TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Czerwca 2019, 13:56
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Za pan brat

Za pan brat

W tej kwestii niemal każdy znajomy czy krewny powie ci to samo... „wielka czerwona zaraza”, „ze wschodu jeszcze nic dobrego nie przywiało”, słynne: „Rosja to stan umysłu”, a w najlepszym wypadku – „język wroga trzeba znać”. Nawet laik zna nazwisko Putin, wie, do czego doszło w Katyniu i mniej niż więcej kojarzy pakt Ribbentrop-Mołotow. Nie ma się co czarować, mimo że wszyscy jesteśmy Słowianami, nasza wspólna historia bynajmniej nie przypomina sielskiego rodzinnego albumu. Więc o co tu chodzi? Jacy przyjaciele Moskale?

Już dawno podczas obowiązkowej lektury „Dziadów” zwróciłam uwagę na dziwny fragment. Minęło trochę czasu. Poznałam inne, nowe osoby. Zaczęłam czytać nietypową literaturę. Nagle na nowo zrozumiałam, że są ludzie i parapety, ale żeby urodzić się klamką, to trzeba mieć pecha; tak przynajmniej mówił jeden z moich przyjaciół, choć nie miał nic wspólnego z największym państwem świata. To temat, którego nie da się zamknąć w ciasnych ramach choćby najobszerniejszej książki. Można o nim napisać tysiące publikacji – i dalej będą powstawały nowe. Zaznaczę tylko niegłośne, a interesujące fakty. Dlatego że w dziejach Polaków tkwi tak wiele szlachetności i piękna, że jest czym się chlubić. I to nie są moje autorskie słowa. To głos mężczyzny, który nie mógł patrzeć na naszą zniewagę ze strony rosyjskiej władzy. Więcej – z tego powodu rzucił wojskową karierę. Był zafascynowany polską działalnością narodowowyzwoleńczą. Publicznie ją popierał. A na dokładkę nazywał się Michaił Bakunin. O Aleksandrze Hercenie też nikt, naturalnie, nie słyszał. Nie zmienia tego ani fakt jego poparcia dla Powstania Styczniowego, ani współpraca z Towarzystwem Demokratycznym Polskim w Londynie… natomiast „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego, który opisywał Polaków w sposób zdecydowanie negatywny („Bracia Karamazow” chociażby), figuruje w spisie licealnych lektur. Ba, może odegrać znaczącą rolę w maturalnym przedstawieniu „Przyjmą mnie na studia czy nie?”. I dlaczego? Przez wzgląd na polskie korzenie pisarza? Kto zechce, odpowie sobie sam, tak czy inaczej. Niemniej jednak Dostojewskie utwory cieszą się poczytnością w wielu krajach świata. Są nieprzeciętne, przyznaję. Liczę na to, że nie będzie zbyt wielu czytelników, którzy opinię o nas wyrobią sobie na podstawie dziewiętnastowiecznej powieści.

Nikogo nie namawiałam i nie namawiam. Sama dotychczas nie byłam. Jednak można znaleźć amatorów podróży do Moskwy, Petersburga albo w drugą stronę – do nieznanych ludzkości i zapomnianych nawet przez mapy wiosek, gdzie „bieżąca” woda do dziś pochodzi ze studni, a kobiety rodzą dzieci w domach; wystarczy wpisać odpowiednie frazy w wyszukiwarce. Czego można się od nich dowiedzieć? Na przykład tego, że wielu napotkanych Rosjan na wieść o nadwiślańskim pochodzeniu turysty zaczyna z dumą (!) wspominać swoich rodziców, wujków lub dziadków, którzy również byli Polakami. To jak w końcu?

Oliwia Wachna

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!