We wspólnocie młodych
Pięć dni modlitwy, dzielenia się i refleksji, w duchu przyjaźni i braterstwa. Tak jednym zdaniem można podsumować spotkanie młodych w Paryżu.
Na doroczne, 48. już Europejskie Spotkanie Młodych Taizé zjechało tysiące młodych ludzi w wieku od 18 do 35 lat z ponad 50 krajów, z różnych Kościołów i tradycji chrześcijańskich.
W tej grupie było także 40 osób z naszej diecezji, którym towarzyszył ks. Przemysław Kapała, diecezjalny duszpasterz młodzieży. Młodych ludzi przyjęło blisko 200 lokalnych parafii, ugościli ich także lokalni mieszkańcy. Młodzi wraz z mieszkańcami spotykali się na wspólnych modlitwach. Rano odbywała się ona we wspólnotach lokalnych, w południe w dużych kościołach Paryża, natomiast wieczorem w centralnym miejscu – Accor Arena Bercy, gdzie była także wspólna modlitwa pieśniami z Taizé, i wsłuchiwanie się w Słowo Boże. Odbywały się również popołudniowe warsztaty dla uczestników, którzy mogli wybrać coś dla siebie spośród szerokiej gamy tematów. Uczestnicy spotkania młodych mieli czas na dzielenie się przemyśleniami i doświadczeniami w małych grupach oraz na spotkania ze „świadkami nadziei”.
Nasi wśród narodów świata
Młodzież diecezji kaliskiej swój pobyt w Paryżu rozpoczęła niedzielną Mszą św. w parafii, na terenie której mieszkali u rodzin. 29 grudnia po śniadaniu miałymiejsce modlitwa i spotkania w grupach. – Spotkania były międzynarodowe, więc była okazja, by poznać różne nacje i ich spojrzenie na wiarę. Ja trafiłem do grupy, gdzie większość stanowili katolicy, ale byli też protestanci. Tak więc było to doświadczenie ekumeniczne – zaznaczył ks. Przemysław Kapała dodając, że tego samego dnia młodzi na Polach Marsowych, przed Wieżą Eiffla zjedli wspólny posiłek, po czym udali się do katedry na wspólną modlitwę wieczorną. – W kolejne dni miała miejsce wielka wspólna modlitwa wszystkich uczestników, czyli ok. 10 tys. osób modliło się o pokój na świecie.
- W Sylwestra, po wspólnej modlitwie wieczornej, wróciliśmy do swoich parafii na czuwanie modlitewne, po którym odbył się Festiwal Narodów. Było to świętowanie wejścia w Nowy Rok we wspólnocie międzynarodowej – podkreślił ks. Kapała zdradzając, że młodzi byli bardzo zadowoleni z pobytu u francuskich rodzin ,jak i z doświadczenia wspólnoty z tysiącami młodych ludzi.
Zaświadczył o tym choćby Konrad, dla którego pobyt, we Francji pozostawił niezapomniane wspomnienia i niesamowite doświadczenie wspólnoty zarówno tej z Polski, jak i zza granicy. – W tym czasie można było poznać wielu wspaniałych ludzi z różnych krajów i kultur chrześcijańskich, zapoznać się z ich spojrzeniem na świat i nawiązać przyjaźnie. Z pewnością przeżycia z Paryża, gdzie odbyło się tegoroczne ESM, zostaną ze mną jeszcze na długo! - wyznał Konrad.
Mój pierwszy raz
– Pierwszy raz w życiu byłam na Taizé. Pierwszy raz w Paryżu. I pierwszy raz jechałam tak wiele godzin autokarem – wyznała Ania, która przyznała się, że tak naprawdę do wyjazdu bardziej skusił ją sam Paryż niż nabożeństwa Taizé, o których nie miała zielonego pojęcia, poza tym, że śpiewają tam pieśni w różnych językach. – Nie wiedziałam, czego się spodziewać i właśnie to było w tym najlepsze. Brak oczekiwań i pozwolenie Bogu na to, by mnie zaskoczył. I gdy brakuje ci planów na Sylwestra, to słysząc ogłoszenia parafialne, że organizowany jest wyjazd na Europejskie Spotkanie Młodych do Paryża, podkreślę - do Paryża! - to już wiesz, co robić – wyjaśniła Ania, która nie kryła radości, że w związku z tym miała możliwość zwiedzić stolicę Francji, o czym od dawna marzyła.
