TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Września 2019, 04:49
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Za życiem

Za życiem

Kiedy czytamy Ewangelię, szczególnie w redakcji św. Jana, okazuje się, że w słowach Jezusa wraca ważny temat. Wielokrotnie Jezus staje w obronie życia, chce by było ochronione i ocalone. Daje także praktyczne rozwiązania, dzięki którym ta ochrona będzie stuprocentowo skuteczna. Nie są to pomysły trudne w realizacji czy kosztowne. To jedynie kilka prostych warunków. A jednak ci, którzy Go słuchają, oburzają się na Jego słowa. Nie tylko Żydzi, którzy najchętniej ukamienowaliby Jezusa za takie podejście, ale także wielu uczniów odchodzi. Obrona życia nie była mocną kartą przetargową, a jedynie przysporzyła Jezusowi wrogów i zniechęciła nawet tych dość przychylnych. Nie mógł jednak postąpić inaczej. Przecież właśnie po to przyszedł na ziemię: „A jak Mojżesz na pustyni umieścił wysoko węża, tak trzeba, aby Syn Człowieczy został umieszczony wysoko, aby każdy wierzący w Niego otrzymał życie wieczne” (J 3, 14-15) i kilka rozdziałów dalej: „(…) zstąpiłem z nieba nie po to, by swoją wolę pełnić, lecz wolę Tego, który mnie posłał. (…) To jest bowiem wolą mojego Ojca, aby kto patrzy na Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne i bym ja go wskrzesił w dniu ostatnim” (J 6, 38.40). Tak, Jezus był propagatorem życia wiecznego. Przy różnych okazjach głosił, że tak naprawdę o to tylko chodzi; że jest sprawą najważniejszą. Wiele zwykłych spraw rozwiązywał Dekalog, wytyczał sposób postępowania na ziemi. Jezus jednak poszedł dalej. „Zajął się” życiem wiecznym człowieka. Dopóki mówił o tym, co doczesne, ludzie chętnie go słuchali. Każdy potrzebuje czasem umocnienia czy przypomnienia o istotnych wartościach, czy o tym, że Bóg się troszczy o nasz los. Ale coś tak abstrakcyjnego jak życie wieczne? I jeszcze te dziwaczne warunki: „kto słucha mojego słowa i wierzy Temu, który mnie posłał, ma życie wieczne” (J 5, 24), „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił. Jeśli ktoś będzie z tego chleba spożywał, na wieki żyć będzie. Chlebem, który ja dam, jest moje ciało na życie świata” (J 6, 51), „jeśli nie będziecie spożywać ciała Syna Człowieczego i Jego krwi pić nie będziecie, nie będziecie mieć życia w sobie” (J 6, 53). Jezus nie tylko mówi o życiu wiecznym, ale staje się jego źródłem. Nie da się tego wyminąć czy wybrać inny, zapasowy zestaw warunków do spełnienia. Nie zastąpi się propozycji Jezusa jakimś dobrym uczynkiem, czy niepopełnieniem złego. Chociaż i z tego nikt nas nie zwalnia. Dlatego to naprawdę była dla wielu trudna mowa - zabiegać o rzecz tak odległą, jak życie wieczne, słuchając Jezusa i karmiąc się Jego Ciałem. Ale czy faktycznie „była”, czy nadal jednak „jest” to dość problematyczna kwestia? Potrafimy zaciekle bronić różnych racji, a czy z równym zapałem bronimy życia wiecznego w sobie? Jak często rezygnujemy ze słuchania Słowa i z przyjmowania Komunii Świętej? A jeśli nawet karmimy się jednym i drugim, to czy z myślą, że przede wszystkim zapewniają nam one życie wieczne? Niekiedy na pierwszym miejscu znajduje się modlitwa o zdrowie w rodzinie, pracę, zdany egzamin, samochód, dom itd. Są to rzeczy ważne i dobrze, jeśli towarzyszy nam jakaś intencja, ale nie po to Jezus dał nam swoje Ciało i swoją Krew. Przede wszystkim otrzymujemy w nich życie wieczne. Nawet jeśli po ludzku nasza prośba nie zostanie wysłuchana, dostajemy to, co Jezus nam obiecał i co zawarte jest w sakramentach – życie. Na wieki.

Katarzyna Kołata

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!