często spotyka się z niewybrednymi atakami różnych ludzi, którym nie wyrządziła żadnej krzywdy. Odwiedził ją kiedyś sześćdziesięcioletni prawnik z Illinois, Richard. - Nie tracił czasu i już od progu zaczął mnie obrażać – opowiada. „Ma pan dobrą pracę i wspaniałą rodzinę, prawda?” – zapytałam z całym spokojem, na jaki mogłam się zdobyć. „Jasne, że tak”. „Dużo pan podróżuje?” – naciskałam. „Co roku zabieram żonę do Europy” – odparł. „Ma pan tyle pieniędzy, że wystarczy panu do końca życia?”. „Znacznie więcej”. „A więc musi pan być bardzo szczęśliwy” – powiedziałam cicho. I wtedy Richard spojrzał w okno, a w jego oczach pojawiły się łzy. „Nie, nie jestem – odparł, cedząc słowa. – I nie mogę znieść, że pani i wszystkie pani zakonnice jesteście takie szczęśliwe”.

Może to jest jakiś trop do zrozumienia, dlaczego założyciel Radia Maryja wzbudza tyle agresji. A samemu o. Tadeuszowi życzymy „Alleluja i do przodu!”

ks. Andrzej Antoni Klimek

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!