Ponadto podczas wyjazdu doświadczyła wiele innych ważnych przeżyć. Pierwszym z nich była cisza, pomimo ogólnego zgiełku, ogromu ludzi, mnóstwa świateł, reklam i innych bodźców. – Ciągle do moich uszu docierały głośne dźwięki miasta. Hałas w metrze, sprint na pociąg, tłum ludzi, niekończące się rozmowy i śmiechy z nowo poznanymi ludźmi, ale pomimo tego, gdy pod koniec dnia spotykaliśmy się wszyscy razem na nabożeństwie wspólnoty Taizé czułam tylko ciszę. Słyszałam delikatny śpiew i Boże Słowo i kwadrans zupełnej ciszy po całym hałaśliwym dniu – opowiada Ania podkreślając, że było to kojące, wystarczyło tylko oddychać i przebywać z Jezusem tu i teraz. - Potrzebowałam tego, jak nigdy wcześniej. Nic szczególnego się nie działo, było po prostu cicho. I w tej ciszy był Chrystus. To wystarczyło – zaakcentowała uczestniczka spotkania w Paryżu. Dalej wskazała na ludzi, choć byli z różnych narodów i mówili różnymi językami to łączył wszystkich jeden Bóg. – Czuję ogromną wdzięczność za każdego z kim mogłam się śmiać, modlić, patrzeć na wieżę Eiffla i zjeść ślimaka – wyznała Ania dodając, że dziś dziękuje Bogu, że nie została w domu na Sylwestra, bo witając Nowy Rok w Paryżu, gdzie płynęła pieśń „Bóg jest miłością, miejcie odwagę żyć dla miłości. Bóg jest miłością, nie lękajcie się”, zdała sobie sprawę, że piękniejszych życzeń na nowy rok nie można sobie wymarzyć!
W jednym wspólnym celu
Tomek, który również znalazł się w gronie młodych o wyjeździe na dni młodych Taizé, w Paryżu, dowiedział się podczas Eucharystii w kaliskim sanktuarium św. Józefa, w miejscu, które jest dla niego szczególnie bliskie z różnych względów. – Nigdy nie byłem członkiem wspólnot młodzieżowych, nigdy również nie interesowałem się tego typu wyjazdami. Ale, gdy usłyszałem o wyjeździe, poczułem że powinienem się na niego zapisać pomimo, że nie wiedziałem nawet co to Taizé, a także nie znałam żadnej z osób udających się na ten wyjazd. Przez pewien czas miałem wątpliwości, czy podjąłem dobrą decyzję, ale jak okazało się już w pierwszych godzinach wyjazdu, była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu. W autokarze wytworzyła się blisko dziesięcioosobowa grupa, z którą spędziłem cały wyjazd – wyznał Konrad podkreślając, że teraz czuje wdzięczność, że miał możliwość uczestniczyć w takim „wydarzeniu”, mimo różnych wątpliwości odnośnie miejsca, w którym ono się odbywało, jak i do formy modlitwy Taizé. – Było to dla mnie całkowicie nowe doświadczenie, ponieważ tak jak mówiłem, nigdy nie należałem do żadnej wspólnoty, a tam w Paryżu modliłem się z 15 tysiącami młodych ludzi, z przeróżnych zakątków, którzy zjednoczyli się w jednym celu, jakim była wspólna modlitwa – zaakcentował Konrad podkreślając, że to było dla niego najpiękniejszym i najważniejszym doświadczeniem tego wyjazdu. – Pomimo tego, że było to spotkanie ekumeniczne wszyscy potrafili się zjednoczyć we wspólnym celu. Jestem wdzięczny za wszystkie osoby, które tam poznałem i nie mogę się już doczekać kolejnych Dni Młodych Taizé, które tym razem odbędą się w Polsce – wyznał Konrad zachęcając przy tym innych do udziału w tym niezwykłym wydarzeniu.
Spotkanie na granicy
I na koniec jeszcze kilka słów od Angeliki, dla której spotkanie w Taizé było niezwykłym doświadczeniem, podczas którego poznała wielu młodych, wspaniałych ludzi o czystych sercach, pełnych dobra, otwartości i wiary. Zaś szczególnym momentem była dla niej noc sylwestrowa spędzona z Panem Jezusem. – Było to moje pierwsze takie całkowite spotkanie na granicy starego i nowego roku. W tej ciszy i modlitwie czułam jednocześnie radość, ale też pewien smutek związany z tym, co dzieje się na świecie. Powiedziałam wtedy do Jezusa: „Ogarniemy”. Postanowiłam głosić Jego słowo, Jego wspaniałość, jeszcze bardziej niż dotychczas. Brak mi czasem odwagi (proszę módlcie się o nią dla mnie i dla tych, którzy również jej potrzebują) – wyznała Angelika podkreślając, że spotkanie to miało dla niej bardziej rekreacyjny i radosny charakter niż typowo duchowy, a mimo to bardzo ją poruszyło. – Dało mi dużo dobra, śmiechu i pozytywnej energii, której najwidoczniej potrzebowałam. Zatem do dzieła. Życzę wszystkim poznania Jego piękna – zaakcentowała uczestniczka spotkania w Paryżu.
Arleta Wencwel-Plata
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!