TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 09:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zielone światło od 1965 roku

Zielone światło od 1965 roku

Swego czasu miałem możność uczestniczyć w Kongresie Duszpasterzy Skautów Europy w Rzymie. Takie międzynarodowe spotkania są także okazją, by poznać nieco inny model zaangażowania duszpasterskiego i przemyśleć, czy niebawem i my nie będziemy musieli wprowadzić istotnych zmian w naszych polskich realiach.

W tym duchu przeczytałem felieton Janusza Poniewierskiego, który prosi, aby każdy katolik uświadomił sobie, że przypisane ma konkretne zaangażowanie w sprawy Kościoła i na obecną chwilę jest to sprawa najwyższej wagi.
Na pozór wszystko jasne jest w stwierdzeniu, że każdy ma swoje miejsce, ale jak dla przykładu zmobilizować parafian „letnich”, jak tych, którzy na dodatkowe zadania nie mają już czasu? Dziś mówić możemy nie tylko o katolikach praktykujących i niepraktykujących, ale o aktywnych i biernych w swoich wspólnotach. Można zatem przywoływać ideał - wierzący, praktykujący i aktywny. Warto jednak wspomnieć tych niepraktykujących, którym jednak nie jest obojętne, z czym akurat zmaga się ich parafia. Każdy proboszcz ma rozeznanie, do kogo może zwrócić się o pomoc i wie, że tej pomocy proszony z pewnością mu nie odmówi. W tym gronie są też osoby, które w kościele zobaczyć można tylko od wielkiego dzwonu. Jak bardziej uaktywnić swoje parafie? Oto jest pytanie. Zwłaszcza, co zauważył przywołany tu felietonista, wielu katolików odchodzi teraz z Kościoła, stąd i jego apel: „Kościół - lud Boży, za który swe życie oddał Jezus Chrystus - to sprawa zbyt poważna, abyśmy mieli ją pozostawić w rękach samych tylko księży i biskupów. Proszę, przemyśl to raz jeszcze. I wróć do nas! Kościół bez Ciebie - bez Twojej prawości i bezkompromisowości - jest dużo uboższy”. Mija czas wspólnego pocieszania się, że na ogół w naszych parafiach nie jest źle, bo ciągle są ludzie, którym kondycja Kościoła nie jest obojętna. Warto pisać o parafiach, w których zaangażowanie zdecydowanej większości wiernych jest ogromne. I nawet takie prozaiczne przykłady, jak wspólne sprzątanie swojego kościoła, w dużej mierze oddaje tę prawdę. W jednej z parafii wpadliśmy na pomysł, aby podczas rekolekcji szkolnych, oprócz nauk głoszonych przez rekolekcjonistę, zaangażować młodzież z jednego z katolickich stowarzyszeń. I niebywałe jak udało się uaktywnić duży procent uczniów. Nawet pani dyrektor stwierdziła potem, że na takie rekolekcje w swojej szkole czekała.
Jawią się zatem dwa wymiary zaangażowania, ten w wymiarze materialnym i ten w aspekcie duchowym. Nie chciałbym akurat w tej chwili rozpisywać się o całej rzeszy ludzi świeckich, którzy dzięki swej wiedzy i umiejętnościom sprawiają, iż nawet najpoważniejsze remonty kościołów udaje się w danych parafiach udźwignąć. Troska o potrzeby materialne obecna jest w świadomości wielu wiernych. Słyszałem natomiast, że w diecezji warszawsko-praskiej od roku kapłanów w parafiach wspierają katechiści. Osoby, które mają osobiste doświadczenie Boga prowadzą przygotowanie dla rodziców i chrzestnych przed chrztem dziecka, oni przygotowują młodzież do sakramentu bierzmowania. Doczytałem też, że w archidiecezji poznańskiej już od roku 2010 działa Szkoła Katechistów, która pomaga świeckim skutecznie ewangelizować. Misja katechistów i świadectwo ich wiary są już nieodzowne, by obecnie do wszystkich dotrzeć z Ewangelią. Nie od dziś też wiadomo, że parafia winna być wspólnotą wspólnot. Trudno sobie wyobrazić parafię, w której nie byłoby Żywego Różańca. Marzyłoby się, by tych różnych grup duszpasterskich było jak najwięcej. Jednocześnie miałoby się pragnienie, aby wszystkie te grupy gwarantowały formację duchową. Bp Teofil Wilski nieustannie to powtarzał, że „nie tylko akcja, ale i formacja”. Niemniej w sytuacji, gdy księża w parafii obarczeni są wieloma różnymi obowiązkami (pomijając fakt, że też ich ubywa), nie są w stanie prowadzić czy uczestniczyć we wszystkich spotkaniach grup i wspólnot, gdy tych na chwałę Bożą jest sporo. Trudno też nie przywołać słów św. Jana Pawła II: „Fałszywy to obraz Kościoła, w którym duchowni zajmują się rozdzielaniem darów duchowych, do świeckich zaś należy tylko ich przyjmowanie”. Czytając dekret o apostolstwie świeckich Apostolicam actuositatem Soboru Watykańskiego II, wydaje się, iż jest to dokument, który powstał na obecną chwilę: „Nasze zaś czasy wymagają od ludzi świeckich nie mniejszej gorliwości; co więcej, dzisiejsze warunki żądają od nich o wiele intensywniejszego i szerzej zakrojonego apostolstwa (…)”. Możemy też bić się w piersi, bo tyle z nauczania św. Jana Pawła II, ale i z wydanych przez niego dokumentów, dotyczyło tej jakże ważnej kwestii, którą jest rola i pozycja świeckich w Kościele. Na zakończenie przytoczę więc fragmencik z książki „Wstańcie, chodźmy!”: „Świeccy, realizując swoje powołanie w świecie, mogą osiągnąć świętość nie tylko przez czynne zaangażowanie na rzecz biednych i potrzebujących, ale także ożywiając społeczeństwo duchem chrześcijańskim, przez wypełnianie swych obowiązków zawodowych i świadectwo przykładnego życia rodzinnego. Mam na myśli nie tylko tych, którzy zajmują czołowe stanowiska w życiu społecznym, ale wszystkich, którzy potrafią przemieniać swoją codzienność w modlitwę, stawiając Chrystusa w centrum swojej działalności”.

ks. Piotr Szkudlarek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!